Czy planujemy trzecie dziecko?

18 lipca 2018

Na IgStories pojawiła się świetna opcja, w której możecie zadawać pytania. Wydzieliłam specjalną wyróżnioną relację, która nie znika (jest TUTAJ), do której sukcesywnie dodaję odpowiedzi na Wasze pytania. Niektóre z nich, wymagają jednak trochę więcej niż 15 sekund, czy kilku zdań :) Aż się proszą o dłuższą odpowiedź, dlatego dwa z najczęściej pojawiających się pytań postanowiłam połączyć w jeden wpis. Czy planujemy trzecie dziecko? Co bym zmieniła w mojej ciąży gdybym zaszła w nią kolejny raz? Baaaaardzo dobre pytanie :)

Z tą ciążą u nas to wiesz jak jest… tę drugą rozpatruję w kategorii cudu. Pisałam o tym w TYM WPISIE, a później rozwinęłam ten temat w mojej książce (TUTAJ). Dlatego pojęcia nie mam jak będzie przy trzecim dziecku. Upsss… właśnie sobie zdałam sprawę, że poprzednie zdanie właściwie odpowiada na pytanie :) No nie powiem, że nie chciałabym trzeciego dzieciaczka noooo! Ale szczerze mówiąc… nie wiem czy będzie nam dany. Bo właściwie to już Mati stał pod znakiem zapytania (wszystko Ci opowiem w ostatniej części Bakusiowego Love Story), Milenka kazała czekać na siebie 3 lata i właściwie to cud, że nam się udało, a wiesz… ja w tym roku kończę 31 lat, Maciek 35… Z naszym tempem możemy się nie wyrobić przed 40!… Maćka ;) Musielibyśmy też odłożyć marzenia o podróżach na czas emerytury. Z trójką dzieci już Baba Iwąka sobie łatwo nie poradzi. Nawet duet Babci Oli i Dziadzia Zdzicha mógłby nie podołać. A podróże z trójką dzieci do najprostszych należeć nie będą. I najtańszych też. Tak więc albo troje dzieci albo podróże. Boję się też tego, że już nie dałabym rady z trojgiem pracować na takich obrotach jak teraz, a ze mnie taki typ, że ja pracować MUSZĘ. No i co tu robić? … TRZECIE DZIECKO ROBIC! :) Nie wiem, dziewczyny, logiki w tym nie ma żadnej, zdrowego rozsądku też, ale… stwierdziliśmy z Maćkiem, że skoro nam takie fajne te Pączki wychodzą, to nie możemy ich światu odmawiać :) A największą podróżą (jakkolwiek patetycznie to brzmi) jest jednak podróż… w pieluchy hahahaha :)

Czy nam się uda trzecią parę niebieskich oczu zmajstrować pojęcia bladego nie mam. Tak jak puściliśmy w pewnym momencie wolno, kwestię dziecka numer 2, tak i dziecko numer 3 niech zadecyduje za nas samo ;) Ja co prawda należę do tej nielicznej grupy dziewczyn, które nie są pasjonatkami samej ciąży i gdyby można było ją jakoś w tym całym procesie powiększania rodziny pominąć, zrobiłabym to z przyjemnością, ale wydaje mi się, że już sam fakt tego, że dwie mam za sobą, jakieś doświadczenie mi daje i będzie tylko lepiej. W pierwszej przytyłam 3 dychy, jadłam idiotycznie, zrobiłam idiotyczną wyprawkę, popełniałam idiotyczne błędy :) W drugiej przytyłam już tylko 15 kg. Jadłam mądrzej. Zrobiłam mądrzejszą wyprawkę. Popełniłam duuuużo mniej błędów. Ale… z tej drugiej ciąży też wyciągnęłam pewne wnioski. O pewnych rzeczach dowiedziałam się po czasie. Pewne wnioski wyciągnęłam dopiero po porodzie. Co bym zmieniła?

Myślę, że warto tu wspomnieć o tym, co zmieniłam w tej ciąży bo te najważniejsze i najmądrzejsze zmiany wprowadziłam bazując na doświadczeniu z pierwszej. Nie jadłam wszystkiego na co miałam ochotę, bazowałam na wynikach testów na nietolerancje pokarmowe dzięki czemu nie spasłam się tym razem jak tucznik :) Chodziłam sobie po bieżni żeby dostarczać sobie trochę ruchu (gdybym nie pracowała pewnie bym chodziła na spacery bo jednak na świeżym powietrzu człowiek się lepiej dotlenia, ale ja byłam aktywna zawodowo właściwie do porodu więc musiałam łapać się takich sposobów, które zaoszczędzą mój czas). Zrobiłam NIFTY, dzięki czemu byłam spokojniejsza o zdrowie maluszka. Zmieniłam ginekologa, na takiego, u którego nie musiałam spędzać całych dni w kolejce. Absolutnie nie myśl, że coś do mojego pierwszego ginekologa mam – wspominam go bardzo miło, natomiast te godzinne posiadówki w poczekalni i wizyty, które były droższe o 100 zł już mniej ;) Tym razem było i szybciej i taniej, a to co zaoszczędziłam, dorzuciłam sobie do budżetu na poród prywatny, który był absolutnym strzałem w 10 (podobno standard, za jaki ja musiałam zapłacić, na zachodzie jest NORMĄ… tak pisały mi dziewczyny, które mieszkają np. w Niemczech). Taaak… to by były chyba te najbardziej znaczące i największe zmiany jakie wprowadziłam tym razem. Co podrasowałabym za trzecim razem?

  1. Nie planowałabym pisania książki na ostatni trymestr! Pierwszy i drugi trymestr spędziłam na pełnych obrotach. I super, bo te miesiące minęły mi dzięki temu bardzo szybko. Brałam co prawda trochę mniej „zleceń” bo jednak czułam się bardziej senna i szybciej się męczyłam, ale nie wiem co ja sobie myślałam z tą książką serio… Ostatni trymestr to jedna wielka niewiadoma. Jeśli zajdę w trzecią ciążę, na pewno zwolnię obroty w tym czasie. Do powtórki z rozrywki na pewno już nie dopuszczę :)
  2. Brałabym witaminy z większą zawartością choliny – tak na wszelki wypadek, skoro już jakiś zestaw witamin trzeba (bo ja uważam, że trzeba) brać. O dobroczynnym wpływie choliny na dziecko dowiedziałam się dopiero po ciąży z Milenką.
  3. Zrobiłabym sobie zdjęcia miesiąc po miesiącu, takie, które upamiętnią jak powiększał się brzuszek. W ogóle ja właściwie zrobiłam tylko jedną sesję z Maćkiem (taką przy oknie, w szarym swetrze, pamiętasz?) i sesję u Moni Serek. Brakuje mi takich codziennych shotów. Takich wieeesz… po których byłoby widać jak ten brzuszek rósł.
  4. I jeszcze coś, o czym dowiedziałam się też dopiero po ciąży. Brałabym na 100%, przez całą ciążę Estabiom Pregna – suplement diety z bakteriami probiotycznymi i witaminą D3. Teraz, podczas karmienia piersią też go biorę, ale z tego co wyczytałam, warto brać właśnie w trakcie ciąży, bo wiele wskazuje na to, że florę bakteryjną, od której zależy odporność dziecka, przekazujemy jeszcze przed porodem (do tej pory myślałam, że albo podczas porodu naturalnego, albo podczas kontaktu skóra do skóry i karmienia piersią a tu proszę… możliwe, że JUŻ W BRZUCHU!). Nie mam niestety opakowania żeby Ci pokazać bo ja zawsze te kartoniki wyrzucam więc zostają mi same blistry, ale looknij sobie TUTAJ.
  5. Nie zgodziłabym się na 3-stopniowy test glukozy, który pomimo wyraźnej informacji od lekarza (na piśmie!) o teście 2-stopniowym, panie z laboratorium kazały mi zrobić. Nie daj się na to ustrojstwo namówić jeśli lekarz Ci mówi 2-stopniowy – wie co mówi i pani z laboratorium nie może Ci kazać zrobić trójki. FU! Niedobrze mi na samą myśl o tym :)
  6. Nie planowałabym remontów na czas ciąży. Z tymi wszystkimi ekipami jest tak, że zawsze coś się przesunie. Co prawda mistrzem jest tutaj nasz deweloper, który nie wyrabia się z poprawieniem docieplenia naszej sypialni już od…2 lat! Ale podobnie było z moją wymarzoną klatką schodową, na której wykończenie porwaliśmy się w lutym. No i według planu w lutym miała być zrobiona, niestety ekipa malarzy pojawiła się u nas miesiąc później, co w efekcie zakończyło się tym, że kończyli malowanie kiedy Milenka wróciła z nami ze szpitala. Co prawda farba zupełnie nie śmierdziała i w ogóle jest super bezpieczna dla dzieci, ale sam fakt przesunięcia się projektu o miesiąc doprowadził do tego, że od 4 miesięcy próbujemy to wszystko wykończyć równolegle ogarniając wcześniej zaplanowane projekty i ciągnie nam się to wszystko jak flaki z olejem. Ale koniec jest bliski! I to zdanie ma mieć pozytywny wydźwięk… jakkolwiek brzmi :)
  7. Spałabym ponad stan. Nie wiem czy przy dwójce dzieci jest taka możliwość, ale sen to dla mnie najlepsze SPA. Ma na mnie najlepszy wpływ i… jest za darmo!

I tak na koniec, już bez wyliczania żeby nam takie ładne 7 na górze wyszło, z resztą może to będzie trochę nie o ciąży, ale przyjmijmy, że połóg jednak się trochę do tej ciąży zalicza bo muszę Ci powiedzieć coś mega, mega ważnego. Nie planuj sobie nic na pierwszy miesiąc z dzieckiem ok? Zrobisz to dla mnie? Wytłumaczyłam Ci wszystko w TYM wpisie. Daj sobie na luz. Dla Twojego dobra. I Twojego dziecka. Ja sobie na pewno dam… jeśli kiedyś zajdę w trzecią ciążę NA 100% PIERWSZY MIESIĄC BĘDZIE TYLKO DLA MNIE I DLA DZIECKA! Jeśli kiedyś bym się zagalopowała i zapomniała o tym co tu napisałam, zrób coś dla mnie… przypomnij mi o tym wpisie ;)

Twoja M.

Udostępnij Skomentuj

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3