Zrobiłam wreszcie coś, czego bałam się od 5 lat!

8 października 2018

Kiedy urodziłam Matiego, moje koleżanki dopiero się pobierały albo zaręczały. Dzieci, były dla nich tematem tak odległym jak emerytura :) Niespecjalnie więc miałam z kim wymienić się doświadczeniami rodzicielskimi. No dobra… Podpytać o doświadczenia, bo moje nie istniały :) Teoriom wygłaszanym przez starszyznę w naszej rodzinie jakoś tak nie do końca ufałam. Wewnętrznie czułam inaczej, ale brakowało mi tego potwierdzenia od jakiejś zaufanej mamy „moich czasów” więc działałam po omacku. Niestety tak. Mój instynkt macierzyński zagłuszał lęk przed popełnieniem błędu i w ten sposób, przez blisko 5 lat… przesadzałam. Ze strachu…

Nooo może nie 5 lat, bo z biegiem czasu byłam coraz pewniejsza tego co robię, ale muszę Ci się przyznać, że akurat ta kwestia bardzo u mnie kulała. Otóż nigdy nie byłam pewna, czy dobrze ubieram moje dziecko na dwór, czy powinnam z nim w ogóle na tym dworze np. podczas wiatru przebywać albo czy nie ma zbyt niskiej temperatury w domu. Co do tej temperatury to prawda jest taka, że jest właśnie za wysoka, ale ja jestem NIESAMOWITYM ZMARZLUCHEM i chyba z tego właśnie wynikał mój problem. Mi jest wiecznie zimno i wydawało mi się, że moje dziecko na bank wróci chore, jeśli wyjdzie na „nieidealną” pogodę. Jeśli jesteś tutaj z nami dłużej, pewnie pamiętasz, że 3 lata męczyliśmy się z wiecznie chorym i zagluconym Pączkiem a poprawa nastąpiła dopiero po wycięciu meeeega powiększonego migdała. I to tylko poprawa, bo i tak choróbska czepiały się nas jedno za drugim. Bałam się. Po prostu się bałam każdej kolejnej choroby. I domyślam się, że sporo takich bojących mam się znajdzie.

Musiało upłynąć dużo czasu i dużo glutów, które pewnie w wielu przypadkach były wywołane właśnie przegrzaniem, zanim poszłam po rozum do głowy. Oczywiście nie myśl sobie, że zakładałam dziecku 3 futrai i 5 czapek :) Nieee. Nie byłam takim hardkorem :) Ale bardzo często wybierałam zbyt grube kurtki zapominając o tym, że taki pełen energii maluch BIEGA I SZALEJE. On nie idzie tak jak ja, tylko goni jak szalony. Kilka przemoczonych włosów pod czapką i spocona szyja dały mi do myślenia.

Najwięcej jednak do myślenia dało mi to, czego brakowało mi, kiedy Mati miał kilka miesięcy. Rozmowy z moimi czytelniczkami. Minęło trochę czasu. Poznałam lepiej te najbardziej aktywne dziewczyny, które często komentowały moje wpisy i… zaufałam. Zaczęłam Matiego powoli „rozbierać” i wychodzić na spacery w coraz gorsze pluchy i zawieruchy. Oczywiście nie muszę Ci mówić jak Mati kocha kałuże, błoto i przemoczone skarpety? :)

Okazało się, że… nic złego się nie dzieje. Mati jest niesamowicie energetycznym osobnikiem więc albo biega, albo jeździ rowerem, albo hulajnogą, albo chociaż podskakuje, jeśli proszę go, żeby szedł równo ze mną :) W listopadzie minie rok, od kiedy postanowiliśmy zostawić go razem z nami w domu i… zachorował w tym czasie tylko raz. I to właściwie sam glut, który załatwiliśmy od razu plastrami z naturalnymi olejkami, dzięki którym oddychał normalnie przez całą noc (a zazwyczaj było tak, że z rana budził się z przytkanym nosem, spuchniętymi oczami i… pretensjami do całego świata gorszymi niż baba na PMSie albo facet z gorączką). O plasterkach poczytaj sobie TUTAJ a ja jeszcze wrócę na chwilę do tematu moich „strachów”, ale tylko na chwilę, bo zaraz będę miała dla Ciebie super niespodziankę :)

No więc Mati, to jest pikuś! Z Matim jakoś tak to wszystko naturalnie poszło w dobrą stronę i teraz trzymałabym go na dworze najchętniej całe dnie (nie to żeby mi gość roznosił dooom, nie to, żebym miała święty spoookój, nie nieee) :) Natomiast najwięcej zyskała na tej historii #JeJRóżowość, która jest na spacerze dzień w dzień niezależnie od pogody (no dobra, jak leje to nikomu się nie chce wychodzić). Alena nią już tak nie chucham i nie dmucham bo wiem, że nie ma takiej potrzeby.

Sesja, którą widzisz była robiona przy zachodzącym słońcu i taaaaaakim wietrze, że myślałam, że urwie mi głowę. Dopóki słońce było w górze wytrzymywałam nawet w swoim przyletnim autficie (heloooł, co z tego, że mam różowego niedźwiedzia na plecach, jak rękawy z cienkiej tkaninki – ja tam już żywot kończyłam!) :) 5 lat temu, z Matim nie odważyłabym się na coś takiego nawet gdyby miał na sobie 50 kocyków :) A tu… proszę bardzo. Czapka na ucho, z jednej strony kocyk, z drugiej moja chusta (bo teraz taka letnia jestem, że aż za mało tych kocyków zabieram czasami) i spacejros po parku Bródnowskim in progress :)

Serio, jeśli masz podobne uczucia do moich, nie bój się. O odporność przed chorobami można zadbać inaczej niż opatulając dziecko w szczelny kokon, albo zabraniając mu szaleństw w kałużach. To niesamowicie ważny temat, nad którym warto się pochylić, bo odporne dziecko procentuje na wielu płaszczyznach i nie ma co tu owijać w bawełnę… baaaardzo ułatwia życie :)

Na Facebooku, powstał fanpage SAMOODPORNI, który ma służyć mamom do wymieniania ich doświadczeń w budowaniu odporności swoich dzieci. Mega fajny zamysł i inicjatywa, którą wspieram z przyjemnością (zwłaszcza, mając świadomość tego, jak bardzo mi takie rozmowy były potrzebne). Zobacz Samoodpornych TUTAJ. A ja chciałabym Ci powiedzieć, żeeeee, za dołączenie do tej grupy i odpowiedź na krótkie pytanie, możesz wygrać baaardzo fajne nagrody. Paczaj tylko niżej:

 

 

Do wygrania jest identyczna hulajnoga, na jakiej jeździ Mati (sama na niej jeździłam i daje radę więc polecam bazując na własnym doświadczeniu) :)

A oprócz hulajnogi 20 zestawów obrońców dziecięcej odporności, czyli wspominane przeze mnie wcześniej plasterki (są kapitalne i co ważne full naturalne, bazujące na olejkach eterycznych, nie aromatach) i dobrze znany wśród mam syrop Pneumolan z ekstraktem z bzu czarnego, pelargonii afrykańskiej, dziewanny wielokwiatowej, werbeny pospolitej i goryczki żółtej. Zielarz to ze mnie nie jest, żeby tu się roztrząsać nad działaniem tych składników natomiast wiem, że poprawiają komfort oddychania i wspierają układ odpornościowy. Sama je podbieram Matiemu :)

No. To jeszcze raz podsumujmy co trzeba zrobić, żeby wziąć udział w konkursie:

  1. Polubić SAMOODPORNYCH –> TUTAJ.
  2. Odpowiedzieć na pytanie: „Co Twoje dziecko lubi robić najbardziej na świeżym powietrzu?” –> TUTAJ, albo w komentarzu pod tym wpisem (uruchamiam możliwość komentowania dla tych osób, które wolą swoją odpowiedź zostawić na blogu, nie na FB).
  3. I… TYLE :)

Konkurs potrwa do 24.10.2018 Wyniki jak zwykle ogłoszę pod TYM postem oznaczając szczęśliwą 20 :)

BĘDĘ WDZIĘCZNA (PODWÓJNIE) ZA KAŻDE UDOSTĘPNIENIE TEGO WPISU :* :* :*

POWODZENIAAAAAAA :) :) :)

Udostępnij Skomentuj

Dodaj komentarz

99 komentarzy do "Zrobiłam wreszcie coś, czego bałam się od 5 lat!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Patrycja
Gość

Bardzo ciekawy wpis, tak się składa że rodzę w lutym i już dzisiaj zaczęłam czytać o tym jak ubierać dziecko. Więcej wpisów o podobnej tematyce! Pozdrawiam :)

Olga
Gość

Jedna złota zasada, leżącemu dziecku jedna warstwę więcej niż sobie, a biegajacemu jedna warstwę mniej!😊

Patrycja
Gość

Moja 3letnia córeczka uwielbia wszystko co jest związane z przebywaniem na dworze😉 gdy jest upał uwielbia płakać się w jeziorze, gdy są kałuże bawić się w świnkę Peppe i skakać po kałużach z błotkiem, lubi skakać na trampolinie, jeździć rowerkiem i lepić babki w piaskownicy 😊

Agnieszka
Gość

Mój pięcioletni Synek na świeżym powietrzu najbardziej lubi grać w piłkę lub jeździć na rowerze, nawet jak na dworze jest wietrznie bądź deszczowo ciągle mu ciepło, pomimo tego, że namawiam go na czapke on ją ściąga jak tylko odwrócę głowę w drugą stronę :) taki z niego aparat i ciepły chłop 💪

Marzena
Gość

Moje dziecko na spacerze to najbardziej lubi iść tam gdzie nie wolno, do najglebszego rowu, do najciemniejszego lasu (żeby koniecznie znaleźć dom dzika) i zazwyczaj nie tam gdzie chce mama. Oczywiście po drodze muszą być zaliczone wszystkie place zabaw, patyk jest gps’em i ciągle słyszę pytanie czy już się robi noc i musimy na pewno wracać do domu. Chciałam tylko dodać że mam trzyletnią córkę i mogę tylko pomarzyć o takich pięknych zdjęciach (musiałabym chyba związać :)

Dominika
Gość

Moja też ciągle wola mnie do lasu zobaczyć gdzie mieszkają dziki ;)

Natalia
Gość

Mój 9-letni syn kocha piłkę nożną także czas wolny spędza na boisku a moja prawie 2 letnia Milenka teraz na spacerach zbiera liście, kasztany, żołędzie, uwielbia zabawy na placu zabaw. Ona to w ogóle w domu nie usiedzi, nawet jak jest chora to chce wychodzić 😊😊😊

Julia
Gość

Hej, jeszcze nie doczekałam się potomka, za to mam wspaniałego chrzesniaka! Iwo to istny szatan, którego pełno zawsze i wszędzie, na dworze to mógłby nawet zamieszkać, bez względu na pogodę byle miał obok rower i piłkę do nożnej❤️ Uwielbiamy razem jeździć na rowerze, grać w piłkę, a ostatnio nawet urządziliśmy sobie tańce w deszczu :). Kocham tego łobuza ponad życie, więc chciałabym tę hulajnogę dla Niego❤️ Z serdecznymi pozdrowieniami, ciocia Julka :D

Elwira
Gość

Mam dwóch synów najstarszy 4 lata skończy w grudniu. Na świeżym powietrzu uwielbia robić to co da się zrobić z patyków i kamyków. Jest nałogowym zbieraczem kamieni ;) . Uwielbia biegać, skakać a najbardziej to bawić się w super bohaterów. Udawać, że ratuje małe robaczki przed niebezpieczeństwem. Kałuże też mu nie straszne. Młodszy syn (skonczył roczek) robi dosłownie to samo co starszy :) . Naśladuje go dosłownie na każdym kroku ;)

Agnieszka
Gość

Helouu :) ale super, że napisałaś o tych doświadczeniach i o „Samoodopornych” ! Od razu tam lecę !

Ja rodzę wg USG 3 stycznia, więc aktualnie odpowiedzią na pytanie konkursowe może być jedynie : SPAĆ W MOIM BRZUCHU ;) Bo lulam Syna chodząc ;)

Pozdrawiam!

MARTAADA
Gość

A moja 3-letnia córcia Helenka uwielbia brać wózek z lalką i chodzi ze swoja dzidzia, a mama ze swoja,bo mam jeszcze 5-msc Adusie. W ogóle jestesmy mega mobilne,po 10km chodzimy😁

Bernadeta
Gość
Cześć Malwino;) Zwykle nie komentuje żadnych wpisów i nie biorę udziału w konkursach, ale czytając ten wpis uśmiechnęłam się sama do siebie – wydawałoby się że to przecież o mnie i moim synku, chociaż nie do końca;) i to był chyba znak, żeby się odezwać :) mój 5letni syn jako bobas „nie miał lekko” ze mną jako swoją mamą ;) Filip to moje pierwsze dziecko – wiadomo, chciałam dla niego jak najlepiej. Lecz niestety jeszcze wtedy nie wiedziałam, że przegrzanie dziecka może nieść za sobą nieprzyjemne skutki. Często wychodząc na dwór(oczywiście w zła pogodę wcale nie wychodzilismy), ubierałam go zbyt… Czytaj więcej »
Elżbieta
Gość

Mój 3,5-latek jest mega energicznym dzieckiem. Jak tylko wspomnę że wychodzimy na dwór odrazu zakłada buty i pędzi przed siebie😀 uwielbia jeździć na hulajnodze i rowerze, trampolina też nie pogardzi 😀 latem kąpie się w basenie i mógłby wogole z niego nie wychodzić.

Bernadeta
Gość
Cześć Malwino;) Zwykle nie komentuje żadnych wpisów i nie biorę udziału w konkursach, ale czytając ten wpis uśmiechnęłam się sama do siebie – wydawałoby się że to przecież o mnie i moim synku, chociaż nie do końca;) i to był chyba znak, żeby się odezwać :) mój 5letni syn jako bobas „nie miał lekko” ze mną jako swoją mamą ;) Filip to moje pierwsze dziecko – wiadomo, chciałam dla niego jak najlepiej. Lecz niestety jeszcze wtedy nie wiedziałam, że przegrzanie dziecka może nieść za sobą nieprzyjemne skutki. Często wychodząc na dwór(oczywiście w zła pogodę wcale nie wychodzilismy), ubierałam go zbyt… Czytaj więcej »
Mama LaLi
Gość

Nasze Córeczki(5l i 3l) codziennie wychodzą ze swoimi lalami na spacerek; lalki oczywiście w swoim wózeczku, bo „lala nie umie tupać”jak to Młodsza podkreśla:)-(TEN etap dopiero przed TOBĄ Kochana!), szaleją na rowerach jak większość dzieci, kochają puszczać bańki mydlane, zamalowywać plac zabaw kredą kolorową, bawić się piłką i skakanką,latem dzielnie podlewają kwiaty w ogródku a jesienią puszczają z Tatą latawce:)

Jola
Gość

Super wpis 👍. Mój synek na świeżym powietrzu lubi spać, bo zawsze gdy gdzieś wychodzimy wystarczy tylko chwilka i już śpi w wózku. 😁

Kinga
Gość

Mój 3 letni synek uwielbia skakać po kałuzach jak tylko jakieś się pojawia po deszczu ;) najchętniej to by cały dzień spędził na polu jeżdżąc na swoim traktorku z przyczepa do której uwielbia wsypywac piasek i wozić go przez cały dzień :D

Asia
Gość

Moja 6 letnia córka od małego histerycznie bała się wszelkiego latającego i chodzącego robactwa ale po przeprowadzce na wieś jej ulubionym zajęciem jest oglądanie i „zbieranie” mrówek, robi im domki w pudełkach :) a oprócz tego łapanie koników polnych, bieganie z psami i przyglądanie się sarnom, których u nas jest cała masa, podchodzą do ogrodzenia na wyciągnięcie ręki :) A co do Pneumolanu… plasterków jeszcze nie próbowałyśmy ale syrop to zbawienie, jest rewelacyjny , uwielbiamy go… ja za to że działa a córka … za smak :)

Monika
Gość

Moja prawie 3 letnia córeczka jak tylko słyszy słowo spacer to zaraz wtóruje hasłem plac zabaw plac zabaw 😋 tak więc każde wyjście kończy się lub zaczyna wizyta na placu zabaw 😊 a moja druga córeczka 5 miesięczna również cieszy z tego powodu może mniej świadomie ale jednak bo w wózeczku na świeżym powietrzu jest najlepiej 😊

Monika
Gość

Moja prawie 3 letnia córeczka jak tylko słyszy słowo spacer to zaraz wtóruje hasłem plac zabaw plac zabaw 😋 tak więc każde wyjście kończy się lub zaczyna wizyta na placu zabaw 😊 a moja druga córeczka 5 miesięczna również cieszy z tego powodu może mniej świadomie ale jednak bo w wózeczku na świeżym powietrzu jest najlepiej 😊

Julia
Gość

Cieszę się, że o tym napisałaś.Dokładnie z tym samym problemem się borykam. Mój czteroletni synio jest podobnym zmarźluchem do mnie. Uświadomiłam sobie, że ubieram go zbyt grubo, bo boję się, że zmarznie. Jego ulubionym zajęciem na świeżym powietrzu jest jazda na hulajnodze i zabawy z pieskiem. Często jest tak, że jak ściągnę mu czapkę ma MOKRE włosy ;(( później wiadomo czym się to kończy. Twój wpis dał mi bardzo dużo do myślenia. Dziękuję ;*

Stella
Gość
Po przeczytaniu Twojego postu pomyślałam- nie jestem sama :D miałam tak jak Ty, za każdym razem jak syn miał wychodzić na dwór ja drżałam. Nie wiedziałam jak go ubrać i pakowałam takiego otulonego w wszystkie koce do wózka… Na całe szczęście mój mąż kilka razy pod moja nieobecność wziął syna na dwór bez tych wszystkich kocy. Chociaż wtedy byłam zła i tłumaczyłam, że zaraz Olaf będzie chory i to on będzie z nim leciał do lekarza. Nic mylnego. Byłam w szoku jak mąż powiedział mi, że nasz syn spał 3 godziny :O w domu spał maksymalnie godzinę ale to były… Czytaj więcej »
Ania
Gość

Mam w domku 2 cudownych chłopaków. Pierwszy 4 latek uwielbia wszystkie udogodnienia XXI wieku (hulajnoga, rower, traktor na pedały itp.) Ale jego największym przyjemnym „zajęciem” są spacery z dziadkiem do lasu, na łąki, po polach. Chodź dobrze wiem, że nazywając to spacerami to naginam rzeczywistość. Dziadek jest bardzo kreatywną osobą, która zarządza poszukiwania np. Królika Karola lub sarenki Zosi. Od kilku dni mój starsza codziennie chodzi na spacery z młodszym tygodniowym braciszka em. Oczywiście mama nie może pchać wózek bo jest za ciężki… haha…
Pozdrawiam

Natalia
Gość

Moja prawie dwulatka uwielbia po prostu być na dworzu🙂 Dzień bez zabawy na świeżym powietrzu to dzień stracony, a najciekawsze jest to że właśnie teraz zapałała ogromną miłością do piasku i robienia babek. Przez całe wakacje nawet nie spoglądała w stronę piaskownicy, a teraz jak ręce marzą to może siedzieć i siedzieć😁. No ale cieszę że chce spędzać czas na powietrzu i będę wspierać jej odporność, aby mogła to robić jak najczęściej🙂.

Olga
Gość

Ja jak tylko urodziłam wychodziłam na długie spacery . Ciągle słyszałam , że dziecko będzie chore bo kto to widział żeby dziecko miało tylko pampersa i koszulkę na spacerze. Dodam , że od wiosny do jesieni nigdy nie zakładałam skarpetek , a w zimę też często po domu dziecko bez skarpet . Nigdy nie było chore .

Kasia
Gość

Moja córka (3 latka) najbardziej lubi jeździć na rowerku biegowym, albo zbierać kamienie i uwaga ŚLIMAKI. Ostatnio po spacerze z babcią okazało się, że kieszenie jej kurtki były pełne „muszelek”, które w nocy sobie wypełzły i ochoczo wędrowały po rękawie jej kurtki i okolicach wieszaka… Syn natomiast (rok i 4 miesiące) najbardziej lubi grzebać w ziemi/piachu/błocie, wrzucać kamienie do kałuży, albo biegać wokół zaparkowanego samochodu przed domem i robić AKUKU zza rogu domu. Latem córka po ciemku szukała ślimaków razem z sąsiadka z latarką w ręku, a synek biegał głównie boso z koparka lub kamieniami w ręku.

Katarzyna
Gość

Piękne zdjęcia ❤️ Błagam powiedz gdzie kupiłaś swoje buty? 😍😍😍

Kasia
Gość

Moja 4,5 latka uwielbia szukanie skarbów. Oddaliśmy już tonę kasztanów do przedszkola a teraz zasypuje nasze mieszkanie liściami, szyszkami i jarzębiną. Z okresu letniego ma całą kolekcję kamieni w pudełku po lodach, ale troszkę już się wysypują 😂 Boję się pomyśleć co takiego będzie przynosić zimą 🤔 😱😂😂😂

Iwona
Gość

Mój czteromiesięczny synek najbardziej lubi spać na świeżym powietrzu. Ale podejrzewam, że już niedługo to się mocno zmieni. ;)

Żaneta
Gość

Mój pieciolatek to wulkan energii. Co lubi robić? Rzucać tysiąc patyków i sprawdzać który w końcu wpadnie na drzewo i na nim zostanie, jeździć na rowerze, hulajnodze, przeskakiwać przez kałuże, budować sobie trasy z kamyków . Tysiąc pomysłów na minutę. I za to jestem mega dumna z niego. Za jego kreatywność nawet na spacerze :)

Paulina
Gość

Mój niespełna dwulatek uwielbia kiedy dużo się dzieje a że aura już jesienna to chłopak robi porządki w ogrodzie. dzień przy dniu kosi trawę swoją bombelkową kosiarą, grabi liście z mamuśką a w wolnych chwilach śmiga na rowerku albo biega z sąsiadami. Ciągle jest w biegu ;) szczęście, że czasem da mi chwilę odpoczynku kiedy bawi się w piaskownicy 😉

Kamila
Gość

A moj polroczny synek na dworzu po prostu lubi byc, na razie oczywiscie w wozeczku lub na rekach ale obserwuje, dotyka i po swojemu komentuje otaczajacy go swiat

Beata
Gość

Moja 15 miesięczna córeczka uwielbia na świeżym powietrzu biegać, rzucać kamykami, prowadzić pieska na smyczy (na kółkach), robić wszystkim papa-także samolotom,które nom stop nad nami latają. Uwielbia zrywać i wąchac kwiatki, zbierać jesienne liście oraz szyszki:-) wszystko jest takie cudowne, takie ciekawe. Pomagam jej poznawać świat. Ja uwielbiam przebywać na powietrzu, uwielbiam przyrodę i próbuje ja tym zarazić :-) a deszcz obserwujemy przez okno, który córeczka nazywa „kap kap”

Joanna
Gość

Moja córka uwielbia wychodzić na dłuuuugie spacery do lasu, na pola i łąki. Zbiera razem z tatą różne skarby, które wykorzystujemy potem wspólnie w domu do prac artystycznych.

Patrycja
Gość

Moje dzieci najbardziej lubią zbierać różnego rodzaju skarby. Jesień obfituje w nie najbardziej ze wszystkich pór roku. Niemożliwym jest powrót do domu bez nowych patyków, kasztanów, liści, owoców czy ulubionych kamieni. To jest kolekcja, to coś więcej niż zwykłe zbieranie, a przy okazji wspaniałe wspomnienia i historie

Ada
Gość

Mój syn w każdą pogodę najbardziej lubi szukać kreta. Czyli albo grzebie w kretówce albo samodzielnie wykopuje dół (łopatką, łyżka często samymi rękami) 😉 Taki z niego ogrodnik 😁

Marta
Gość

Martyna właściwie do dOmu,by nie wracała. KaluZe najlepiej po kolana,suche liście to po pachy,deszcz to już najlepiej ulewa

Iga
Gość

Ja mam to szczęście że z każdego spaceru przynoszę prezenty zebrane specjalnie dla mnie 😉 i tak mamy w domu pudełka pełne kamieni, patyków, liści, kwiatków a obecnie dołączyły żołędzie i kasztany 😃 mój prawie czterolatek uwielbia tarzać się w piasku na drodze. Dosłownie zagłębia się w nią rękami a potem tarza się jak psiak. Chyba nie muszę opisywać jak potem wygląda 😉 takie wyjścia lubię najbardziej.. kiedy nie martwię się że jedziemy potem na imieniny do cioci, że to taka bluzka ładna BYŁA, uważaj bo spadniesz itd 😉 polecam takie super wolne i dzikie wyjścia 😃

Ewa
Gość

Mój 7 letni synek najchętniej nigdy nie wracalby do domu. Szymek uwielbia spacery na świeżym powietrzu, gra w piłkę, jeździ rowerem, skacze na trampolinie, bawi się w piasku z młodszą siostrą. Przy obecnej pogodzie spacery to wprost wybawienie dla moich trzech dzieciaków, które wykorzystują każdy promyk słońca.

Aneta
Gość

Moje córki kochają jeździć na rowerze, najbardziej same tak, żeby je rodzice nie ograniczali. A matka ciągle biega za nimi. I łapie patyk, żeby nie narobiły głupot.

Ula
Gość

Ponieważ Tadeo ma dopiero (zaraz) 4 miesiące to za wiele nie ma do wyboru podczas spaceru :) wiadomo albo śpi albo… Teraz ogromnie go interesują drzewa w kolorze żółtym. Dziecko z głowy na jakieś 5 minut ;)

Sandra
Gość

O tak, sama pamiętam jak kiedyś miałam problemy z ubieraniem dzieci. Dużo rzeczy robiłam „na czuja” :) Na szczęście dzisiaj zdobyłam już trochę doświadczenia i mogę w końcu trochę wyluzować :) Wszystko przychodzi z czasem.

Kasia
Gość

Moja 14-miesięczna Emilka na świeżym powietrzu najbardziej lubi zagadywać do dorosłych :D Po prostu podchodzi i zaczyna nawijać po swojemu :) No i najlepsza zabawa to uciekanie mamusi oczywiście :)

Agnieszka
Gość
Ja urodziłam pierwszego synka pod koniec września, nieważne jaka pogoda była wychodziliśmy na spacer, stare sąsiadki z bloku cały czas mi powtarzały, że jak jest -20 to mi dziecko zachoruje, a mój miał się dobrze. Nie chucham i nie dmucham na nich w ogóle, ale idzie to też tym, że starszenu wiecznie gorąco było, jak ubrałam za ciepło to sję darł, na wiosnę jak mial niewiele ponad pół roku to woziłam go w wózku bez czapki bo każda próba założenia czapki kończyła się histerią, inne mamy mnie krytykowały, a mój syn dalej zdrowy. Dziś ma 2 lata i biega jak… Czytaj więcej »
Alicja
Gość

Mój synek ma dopiero 3 tygodnie, ale korzystamy z tej przepięknej pogody i chodzimy na spacery. Co prawda ulubionym zajęciem Franka na spacerze jak na razie jest spanie ;-) ale bardzo lubimy ten czas poza domem!

Paulina
Gość

Mój 16msc na dworzu najchętniej spędza czas w sposób ‚zakazany’ 😅 najwieksza frajdę sprawia mu wylewanie psiej wody z miski a także jazda taczka środkiem drogi (mieszkamy na malutkiej wsi) i nasypywanie ręczne piachu drogowego do Niej. ‚Baaaam’ w kałuże a następnie szybki bieg do piaskownicy również jest grany 😅 w lato byl grany basen i przede wszystkim podkradanie owocow prosto z krzaczka nie koniecznie tych dojrzałych 😉

Maria
Gość

Kiedyś miałam dokładnie takie podejście jak Ty – u mnie powodem był nie tylko brak doświadczenia, ale tez młody wiek i to, ze wszyscy patrzyli mi na ręce. Ale któregoś dnia posłuchałam swojej intuicji i zdjęłam synowi czapkę, rozpięłam mu kurtkę i przestałam się przejmować. A on do dzisiaj jest najszczęśliwszym dzieckiem na świecie, kiedy bez przeszkód może robić to co kocha, czyli grać w piłkę ze swoim dziadkiem. Trenuje w klubie piłkarskim, a jego marzeniem jest zostać piłkarzem. Dla mnie jednak najważniejszy jest jego uśmiech, kiedy biega z piłka po podwórku :)

Marta
Gość

Mój 4letni Filip na świeżym powietrzu spędza multum czasu, dlatego ma opanowanych sporo dziecięcych rozrywek. Pierwsze co robi to wskakuje na trampoline. Ale nic nie smakuje dla niego lepiej niż wygłupy z mamą! Dlatego zazwyczaj ląduje tam razem z nim :) obcykane wszystkie place zabaw w okolicy. Na samym podwórku uwielbia piaskownice, w której potrafi spędzic do kilku godzin. Uwielbia też rower i motorek z którego dawno już wyrósł ale nadal nim zasuwa(mam obawy ze zabierze go na mature albo na pierwszą randke).

Monia
Gość

Moja czterolatka uwielbia spacerować ze swoją „dzidzia” bierze wózeczek laleczkę i spaceruje do woli😄 uwielbia się nią zajmować lubi również szaleć na hujanodze aż nasza jest już prawie za mała nowa by się przydała 😂😘

Monika
Gość

Mój 4letni Oskar na podwórku by mógł mieszkać robić dosłownie wszystko no ale nie nie nie, ostatnio uwielbia zbierać liscie chyba w sumie idealne zajęcie na tą porę roku😊 lubi je dotykać patrzec jak się zmieniaja w zielone na żółte czy pomarańczowe poporostu idealna pora dla nas 😀😉

Roksana
Gość

Moja Amelia biegnie od razu do piaskownicy albo na huśtawkę jak tylko wychodzimy na podwórko. Jednak jej ulubionym zajęciem na świeżym powietrzu jest wypatrywanie samolotów na niebie. Skubana potrafi dojrzeć nawet te najmniejsze,których zobaczenie mnie samej zajmuje sporo czasu, nawet kiedy mała wskazuje na nie paluszkiem. Mogłaby to robić całymi dniami i właściwie nic więcej do szczęścia jej nie potrzeba 😉❤ Poza tym lepimy babki z piasku, zjeżdża na zjeżdżalni, skacze na trampolinie.

Milena
Gość

Moja córka na świeżym powietrzu najbardziej lubi biegać na bosaka, nieważne czy jest ciepło, czy pada deszcz. Oprócz tego każde wiaderko z wodą jest jej, bo jak twierdzi musi ‚myju, myju’ :D ale pomijając te zajęcia, lubi po prostu spędzać czas na świeżym powietrzu bawiąc się wszystkim :)

wpDiscuz

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3