O pewnej Madam, którą koniecznie musisz poznać.

10 października 2015

Pamiętam czasy, kiedy jako mała dziewczynka a później już nastolatka czekałam z utęsknieniem na targ we czwartek. Targ w takiej małej mieścinie jak Ryki to było wydarzenie tygodnia. Święto dyszla jak to nazywała moja mama. Wszystkie okoliczne wioski zjeżdżały się na nasz stadion. Całe Ryki tętniły życiem. Nowy Jork normalnie! Zawsze ta sama trasa, zawsze ci sami ludzie po drodze. A każdy jak naznaczony w sandałach z czarnymi palcami i piętami od kurzu. Jak ktoś miał czyste stopy to znaczyło, że dopiero szedł na targ albo burżuj jakiś i do sklepów zamiast na targ we czwartek miał czelność pójść…

Bluzeczki od Polaków, bluzeczki od „Ruskich” i taniocha od Chińczyków. Zanim doszłyśmy na koniec targu do Chińczyków ja już byłam nieszczęśliwa, zakurzona i zmęczona. Nie chciało mi się już chodzić bo miałam załadowaną całą reklamówkę „Bossa” nowymi szmatkami bo kiedy tylko przestępowałyśmy „próg” targu rzucałam się jak szalona na pierwsze stoiska z brzegu żeby nikt mi tych nowości nie wykupił. Mama była shopperem bardziej wysublimowanym. Oglądała, porównywała, czasem po przejściu całego targowiska odnosiła bo znalazła ładniejszy albo tańszy okaz. A później wracałyśmy do domu z tymi gustownymi, czarnymi stopami mijając po drodze baby na ławkach, które pokazywały sobie zdobyte „po taniości” bladoróżowe majciochy powiewające na wietrze niczym żagle katamaranu. Taka to była nasza czwartkowa codzienność. Gdyby ktoś wtedy powiedział mi, że za klikanaście lat zakupy będę robiła przez internet zabiłabym śmiechem! Przez ten internet z kabla od telefonu co to kradłam tacie pod dywanem po cichaczu odłączając aparat? Jak tam obejrzeć 10 bluzek jak się onet ładował przez 15 minut? A jak tam się targować? Nie, nie uwierzyłabym.

Internety, tablety…

Teraz sklepy internetowe to podstawa. Nawet zwracać możesz darmowo! Buty, poduszki, wazony, wanienki, laktatory, ciuszki dla dzieci, ciuchy dla dorosłych. Targowisko z ryckiego stadionu przeniosło się do sieci. Stacjonarne sieci otworzyły swoje sklepy online. Zara, Reserved, Home&You, Smyk, 5.10.15… wszyscy chcąc nie chcąc pojawili się również w internecie. Bo tam jest najwięcej kupujących. Bo tam wolą zrobić zakupy osoby, które nie mają czasu na wielogodzinne wycieczki po centrach handlowych. Bo mają ważniejsze sprawy. I tylko wyprzedaże generują jeszcze tłumy, które kojarzą mi się z naszym czwartkowym targowiskiem. Ciuchy na stertach bo biedne ekspedientki nie nadążają ich układać pomiędzy falami wyprzedażowiczek przypominającymi mnie sprzed lat (tylko torba już nie „Bossa”). Ja osobiście na wyprzedaże trafiałam tylko z przypadku. Bo akurat wtedy chciałam kupić sobie coś fajnego. Ale jak tu sobie coś kupić skoro w powietrzu wisi zapach walki podsycany przez ducha rywalizacji pomiędzy tymi najbardziej zdeterminowanymi. Po kilku razach pomyślałam sobie, że wyprzedaże to nie dla mnie. Trudno. Zapłacę więcej, ale oszczędzę zdrowie i czas. Bo takie kluczenie pomiędzy sklepami wyglądającymi jak po przejściu tajfunu, w poszukiwaniu czegoś konkretnego, zawsze kończyły się fiaskiem. I tak żyłam sobie w moim błogim świecie, w którym słowo „wyprzedaż” nie istniało do pewnego czasu. A dokładnie do około miesiąca temu, kiedy odczytałam na mailu pewną wiadomość.

Wiadomość od MadamSale…

Na początku myślę sobie, bosz… kolejny multisklep internetowy ze wszystkim i z niczym. I na co mi to, jak ja dziecku kupuję w Zarze a bo znam rozmiarówkę a sobie nie kupuję bo ta rozmiarówka, na której mi zależy jest wielkości tych żagli  co sobie te baby na ławkach pokazywały. Nie, nie czytam nawet bo mi się nie chce. I uwierz mi, że zaznaczyłam wiadomość jako przeczytaną i dodałam do listy maili, na które muszę grzecznie odpowiedzieć, że „nie dziękuję, ale nie interesuje mnie Państwa oferta współpracy”. Ale ta nazwa… MadamSALE, coś mi mówiła. Co prawda po angielsku już od kilku miesięcy nie rozmawiam, ale SALE to ja zrozumiem nawet i po 10 latach anglojęzycznej abstynencji. Kliknęłam. I przepadłam. Mózg mi się zlasował. Oto ktoś wymyślił coś, czego wszystkim sklepom brakowało. Coś, na co sama nigdy bym nie wpadła. I Ty pewnie też.

MadamSale to darmowy portal, który informuje nas o zniżkach wybranych przez nas produktów. W praktyce wygląda to tak, że chodzimy sobie po różnych sklepach internetowych i kiedy spodoba nam się jakaś rzecz (coś dla nas, dla dziecka, do domu), klikamy sobie w przycisk, który wcześniej po prostu przeciągamy sobie na pasek naszej przeglądarki. MadamSale wrzuca nam ten produkt do naszej internetowej szafy i informuje nas kiedy ten produkt zostanie przeceniony. I to nie są jakieś podrzędne sklepy! Z dziecięcych brakuje mi tylko Nexta, ale już Panowie nad Nextem pracują więc lada dzień będzie i Next. Oprócz tego jest: Zara, H&M, Reserved, Mango, C&A, Zalando, Answear, Zara Home, Home&You, Smyk, 5.10.15… No wszystko tu jest! Całe centrum handlowe. Chodzisz sobie po sklepach, zaznaczasz co Ci się podoba i czekasz aż Ci MadamSale wyśle info o przecenie. Jesteś pierwsza. Nie stoisz w kolejkach do kasy, nie walczysz o to, co chwyciłaś w jednej chwili z sąsiadką. Nie wali Ci serce, kiedy w przeglądaniu wieszaków wyprzedza Cię jakaś inna konkurentka. Ileż to zdrowia oszczędzi! Czasu i pieniędzy!

dodawanie

To nie wszystko!

Znalazłam jeszcze jedną funkcjonalność MadamSale. Sama :) Otóż portal tworzy dla Ciebie wirtualną szafę. Kiedy skaczesz ze sklepu do sklepu dodajesz do zakładek miliony rzeczy „żeby pamiętać”. A później i tak nie pamiętasz. Bo się nie da! Nie oszukujmy się :) A tu, masz fajniutką zgrabniutką szafę, podzieloną tematycznie, która pamięta za Ciebie wszystko. Zobacz np. jak wygląda moja:

szafa

Po lewej mam podział na sklepy, więc nie martwię się, że mi się pomiesza. Klikam w sklep i wyświetlają mi się rzeczy tylko z niego. A teraz spójrz się ponad logo MadamSale. Obok przycisku „Aplikacje” mam taki malusi przycisk „MadamSale”. Żeby go tam umieścić wystarczy go po prostu przeciągnąć. Stąd dokładnie (klikMożesz też dodawać produkty ręcznie jeśli nie chcesz mieć przycisku, wystarczy nacisnąć ten biały plusik, który znajduje się obok ikonki Facebooka. Mega proste a mega przydatne. 

Do czego to wykorzystać?

Oprócz informowania o przecenach co jest podstawowym zadaniem MadamSale, oprócz tworzenia Twojej internetowej szafy, ze sklepami, w których zaopatrujemy się najczęściej jest jeszcze kilka głębszych sposobów wykorzystania platformy. Możesz np. kupić taniej wyprawkę. Wchodzisz sobie w Smyka i podobne sklepy, zaznaczasz sobie produkty i cierpliwie czekasz na komunikat o przecenie. Wyprawkę kupujemy w ostatnich miesiącach ciąży więc raczej pewne jest to, że uda nam się ustrzelić to, na czym najbardziej nam zależy właśnie w przecenie. Podobnie będzie z kupowaniem ciuszków dla dzieci czy dla nas na sezon do przodu czyli tak jak robimy to przy standardowych wyprzedażach. Zaznaczamy to, co nam się podoba w aktualnej kolekcji i … zapominamy. System sam nam przypomni o przecenie. A co ważne, mamy dostęp do wszystkich sklepów w Polsce więc minimalizujemy ryzyko zawodu w sklepie, kiedy okazuje się, że „Taaak, jest dostępny jeszcze jeden rozmiar, mogę Pani odłożyć… na drugim końcu miasta”. :)

Serio. Fajna sprawa. Ja się w MadamSale wkręciłam i gwarantuję Ci, że z Tobą będzie tak samo. To taki Anioł Stróż naszych zakupów :)

Listę obsługiwanych sklepów przez MadamSale znajdziesz tutaj.

A jak to działa dokładnie przeczytasz tutaj. 

Fancy IKO2

Udostępnij Skomentuj

Dodaj komentarz

22 komentarzy do "O pewnej Madam, którą koniecznie musisz poznać."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Alex
Gość

Aż chyyba przestane chodzić w kółko do Fashion House … No fajne klikam i klikam … I zastanawiam się czy przecena jest tylko raz? może jak nie pójdzie to będzie jeszcze jedna przecena? :D

Asia
Gość

nie jest raz! warto czasem poczekać na drugą, a zdarza się że i trzecią przecenę. oczywiście jest ryzyko, że ktoś nam sprzątnie kąsek sprzed nosa, ale ja tam czasem czekam – opłaciło się kilka razy :D

Asia B
Gość

aaaaaaa pamiętam czasy, kiedy w weekend jechało się na manhattan. Tak całe nasze małe miasteczko nazywało wówczas bazar na obrzeżach miasta, który w sobotę i niedzielę był zdecydowanie największą atrakcją. Dokładnie tak jak piszesz, bliżej droższy towar, na straganach, wieszakach nawet, taki „markowy”, im dalej tym tańszy, kończąc na chińskich podróbkach sprzedawanych na ziemii, chyba najczęściej na rozłożonej folii. Gdyby ktoś mi wówczas powiedział, że kiedyś będę robić zakupy na Manhattanie, tym prawdziwym w NY, prawdopodobnie zabiłabym śmiechem. Dzięki, że przypomniałaś mi te fajne czasy. A co do Madam, no cóż, miło było poznać, zajrzę na pewno! Pozdrawiam :)

Alex
Gość

Masz Ci los, rewelka!

Małgorzata
Gość

U nas było podobnie tylko targi były w poniedziałki, jak ktoś spóźnił się na lekcje, albo pierwszej lekcji nie było to już każdy wiedział gdzie kogo szukać :)

Milena
Gość

Droga Mamo Bakusia mam pytanie calkiem nie na temat :) czy ty jestes naturalna blondynka? bo maze o drastycznej zmianie koloru z brazu na blond a zadna ze znajomych tak nie robi i szukam kogos kto mi powie jak to wyglada w praktyce :) a twój blond bardzo mi sie podoba :)

Nina
Gość

Ja jestem z ciemnego brązu na jasny blond i od razu zaznaczam – znajdź dobrego fryzjera. Mój rozjaśniał mi włosy w trzech etapach (trochę chodziłam ruda) i teraz robimy tylko odrosty raz na jakiś czas poprawiamy kolor. Włosy nie są zniszczone!

Aneta
Gość

Ryki ?????? ha mieszkam koło Ryk :) jestem w szoku, że tu byłaś :) :)

Karolina
Gość

Tak pamiętam dokładnie czwartkowy targ czy też święto dyszla w Rykach;) mieszkam niedaleko i często tam bywałam…. teraz w tych stronach mamy w poniedziałki ale jakoś nie po drodze ;)

Aneta
Gość

Naprawdę ? No w życiu bym nie pomyślała :) superrrrr :) jestem w Rykach niemal, że codziennie :) a co do targu to opisałaś to w 100% a szczególnie o „czystych” nogach ha ha
:)

ula
Gość

Czy ta aplikacja działa na smartfonach/tabletach?

Gibonikowa mama
Gość

Bardzo fajna ta stronka. Przynajmniej nie trzeba śledzić wyprzedaży :-).

Aldona Pawlak
Gość

Nie miałam pojęcia, że taka strona istnieje, a przyda się na pewno każdej kobiecie. W sposób szczególny matce – pomaga zaoszczędzić trochę czasu.

trackback

[…]  „O pewnej Madame, którą musicie koniecznie poznać” Taczałam się ze śmiechu gdy czytałam o bluzeczkach od ‚ruskich’, czarnych paluchach od kurzu i piętach, o czwartkowych dniu targowym… Taczałam się ze śmiechu, boooo widziałam tam siebie! Tylko to było z moją babcią, i co tydzień we środę…. ;) […]

Panna O
Gość

Kurczę, muszę popatrzeć na tą stronkę i też zacząć z niej korzystać! Bo ja ogólnie nie lubię chodzić po wyprzedażach, dokładnie z tego samego powodu co Ty, a teraz to wyjątkowo, bo nie dość, że mi duszno, to jeszcze te „kobiety”, które tam szperają, w ogóle nie zwracają uwagi na to, że stoi „baba w ciąży”, tylko rozpychają się łokciami.. No i kończy się to tak, że ja nic nie kupię i na dodatek wyjdę tylko zdenerwowana brakiem życzliwości ze strony innych ludzi ;>

Pozdrawiam i zapraszam do siebie, Panna O ♥

Iwona Cz z Oh Deer Blog
Gość

U nas, w Pionkach, tez byl szal cial na targu – ale w kazda sobote. W piatkowe wieczory bylam tak podekscytowana zakupami, ze nie moglam spac! To byly czasy… Na tygodniu zostawaly ewentualnie mniejsze stragany na ‘Manhattanie’…high life normalnie;-)

olga
Gość

o kurcze, szok. Dziewczyna, której blog namiętnie czytam od dłuższego czasu, wręcz pochłaniam na jednym wdechu kolejne wpisy, pochodzi z Ryk, 10 km ode mnie. Miłe zaskoczenie :-) teraz tak kojarze że w „Twoim Głosie” był artykuł o mamie blogerce, teraz mam wszystko ułożone w całość, hehhh :-) pozdrawiam Was :-)

Aga
Gość

U mnie nadal jest taki targ i pełno ludzi w sandałach i skarpetach ;)

wpDiscuz

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3