Przede mną największe wyzwanie… Boję się…

23 listopada 2017

Tak, boję się. Muszę przyznać, że na samą myśl o tym oblatuje mnie strach. Tak bardzo chcę żeby się udało. Żeby tym razem było inaczej. Bo pamiętam jak bardzo to przeżywałam za pierwszym razem. Jak wielkie wyrzuty sumienia mną targały przez klika miesięcy. Jak bardzo było mi wstyd o tym mówić. Ale za pierwszym razem po prostu nie dałam rady. Karmiłam piersią tylko 4 miesiące…

To nie tak miało być!

Kiedy urodziłam Matiego (jeśli tak mogę powiedzieć, bo jakiś czas temu usłyszałam, że cesarskim cięciem się nie rodzi i nie mam pojęcia co to rodzenie) po tej pierwszej fali szczęścia, że to już, że 10/10, że zdrowy rosły chłop (4780), przypłynęła kolejna, pełna obaw, strachu i samotności. Tak. Pierwsze dni po urodzeniu Matiego odczuwałam częściej samotność i zagubienie niż czystą radość z posiadania dziecka. Czułam, że nic nie potrafię, że nie umiem go przystawić poprawnie do piersi, że nie wiem, jak go trzymać, że w ogóle jak ja mogę spać, skoro moje dziecko mnie potrzebuje itd. Płakałam, kiedy patrzyłam na niego w tym plastikowym łóżeczku na kółkach i czułam się jak najgorsza matka, kiedy go tam odkładałam, bo wydawało mi się, że to małe dzieciątko jest przerażone i jako dobra matka powinnam leżeć razem z nim. Kładłam go więc obok siebie i… panicznie bałam się zamykać oczy, bo wmówiłam sobie, że albo go przygniotę, albo nie będę słyszała płaczu…

Byłam sama w „jedynce” więc nie miałam jak się przyjrzeć na inne mamy. Pielęgniarek się wstydziłam, a kiedy łapały mnie za pierś, żeby włożyć ją poprawnie dziecku do ust, czułam się jak zwierzak obdarty z godności. Podobnie było z lekarzami, którzy mechanicznie zaglądali mi pod koszulę sprawdzając czy wszystko „tam” w porządku. Z przebojowej Malwiny, która wyrabia normy śmiechu za dziesiątki osób dziennie, stałam się własnym negatywem. Co gorsza, Mati tracił na wadze. Położne powiedziały mi, że mam za mało pokarmu dla tak dużego dziecka i muszę go dokarmiać butelką, bo nie wyjdę ze szpitala. Karmiłam go więc butelką próbując pobudzić laktację laktatorem ręcznym, ale byłam tak zmęczona, że nawet to pulsacyjne naciskanie na pompkę było dla mnie problemem. Zaczęłam więc chodzić do „pokoiku wstydu”, w którym mijałam się od czasu do czasu z jedną tylko dziewczyną, która „rodziła” przez cesarskie cięcie zaraz po mnie. Pamiętałam ją z sali pooperacyjnej. Reszta mam na całym piętrze karmiła piersią…

Mleko modyfikowane działało cuda. Mati zaczął przybierać na wadze. I pomimo tego, że cieszyłam się z tego, że problem udało nam się zażegnać, to jednak serce pękało mi za każdym razem, kiedy zamiast do piersi, przystawiałam moje dziecko do butelki. Po 10 dniach spędzonych w szpitalu, mogliśmy wrócić do domu. Płakałam ze szczęścia, kiedy wsiedliśmy do samochodu, a chwilę po tym z żalu, kiedy zatrzymaliśmy się pod apteką, żeby kupić butelkę i mieszankę. To nie tak miało być!

 

Światełko w tunelu

Nasze mieszkanie działało na mnie dobroczynnie. Nareszcie mogłam się przespać, wiedząc, że w razie mojego kamiennego snu, Matim zajmie się Maciek. Nareszcie mogłam przyjąć gości, których przez 10 dni nie miałam siły oglądać. Nareszcie zaczynało do mnie docierać to, co działo się w szpitalu. Ja po prostu miałam depresję poporodową! Trafiło mnie i to tak konkretnie. Od tamtej pory, złego humoru już nigdy nie nazwałam depresją, bo wiem, że głupi PMS, czy obniżony nastrój z prawdziwym depresyjnym uczuciem nie mogą się równać.

Wraz z poprawą nastroju, poprawiły się też moje „laktacyjne moce” :) Codziennie „ćwiczyłam” swoje piersi laktatorem, a właściwie to Maciek je ćwiczył, bo ja nie dawałam rady tej pompki tyle razy naciskać. Laktator elektryczny był wtedy poza moim zasięgiem. Tak, tak! Ja też pamiętam takie czasy, nie myśl sobie, że zawsze było kolorowo. Wysprzęgliliśmy się z Maćkiem z całej naszej kasy, gruntownie remontując mieszkanie. Do tego wyprawka (nie mieliśmy po kim dostać ciuszków czy wózka, więc wszystko musieliśmy kupić), a że nie planowałam problemów z karmieniem piersią, bo przecież miałam rodzić naturalnie i w ogóle wszystko miało być proste, to kupiliśmy też nietani laktator ręczny. Kupowanie drugiego jakoś mi się wtedy nie mieściło w głowie. Jak się dowiedziałam po czasie, laktator elektryczny (nawet taki sprzed 4 lat) potrafił zdziałać cuda. I możliwe, że i w tym szpitalu dałby sobie radę i z moją depresją i z durnymi komentarzami położnych. No nic. Na szczęście ostatecznie udało się na „pełną pierś” przejść i po takim trudnym starcie. Przeżyłam nawał pokarmu, całkowicie odstawiliśmy mieszankę. Czekałam na to długo, ale udało się – zaczęłam karmić Matiego tylko i wyłącznie piersią. Niestety moje szczęście nie trwało długo. Po 4 miesiącach przyszedł kryzys…

Kryzys

Na kryzys złożyło się kilka czynników, których do tej pory nie mogę sobie wydarować. Po pierwsze, zbyt pochopnie podeszłam do kwestii spania, a raczej jego braku. Kiedy Mati miał 3 miesiące założyliśmy blog. Od samego początku uparłam się na to, żeby stać się od razu profesjonalną blogerką, cokolwiek wtedy to dla mnie znaczyło. Jako, że w ciągu dnia czasu pomiędzy drzemkami Matiego miałam niewiele, zaczęłam wykorzystywać noce. Czytałam książki o fotografii, o blogowaniu, rozkminiałam Facebooka i Instagram, robiąc przerwy na nocne karmienie. Nie wpadłam wtedy na pomysł, że coraz mniejsza ilość pokarmu może być spowodowana zwykłym przemęczeniem. Stan permanentnego zmęczenia przy 4-miesięcznym dziecku wydawał mi się naturalny. Że też wtedy nie wpadłam na ten trop! Gwoździem do trumny okazał się nasz pediatra, który mój pokarm uznał za „zbyt cienki” i kazał nam dokarmiać dziecko mlekiem modyfikowanym. Mati po zjedzeniu mieszanki zaczął spać dłużej w nocy, karmień zrobiło się mniej. To włączyło jeszcze większe wyrzuty sumienia w mojej głowie, bo uznałam, że może rzeczywiście mój pokarm jest „za cienki, bo po cesarce”. AAA! Tych wszystkich podszeptywaczy powiesiłabym teraz na suchej gałęzi! Mati dostawał pierś coraz rzadziej i rzadziej, aż około 5 miesiąca laktacja po prostu ustąpiła.

Lekcja na przyszłość…

Wyobraź sobie co czułam, kiedy natknęłam się w internecie na pierwszy, drugi a później dziesiąty artykuł o tym, że nie ma czegoś takiego jak za cienki pokarm, że po cesarce też można normalnie karmić, że kryzys laktacyjny po 4 miesiącach to bardzo częste zjawisko, na które najlepszą bronią jest dobry laktator elektryczny i odrobina dyscypliny. A kiedy zaczęły się problemy z chorobami Matiego, na które dr Google wypluł mi badania dot. wpływu długości karmienia piersią na odporność dziecka, załamałam się totalnie. Dałam ciała. Nie zgłębiłam tematu. Nie zapytałam drugiego lekarza. Nie pomyślałam… może gdybym miała trochę więcej oleju w głowie nie musiałabym słuchać kilka lat później półprzytomnych krzyków Matiego, którego lekarze próbowali poddać narkozie niezbędnej do usunięcia przerośniętego migdała? Nie wiem czy kiedyś sobie to wybaczę…

Na szczęście tym razem jestem już bogatsza w doświadczenie i wiedzę. Na półce czeka najlepszy możliwy laktator jaki był dostępny na rynku, który odwzorowuje proces ssania piersi przez dziecko masując, naciskając i zasysając brodawkę. Jest nazwany ekspertem w rozwiązywaniu problemów laktacyjnych, a ja biorąc pod uwagę przykre doświadczenia przy Matim na takie właśnie się nastawiam. Nie chcę się oszukiwać, że tym razem będzie z górki. Wolę się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarować. Wiem tylko jedno – tym razem się nie poddam. Nawet jeśli urodzę przez cesarskie cięcie (99% szans niestety), nawet jeśli dostanę tej durnej depresji poporodowej, nie dam tak łatwo za wygraną. Dla dobra mojego dziecka.

Szykuję się na poród w szpitalu prywatnym (ale o tym będzie oddzielny wpis), bo chcę, żeby Maciek mógł ze mną być w tych najbardziej stresowych momentach. Zabiorę ze sobą 2 zestawy ciuszków, z opcją „w razie dziecka cięższego o ponad kilogram” tak jak to było z Matim i wspomniany laktator od LOVI. Biorę pod uwagę cesarkę (o której nie chciałam słyszeć przy pierwszym porodzie) i co najważniejsze – wiem, że nie ma czegoś takiego jak „zbyt cienki pokarm”, albo jego „brak”. Boję się bardzo tej walki, ale jestem dobrej myśli. Milenkę chciałabym karmić minimum rok. Na razie poza ten rok jeszcze moja wyobraźnia nie wybiega, zobaczymy jak to będzie. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby po prostu karmić piersią. Dam radę prawda? Powiedz, że dam…

UWAGA!!! Dziewczyny! Mam dwa laktatory LOVI Expert do rozdania w konkursie!

Jeden taki laktator jest warty ponad 600 zł! Jest oparty na nowej technologii 3D PUMPING dzięki czemu odciąga delikatnie, ale nadal efektywnie. Lejek (inspirowany ułożeniem warg i języka na brodawce sutkowej) pracuje całą swoją powierzchnią masując, naciskając i zasysając brodawkę. Taki sprzęt to moje niespełnione marzenie przy pierwszym dziecku. Warto o niego zawalczyć, prawda? :)

Zasady konkursu są jak zwykle banalne.

  1. Napisz w komentarzu (tu albo pod TYM postem na fb) dlaczego to właśnie TY powinnaś dostać ode mnie taki laktator.
  2. Udostępnij post z tym wpisem na swoim Facebooku.

Wyniki konkursu podam 6 grudnia (muszę mieć trochę czasu na przeczytanie wszystkich komentarzy) :)

Trzymam mocno, mocno kciuki i liczę na to, że uda mi się obdarować kogoś, komu taki laktator może zaoszczędzić takich historii, jaką ja mam w swoim dorobku.

Ściskam, Twoja M.

 

WYNIKI KONKURSU :) 

Gratulacje dla Asi (komentarz z bloga) i Eweliny Anny Opas (komentarz z Facebooka) :

Witaj!. Bardzo chce wsiąść udział w konkursie jednak wygranej nie potrzebuje dla siebie a dla szwagierki :) Justyna jest dla mnie najlepsza przyjaciółka, wspiera mnie kiedy tylko potrzebuję. Od tygodnia jest mama Marcela, niestety zaraz po porodzie trafiła na intensywna terapię gdzie miała przetaczana krew, a Marcela dostała dopiero w drugiej dobie. Jak się domyslasz, przez ten czas Mały był na butelce… Niestety pierwsza próba przystawienia była ciężka, do tej pory uczą się ssać z piersi, poki co przez nakładki. Justyna czuję się bardzo źle, Marcel nie chce ssać, mleka coraz mniej… Dlatego pragnę tej wygranej właśnie Niej. Z pewnością pomoc takiego laktatora będzie tu nieoceniona. Ja sama poniosłam porażkę z kp, było to rok temu. Upierałam się jak osioł że dam radę wszystko sama, zamiast poprosić o pomoc rodzinę. Justynę kocham jak siostrę, pragnę dla niej wszystkiego co dobre, chce spełnić jej marzenie o karmieniu piersią, chce choć po części przyczynić się do jej sukcesu i mam nadzieję że Jej w tym pomożesz :)
Pozdrawiam Cię, Asia.

Dziewczyny, wyślijcie maile do mnie na kontakt@bakusiowo.pl z danymi do wysyłki :) GRATULUJĘ JESZCZE RAZ!

Udostępnij Skomentuj

Dodaj komentarz

305 komentarzy do "Przede mną największe wyzwanie… Boję się…"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kasia
Gość
Kochana moja historia jest identyczna jak Twoja! Tylko powtórzona razy 2 :(( Pierwszego syna urodziłam mając 20 lat. Baby blues jaki mnie dopadł bym czymś okrutnym! Po ciężkim porodzie starałam się karmić piersią ale przepłakałam całe noce w szpitalu bo chciałam już być w domu.. w domu cudowne babcie wręcz „znęcały” się nade mną o karmienie piersią. A pokazywały jak mam trzymać, a podpowiadały, a chciały się przyglądać a ja taka przestraszona miałam coraz mniej pokarmu i wmawiając sobie, że nie dam rady przeszłam na MM (oczywiście będąc dla innych wyrodną matką)!! Z drugim synem im bliżej porodu tym bardziej… Czytaj więcej »
Marta
Gość

Ja, ja 😉 nie dla mnie Malwinko choć to co ty przeszeszłaś ja razy 3. Chciała bym bardzo wygrać nie dla siebie, ale mojej szwagierki. Obecnie jest w 2 drugiej ciąży, swojego pierwszego synka rodziła w Anglii to co przeszła z karmieniem to masakra 😔 nikt jej nie powiedział nie pomógł. Chciałabym aby tym razem było inaczej !

Marta
Gość

Ps już niedługo będą w Pl i tu rodzi 😉 a więcej szczegółów niestety nie mogę opisać, ponieważ to nie moja historia.

Kamila
Gość

Uwazam, ze powinnam dostac laktator, bo tak jak Ty poddalam się o wiele za szybko i z calych sił walczę teraz o relaktację…mam budzik ustawiony na nocne karmienia i po ciemku siedzę z laktatorem ręcznym, odciagajac jakies marne krople. Przyda mi sie dobry sprzet, w tych ciezkich fizycznie i psychicznie chwilach :)
P.S. a Ty dasz radę! Na pewno! Trzymam baaaardzo mocno kciuki :)

Agnieszka
Gość

Bardzo mi zależy, tak samo jak i Tobie na karmieniu piersią. Nie wiem czy się uda, ani jak te moje losy się potoczą, ale na pewno posiadanie laktatora w zapasie koiło by moje nerwy z tym związane. Poza tym nie chciałabym być samolubna i czasem również tatusiowi dziecka dać poczuć, jak cudownie i magicznie może wyglądać budowanie więzi z dzieckiem. Te spojrzenia prosto w oczy, te uśmiechy… :)

Magdalena
Gość

Hmm chciała bym wygrać u ciebie ten laktator w konkursie ponieważ napewno mi się bardzo bardzo sprzyda przy moich kochanych bliźniakach 😋 napewno była bym bardzo szczęśliwa gdyby to trafiło na mnie żeby wygrać go u ciebie 😁był by mi bardzo pomocny 😊

Klaudia
Gość
Ja również bardzo chciałabym wygrać taki laktator. Mam dwoje dzieci, co prawda na razie nie planuje trzeciego dziecka ale na pewno w niedługim czasie będziemy o tym myśleć. Ja mojego synka i córci prawie wcale nie karmiłam piersią. W pierwszej ciąży byłam młoda i głupia i nawet nie wiedziałam, że mam wklesle brodawki i nie będę mogła karmić. Po urodzeniu synka pielęgniarki od razu powiedziały, że nie będę mogła karmić i cala chęć i zapał minęły i przeszłam na mm. Z córcia było podobnie pytałam lekarza co mogę zrobić, żeby karmić powiedział, że może same przy drugiej ciąży się wyciągną.… Czytaj więcej »
Gosia
Gość
Od niedawna nie mogę uwierzyć, jak ten czas leci. Dopiero co siedziałam na podłodze w łazience i mówiłam mężowi, że jestem w ciąży. Ze łzami w oczach. I to nie łzami radości tylko smutku, bo właśnie się pokłóciliśmy o jakąś pierdołę, a jak dobrze wiemy – reakcje w ciąży zwykle są nad wyraz :) zawsze marzyłam, że o dzidziusiu w brzuchu powiem mu w jakiejś mega super zaaranżowanej sytuacji, którą będziemy przez lata wspominać… Cóż, pewnie i tak będziemy :) ale było zupełnie inaczej niż zaplanowałam. Cała ciąża w ogóle nie przebiega według jakichkolwiek planów. A co to ma wspólnego… Czytaj więcej »
Kasia
Gość

Jestem i ja :) obecnie 38 tc druga ciąża , miałam to szczęście że przy pierwszej córce karmiłam do 8 mc ale nie obyło się bez kryzysów nawet 2. około 3mc i 6 mc. Lekko nie było .Dla tego teraz taki pomocnik przy drugiej córce okazał by się moją drugą prawą ręką . Między moimi dziewczynami będzie 2 latka różnicy więc sama rozumiesz hardcor :) Mąż niestety pracuje w delegacji więc pomocne dłonie tylko w weekend ..Tak że widzisz sama że Pomoc od 13 grudnia będzie potrzebna :)

Patrycja
Gość

Wierzę w Ciebie ze uda się wam to osiągnąć.☺ Również nie udało mi się dwa razy karmić piersią tyle ile chciałam. Pierwsza córeczkę karmiłam tylko 2 miesiące a synka już 4 miesiące. Planujemy mieć jeszcze trzeciego dzidziusia w najbliższym czasie i przydałby się taki laktator może akurat za trzecim razem udało by się nam karmić co najmniej rok piersią bo to jest moje marzenie ☺

Paulina
Gość
Dasz radę! Miałam podobną sytuację przy pierwszym dziecku. Syna karmiłam piersią tylko miesiąc, bo słabo przybierał na wadze i położna uznała, że pokarm mam zbyt mało kaloryczny i koniecznie trzeba podać mleko modyfikowane. Byłam wtedy młodą mamą, która wierzyła, że położona wie lepiej. A syn kiedy dostał pierwszą butelkę to po kilku dniach odrzucił pierś. Przez ponad dwa tygodnie płakałam przy każdym karmieniu mm. Próbowałam jeszcze walczyć laktatorem, ale to nie pomogło i po 3 miesiącach poddałam się. Szybko zaszłam w drugą ciążę, która niestety zakończyła się cc, ale córcia ma już ponad rok i nadal się karmimy. Mało tego… Czytaj więcej »
Karolina P.
Gość
Ach jak ja to dobrze znam! Też za pierwszym razem p, zaraz po cesarce dziecko głodziłam dwa dni ledwo wyczuwalnym pokarmem(niestety nikt wtedy nie zaproponował mi mleka żeby dokarmić) potem mieszanka w szpitalu i usilne przystawianie do piersi…powrót do domu i wizyta położnej nie ponogła gdyż usłyszałam że mała spada z wagi że ma za krótkie węzidełko i na pewno ssać jej trudno i żeby kupić mieszanke… I gdy poszła a mąż już szedł do sklepu po cudowności z apteki coś mnie tkneło! Zamiast do apteki wysłałam go do sklepu po laktator! Kupił co było najprosztszy niestety w tamtym czasie… Czytaj więcej »
Marzena
Gość

Bardzo przydałby mi się laktator ze względu na moja przygodę z macierzyństwem,która rozpocznie sie w marcu 2018 roku. Urodzę pierwsze dziecko- syna Leona. Jestem kompletnie zielona w kwestii karmienia i boję się strasznie,że nie podołam albo coś pójdzie nie tak…Jednak gdzieś w głębi serca głos podpowiada mi, że wszystko będzie dobrze i tego staram sie trzymać🙂 Laktator bardzo by mi pomógł w razie kłopotów z karmieniem i nie tylko. 🙂

mama
Gość
Mialam identyczna sytuacje: corka 4,5 kg urodzona przez cc i mleka brak. W szpitalu sw. Zofii przyniesiono mi laktator, strzykawke z pokarmem, cienka rurke do karmienia mm przy piersi a nie z butli, tabelke z rozpiska co, ile i kiedy, wytlumaczono mi metode 7-5-3 i chociaz corka stracila 0,5 kg na wadze to juz 5go dnia zaczela przybierac i nas wypuscili. Korzystalam z laktatora i mm do 10go dnia, a potem 3,5 roku karmilam tylko piersia! Pol roku po odstawieniu drugi porod cc i choc cycki byly niezle wycwiczone przec 3,5 roku, to pokarmu znowu nie bylo… i znowu skrzykawa… Czytaj więcej »
Maja
Gość

Dasz rade Malwina :) naszczescie z roku na rok jest coraz większa świadomość mam odnośnie kp. Dzięki temu nie poddają się ”dobrym radom”. Moje początki tez były ciężkie. Babcia to nawet stwierdziła że mam zbyt małe cycki by dziecko wykarmic:) całymi dniami siedziałam z młodym wiszacym na cycku i zastanawiałam się skąd inne matki mają czas na rozne rzeczy. Dzieki samozaparciu (i dzięki hafija.pl :)) udało mi się kp prawie dwa lata.

monika
Gość

Miałam 3 cc. Córki karmilam odpowiednio: 9 miesięcy. 6 miesięcy. 8 miesięcy. Mama chciała mnie namówić na butelkę ale się nie dałam. A o tym że jak nie rodzilam naturalnie to nie wiem że to był poród wiem od mamy :-) ale się nie zalamalam i odpowiedziałam jej że ona nie wie co to kp. I dyskusja umarła :-) glowa do góry. Będzie fajnie. Milenka już ma super rodziców i ekstra braciszka :-)

Marta
Gość

Bardzo wzruszajacy wpis. Mam termin porodu dokładnie wtedy, kiedy Ty i również bardzo bym chciała karmić piersia jak najdłużej. To moja pierwsza ciaża, boje się porodu, boje się czy dam radę urodzić naturalnie i zupełnie nie wiem, czego spodziewać się po karmieniu piersia. Dobry laktator z pewnościa pomógłby mi zmniejszyć lęk i niepewność choć trochę.

Martyna
Gość

W moim brzuszku rośnie mała Fasolka, która już teraz jest najważniejszą częścią mojego życia. Marzę aby dar, jakim jest karmienie piersią, towarzyszył mi jak najdłużej, dlatego też taki laktator byłby idealnym towarzyszem w chwili zwątpienia i wspaniałą pomocą w pobudzeniu laktacji. :) Trzymam kciuki, że wraz z malutką Fasolką znajdziemy się w gronie szczęśliwych zwycięzców :) Pozdrawiamy serdecznie i życzymy szczęśliwego rozwiązania :)

Ewa
Gość

Ja bardzo bym chciala. Termin mam na marzec, ale prawdopodobnie jak i w pierwszej ciazy tak i teraz bede miala wywolywany porod w 36 tc. Pierwsza ciaza zakonczyla sie cesarka, pokarm rozkrecil sie dopiero po tygodniu. Wlaczylam jak lwica o karmienie i udalo sie karmic 10 miesiecy. Bardzo chcialabym coreczke, ktora sie urodzi pewnie pod koniec lutego rowniez karmic piersia. To najlepsze co moze byc dla malenstwa i Tobie tego zycze ☺

Edyta
Gość

ja, ze wzgledu na to że po porodzie będę musiała wrócić na uczelnię

Anna
Gość

Dasz radę! Teraz już jesteś mądrzejsza o swoje doświadczenia. Ja karmię 23. miesiąc i na razie końca nie widać. Czyli się da (tylko trzeba dbać o siebie i dobrze się odżywiać, a potem samo jakoś tak leci). Polecam blog hafija.pl poświęcony karmieniu piersią. Trzymam kciuki.

Aga
Gość
Dasz radę NA PEWNO!! ja byłam w podobnej sytuacji. dziś moja druga córeczka kończy 2 latka a z wielką radością na początku przyszłego roku przywitam trzecią ;-) Pierwszą karmiłam 2 miesiące. przeżyłam bardzo trudny poród i depresję. Oj dłuuuugo dochodziłam do siebie. Gdy byłam w drugiej ciąży miałam te same wyrzuty sumienia, te same obawy co Ty, te same pragnienia. Początek nie był łatwy ale skorzystałam z pomocy wspaniałej położnej laktacyjnej. I UDAŁO SIĘ :-) drugą pannę odstawiałam jak miała 1,5 roku (zaszłam w 3 ciążę, musiałam brać hormony na podtrzymanie, nie chciałam aby przenikające do mleka trafiały do dziecka).Przystawiaj… Czytaj więcej »
Paulina
Gość

Chciałabym taki laktator otrzymać. Wiem co to znaczy, że może na coś nie starczyć pieniędzy. Aktualnie jestem prawie na połowie ciąży. Kończymy wykańczać dom, co również wykańcza nas. Na dodatek wyprawka, choć „grubsze” rzeczy ma po pierwszym dziecku, to tym razem będziemy mieć dziewczynkę do pary :) A swój laktator oddałam koleżance, która miała problemy z laktacją w szpitalu, nim zaszłam w ciąże. Pozdrawiam i życzę dużo pięknych chwil z nowym dzieciątkiem i całą rodzinką :)

Klaudia
Gość
Jaa !;) na 17 lutego mam termin ,urodze nasza wymarzona coreczke , Marysie 😍 i raczej nie bede mogla sobie pozwolic na kupno laktatora w takiej cenie wiec jak wygram to bede bardzo szczesliwa ☺ 3 lata temu urodzilam synka Marcelka , karmil go piersia tylko miesiac, bylo ciezko pokarm byl slaby tez sie nasluchalam ze synek sie nie najada i pewnie pokarm slaby ,bo e nocy nie spi , poddalam sie i kupilam mleko modyfikowane. Bylo wygodniej dla mnie bo mogl Marcela nakarmic w nocy tata i ja moglam pospac. Ale strasznie zaluje zd odpuscilam i teraz bede walczyc… Czytaj więcej »
Paula
Gość
Obie miałyśmy pierwszą cesarkę. Różnica między nami jest taka że u mnie poród był tylko na samym końcu usłyszałam że „nie dam rady” … więc zdecydowano o cięciu. Obie biłyśmy się z tymi samymi uczuciami – tym przerażającym przeświadczeniem że synkowi lepiej byłoby w moim brzuchu, bo przecież powinien być cały czas przy mnie i pod moim okiem. Obie karmiłyśmy dość krótko – Ty 4, ja 6 miesięcy. Różnica między nami jest taka że Ty zostałaś wpuszczona w maliny a ja sama w nie wpadłam – mając w pełni aktywne cycki świadomie zrezygnowałam z karmienia. Obie zrobiłyśmy to na rzecz… Czytaj więcej »
Ewelina
Gość

Jeżeli masz dziecko przy sobie laktator nie jest potrzebny. To dziecko jest najlepszym laktatorem, wystarczy przystawiać i nie dokarmiać

Paula
Gość
Bo będę walczyć o to „razem” z Tobą ;) Przy synku miałam takie same problemy, stres próbował zabić moja laktacje -walka o życie mojego szkraba, szybka cesarka której się tak panicznie bałam i nie spodziewałam, te słowa na sali porodowej „Brak akcji – biegiem na operacyjna” mój świat się w tamtej chwili zawalił… Poczucie winy i przekonanie że to moja wina, że nie mogłam sobie poradzić z porodem i przez to o mało nie straciłam mojego największego skarbu. Brak pokarmu, piersi obolałe wręcz pokaleczone sutki. W chwilach desperacji siedziałam zamknięta,zapłakana w łazience na brzegu wanny i wręcz wyciskałam mleko z… Czytaj więcej »
Maddzka
Gość
Dasz radę!!!! Oczywiście, że tak. Twoja determinacja to gwarantuje:). Ja już dwukrotnie szłam tą drogą (trzecia się rozpoczyna) i za pierwszym razem też przeżywałam horror i brak jakiejkolwiek empatii ze strony personelu. Gdy na przykład zgięta w pół z bólu, o 3 nad ranem, „szłam” dwa oddziały. Mała leżała na oiomie (położono mnie na patogii, bo brak miejsc) z kilkoma kroplami mojego mleka, bo nie miałam szans jej na sekundę przystawić więc laktacja laktatorem musiała być rozbujana. No więc doczłapałam się, trzymając się ściany, a tam w lodówce moja poprzednia porcja. Pytam co się stało, dziecko nie jadło?. Odp: „jadło,… Czytaj więcej »
Dorota
Gość
Mój synek urodził się z wagą 4720, także podobnie jak u Ciebie. Z tym, że ja rodziłam naturalnie, ale przez to że dziecko było tak duże, jak można się domyśleć miało co się goić. Niestety nie goiło się tak jak powinno i tydzień po porodzie wróciłam do szpitala z infekcją (musiałam zostawić synka w domu). W tym czasie przyzwyczaił się do butelki i niestety po moim powrocie nie mogłam go już nauczyć na nowo, miałam wyrzuty sumienia i płakałam że się za szybko poddałam :( Karmiłam tylko miesiąc. Mój synek ma aktualnie 10 miesięcy. Obiecałam sobie, że przy drugim dziecku… Czytaj więcej »
Ela
Gość
Moja przygoda z karmieniem piersią była znacznie krótsza niż Twoja, bo trwała zaledwie 5 tygodni… ani ja nie byłam na to gotowa, ani synek a pomóc nie chciał nikt i tak syn wychowany na butelce. Laktatora nie miałam a może to on właśnie by coś wtedy pomógł, kto wie? Teraz oczekuję drugiego maluszka i mam ogromną nadzieję, że tym razem się uda i wytrwamy. Synek ma 3 latka i nie może się doczekać maluszka, opowiada jak będzie przy nim pomagać, wozić w wózeczku i karmić. Zadeklarował się nawet do zmiany pieluch :) A żeby umożliwić mu tą pomoc przy karmieniu… Czytaj więcej »
Beata
Gość

Baaardzo chciałabym wygrać laktator Lovi, ubóstwiam ta firmę. Rodzę w maju a pomimo „czasu”, który jeszcze mam, już orientowałam się w tym sprzęcie! Laktator podobno świetny, dałby mi ogromne poczucie bezpieczeństwa w temacie karmienia, który dla mnie także jest zagadką: A co jeśli się nie uda? Hmm… Wtedy mam nadzieję, pomoże nam LOVI … <3

Małgorzata
Gość

Przeczytałam łzy w oczach stanęły bo artykuł o historii podobnej do mnie.
Bardzo chce wziąć udział w konkursie dla mojej koleżanki która w trojaczej ciąży ( rozwiązanej niesiety defacto w 26 tygodniu ciąży) walczy z depresja, marną laktacją ( a mleko dla takich wcześniaków ma wozić codziennie do szpitala oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów) Malwinko kochana bardzo bym prosiła o taki laktator może by trochę podniósł na duchu koleżankę której sytuacja finansowa nie pozwala na zakup laktatora elektrycznego ( pisałam do kilku firm o wypożyczenie niestety cisza:( wierzę że po mleku mamy dzieciaczki szybko dojdą do siebie i będą rozwijać się prawidłowo.

Sandra
Gość
Czytam i czytam… strony z MOJEGO pamietnika. Ige rodzilam w 2013r. Przeczytalam wszystkie podreczniki o byciu mama,cala ciaze omijalam strony z artykulami o karmieniu butelka. Cesarka!? Gdzie tam! Moja mama 7mke urodzila naturalnie! Niestety… plany planami,a zycie zyciem. Godz.8.10 uslyszalam :”cesarka,malowodzie plodowe”, o 9.10 tulilam Igunie. Po 4 godzinach tatus przyniosl ja do mnie… „pani ja nakarmi”-powiedziala pielegniarka ,ale jak?! Skoro znieczulenie nie pozwala mi ruszyc nawet palcem!! I tyle ja widzialam tego dnia… nastepnego dnia karmilam ja godzine, pospala 15min i placz, i tak z 15razy . Inne dzieci na sali spaly po 40min-2h. Iga ciagle byla glodna. Nie… Czytaj więcej »
GosienkaWisienka
Gość

Na pewno dasz rade!! Trzymam kciuki ;)

Justina
Gość
Heej :) z tej strony Justyna- pisze z Francji, po trudnych 8latach w związku na odległość w końcu udało nam się zamieszkać z mężczyzna którego pokochałam jeszcze na studiach. Bóg dał mi jeszcze coś- mały Cud który ma obecnie 23 tyg i mieszka w moim brzuszku :) będzie to moj pierwszy maluch(albo malutka-jeszcze płeć niezidentyfikowana) i jestem mocno przerażona nie tylko tym że nic nie kumam z francuskiego co w szpitalu i/lub w kontakcie z polozną jest hmm…-niezbędne ale i tym że nie dam rady karmić a plany mam zacne o taak:) Z natury optywmistka tak jak i Ty, mocno… Czytaj więcej »
Ola
Gość

Dasz rade :*

Kasia
Gość

Bardzo chciałabym wygrać ponieważ w pierwszej ciąży miałam podobny problem do Twojego, z tym że ja dokarmiałam mm od 2 miesiąca bo wszyscy mi mówili że to że co pół godziny chce jeść to wina zbyt chudego mleka:/ ostatecznie synek odrzucił pierś w wieku 9 miesięcy. Ale co w tym czasie przeszłam żeby utrzymać laktacje to aż szkoda pisać. Też miałam zwykły laktator, który niestety nie pomógł utrzymać laktacji. Teraz jestem w drugiej ciąży i myślę że z takim laktatorem byłoby mi teraz łatwiej i mniej drastycznie rozkręcić laktację;)

Ania
Gość
Baaaaardzo chciałabym dostać od Ciebie jeden z laktatorów lovi. Daj mi szansę, proszę;) „Swoją prośbę motywuję tym iż…” Hahaha.. nie no świruję ;p A tak szczerze to obecnie jestem w 3 miesiącu drugiej ciąży i nie ukrywam, że bardzo by mi się przydał. Znam ból odciągania ręcznym laktatorem, bo tak jak u Ciebie, tak i u mnie z pierwszym dzieckiem, moją kochaną Tośką nie mogłam pozwolić sobie na takie „rarytasy”. Ale w przeciwieństwie do Ciebie Malwinko, byłam uparta, oj tak, bardzo uparta. Każdy… począwszy od mojej mamy po babcię,dziadka, panią pediatrę i ciocię pielęgniarkę kazał mi przejść na karmienie butelką,… Czytaj więcej »
Katarzyna Zimna
Gość

Chciałabym… Bardzo! Razem z Tobą chodzę w ciąży. Nasze terminy porodu dzielą chyba tylko dwa dni. Jak dobrze pamiętam to Ty masz 20.03 a ja 22.03. Ale to moja pierwsza ciąża. Wszystko jest dla mnie nowe. Razem z Tobą i Waszym blogiem łatwiej mi się odnaleźć w tym wszystkim… Naprawdę świetnie wiedzieć, że ktoś ma tak samo jak ja! ;) Czuję w Tobie bratnią duszę. Byłabym bardzo szczęśliwa i dużo spokojniejsza wiedząc, że w razie problemów z laktacją byłby ze mną megapomocnik od Lovi. I najprawdopodobniej też będę mieć córeczkę!

Aneta
Gość
Oj dziewczyny to powiem Wam, że nie wiem co jest gorsze… brak laktacji czy nadmierna. Ja miałam trochę inaczej niż Wy. W skrócie, poród około 15h, synek urodził się ze słabym napięciem mięśniowym przez co nie chciał „jeść”… ja mialam tyle mleka, że spokojnie bym wykarmila cały oddział. A Daniel…? nie chciał…! 😭 Zrobily mi się zatory w piersiach i… tu wszedł w ruch również Malwinko ręczny laktator, bo przecież moje dziecko też miało pięknie jeść… W rezultacie tych męk, strupów, ran i potu wylanego na włożenie całego serca w karmienie – skończyło się butelka :-( moja psychika nie wytrzymała… Czytaj więcej »
Sylwis
Gość
Karmienie piersią to jedyna rzecz (na razie), której się boję. Jestem teraz w 5 miesiącu i do porodu podchodzę zadaniowo- nie ja pierwsza i nie ostatnia. Zakładam, że urodzę naturalnie, ale jeśli zapadnie decyzja o cc też dobrze, byle moja córcia urodziła się zdrowa. Niestety kwestii karmienia nie potrafię sobie wytłumaczyć… na samą myśl oblewa mnie zimny pot… nie zdawałam sobie sprawy, że przystawienie do piersi ma znaczenie, naiwnie myślałam, że daje się maluchowi pierś i samo idzie. Do tego koleżanki dołożyły historie o zapaleniach, braku mleka, jedzeniu przez bobasa tylko z jednej piersi… Córki nie mogę się doczekać i… Czytaj więcej »
Dorota
Gość

Dasz radę :)
Ja chciałabym bardzo wygrać dla siebie takie cudo. W prawdzie jestem na początku ciąży aczkolwiek fajnie już zaopatrzyć się w takie sprzęty w szczególności gdy nie wie się co będzie. Tak jak piszesz wszystko miało być super pięknie a wyszło jak wyszło i czasem dobry sprzęt to podstawa.

Eliza
Gość
Bardzo chciałabym taki laktator właśnie dlatego, ze najzwyczajniej na świecie się boje. Boje się tego ze zawiodę siebie, dziecko, cały świat. W lutym urodzę swojego pierwszego synka, mam koleżanki, które urodziły naturalnie, bezproblemowo, laktacja również pojawiła się i obyło sie bez przeszkód . Przez to czuje taki „obowiązek” żeby być idealna. Przeraża mnie to bo chciałabym żeby Franio przede wszystkim urodził się zdrowy ale z tylu głowy jest ta myśl a co jak nie dam rady? A co jeśli będę mieć cesarkę ? Co jeśli mleko się nie pojawi ? Kurczę meczy mnie ta presja społeczeństwa o idealnej ciazy, wadze… Czytaj więcej »
Kamila
Gość
Gdy urodzilam 1 synka miałam tyle pokarmu ze mogła bym wykarmoc drugie dziecko. Niestety po w tygodniach mały plakal a ja się dusilam bo uaktywnila się mój alergia. Najlepszym rozwiązaniem okazało się mleko modyfikowane. Gdy zaszlam w w ciążę podszkolilam się w tym temacie o to nie mało. I co mi to dalo? Właśnie mija 2 tydzień po porodzie i sytuacja identyczne. Brak pokarmu. Płacz dziecka i nerwy. Na szczęście alergia o mnie zapomniała. Niestety znowu w grę wchodzi mieszanka. Ale jeszcze nic straconego i mogę uratować ta sytuacje. Myślę ze ten laktator pomógł by mi w dążeniu do celu… Czytaj więcej »
Mialam podobnie
Gość
Ja tez mialam problemy z karmieniem po pierwszym porodzie choc to byla cesarka to uwazam ze byl to porod. Mialam porabione sutki do tego stopnia ze mleko mieszali sie z krwia. Odmierzalam 3 h pomiedzy karmieniami. Pamietam jak mama mowila ze synek placze bo moze mam malo wartosciowy pokarm. Ja wtedy tez czulam sie malowartosciowa. Ze ja matka nie potrafie. I karmieniu wydaje mi sie wtedy nie wiedzialam nic. Teraz urodzilam drugie dziecko. Znowu cesarka. Tez wybram prywatny szpital zevy rodzic naturalnie ale znowu sie nie udalo. Co prawda karmie dopiero 2 miesiace ale tym razem w karmienie weszlam jak… Czytaj więcej »
Marta
Gość
Pomijając konkurs (chociaż nie ukrywam ze laktator by się przydał )😉 chciałam Ci po prostu napisać że jesteś cudowna😍!Serio,czytam Cię dopiero od niedawna chociaż na fb od dluzszego czasu wyświetlała mi się propozycja twojego bloga.Myślałam sobie ze jesteś kolejną idealną instamamuśką która wpędza inne w kompleksy.Okazało się jednak że swoja babeczka z Ciebie a poza tym mamy ze sobą wiele wspólnego.Też mam czteroletniego synka, którego urodziłam mając 23 lata ale był to mój świadomy wybór.Po porodzie czułam się jednak jak głupia bez wartościowa małolata ktora nie potrafi odpowiednio zająć się własnym dzieckiem, a przede wszystkim nie potrafiłam tego co dla… Czytaj więcej »
Marta
Gość

Dodam tylko że ten poprzedni laktator oddałam innej młodej mamie widząc tą deklarację w jej oczach.My mamuśki powinnyśmy trzymać się razem i nie idealizować macierzyństwa, bo chociaż to najistotniejsza rola w naszym życiu to niestety również najtrudniejsza.Fajnie ze Ty też mówisz o tym głośno 😊

Angelika
Gość
Ja do dziś pamiętam słowa położnej przy wypisie ze szpitala: „Ojjj będzie bieda z tymi piersiami, będzie bieda!” … no i była już pierwszej nocy w domu. Synek na butli, ja zapłakana obłożona kapustą albo w wannie… Najpierw odebrano nam pierwsze wspólne godziny – bo cesarka, a potem pierwsze dni, bo ja biegałam po lekarzach z ogromnym bólem i zapaleniem piersi, zamiast zajmować się synkiem. Dostałam antybiotyk i miałam pożegnać się z karmieniem. Więc się pożegnałam, ale teraz będę walczyła (już w kwietniu!). Wiem więcej i to dużo więcej. Zaopatrzę się we wszystko co możliwe, laktator, żelowe okłady, w antybiotyk… Czytaj więcej »
Basia
Gość

Ja niestety podzielam Twoje wyrxuty sumienia. Pierwsza córķę karmiłam niecałe 4 miesiące, przestałam ze względu na opinie lekarzy. Do dziś pluje sobie w brodę.. Obecnie urodziłam drugą córeczkę dwa tygodnie temu walczę z laktacja raz jest lepiej raz gorzej. Wiem jedno nie poddam się. Laktator elektryczny był moim marzeniem, niestety wydatków było więcej i nie mogę na ten moment go kupić. Pozdrawiam wszystkie mamusie :)

Paulina
Gość
Wiesz Malwina, kiedy przeczytałam nagłówek, jeszcze zanim kliknęłam we wpis, wiedziałam już o czym będzie. „Mam tak samo jak Ty…” chciałoby się rzec. Jestem aktualnie w drugiej ciąży. Pierwsza zakończyła się porodem przedwczesnym w 35tc i moją porażką laktacyjną… U wcześniaków problemy ze ssaniem są częste, do tego córka przez kilka pierwszych dni nie była ze mną tylko na oddziale intensywnej terapii noworodka. A ja po cesarce (u mnie nie było mowy o porodzie naturalnym – położenie pośladkowe) pierwszego dnia byłam u niej na wózku inwalidzkim (na który ledwo wsiadłam… co doskonale rozumiesz). Na intensywnej terapii dostawała butlę z mieszanką,… Czytaj więcej »
Bożena
Gość

Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że uda Ci się. Ja aktualnie 8 miesiąc karmię naturalnie swojego trzeciego bąbla i też nie raz słyszałam, że maluszek jest za chudziutki, niedojada, dajcie mu butelkę. Przy pierwszym synku łatwiej się na to nabierałam, na szczęście teraz wiem swoje i nie dałam sobie nic wmówić.

Agnieszka
Gość
Witam Cię:)Jestem Aga i czytam kazdego Twojego bloga. Twoje historie są takie same lub identyczne jak moje. Także mam syna w podobnym wieku co Twoj bajtel. Przy Dominiku ( mój synalek ) karmilam 3 miesiące mimo tego ze rodzilam naturalnie… stres wszystkie oczy skierowane na Mnie bo pierwsze dziecko w rodzinie ( posiadam dwie siostry i brata ) że trzeba karmić by było zdrowe silne mniej chorowalo…depresja murowana. Po trzech miesiącach poddalam sie walce z pokarmem. Nie chcialam. Wszystko mnie bolało sutki piersi psychika zjechana przez ludzi wokół….szkoda gadać i weszło mleko modyfikowane… niestety… żałuję jak ty ze krótko( chodź… Czytaj więcej »
Basia
Gość
Czytam twój wpis i odzwierciedla on całą mnie… też mam chłopca pierwszego ma 3 latka i też karmilam go 4 miesiące bo zupełnie nie miałam pojęcia co to kryzys laktacyjny, dodatkowo każdy mi mówił że mam przejść na mm 😵 . Teraz mam córkę która ma już 6 miesięcy i karmię piersią, chociaż już kilka kryzysów mam za sobą, radzę sobie laktatorem ręcznym (używanym) bo tylko taki jest w zasięgu mojej kieszeni…. skoro ja daję radę to wierzę że Tobie również się uda, tym bardziej z takim sprzętem (widziałam reklamę, działa cudownie)!!! Z takiego laktatora również bym się ucieszyła bo… Czytaj więcej »
KASIK
Gość
Malwinko! Mimo że ja jeszcze nie rodziłam, a moja pierwsza ciąża skończyła się poronieniem, chciałabym zapewnić sobie i mojemu (przyszłemu) dziecku taką wygode! No bo wygodą to nazwać można, na którą niekoniecznie mogę sobie pozwolić, a dookoła słyszałam od bliskich kobiet z rodziny że one miały problem z karmieniem (siostra mamy, moja mama, moja bratowa, dwie kuzynki) to i ja!! Żeby tradycji stało sie zadość, też będę miała ten problem! A bo piersi małe, brodawki za krótkie, niewystajace i wszystko inne związane z nimi! Mądrości życiowe babć,cioć – niejedna z nas to zna! 😂 Ile ja sie nasłuchałam, to moje.… Czytaj więcej »
wpDiscuz

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3