15 powodów, przez które nigdy nie schudniesz

22 kwietnia 2015

Po niedzielnym obiedzie masujesz swój pulchny brzuszek i obiecujesz sobie, że to był ostatni raz. Od poniedziałku dieta i „skalpel”. Od poniedziałku jogging rano a wieczorem basen. Albo jogging w basenie. Albo rower! I rolki! Albo rower w rolkach na nogach! W końcu wyciągniesz z szafy karton z ciuchami sprzed ciąży. W końcu założysz te króciutkie dżinsy z panieńskich czasów. Od jutra będzie się działo! Od jutra…

1. Każdy kolejny poniedziałek wygląda tak samo. Do powrotu męża z pracy jazda na szmacie po wszystkich zakamarkach mieszkania, żeby poprawić po weekendowym sprzątaniu. Nie ma czasu na Chodakowską! Zrobię „skalpel” wieczorem.

2. Przygotowując obiad dla męża podjadasz, bo przecież pomimo tego, że ten sam zestaw obiadowy robisz po raz setny musisz sprawdzić czy ziemniaki dosolone, czy kotlet odpowiednio wysmażony, czy wystarczająco dużo majonezu w sałatce… a później trzeba mężowi towarzyszyć przy posiłku więc wtrząchasz drugą porcję razem z nim.

3. Obiad, który zjadłaś był oczywiście pierwszym poważnym posiłkiem od rana, nie licząc kawy i „próbowania” potraw. No i tego kawałka ciasta z niedzieli. Ale to przecież tylko kawałeczek! Zrzucisz go przecież wieczornym „skalpelem”.

4. Po obiedzie ogarnia Cię senność, twoje powieki są coraz cięższe, Twój umysł odpływa… to niesamowite jaką hipnotyzującą moc ma zwykły kotlet z furą ziemniaków. Malutka drzemeczka by się przydała. Taka malusia. Niech się ułoży w brzuszku. Przecież taka najedzona nie będziesz ćwiczyła bo to niezdrowo. Jasne! Ale kotlet ociekający tłuszczem to porcja witamin.

5. No dobra. Nadejszła wiekopomna chwila. Wygrzebałaś płytę z ćwiczeniami i idziesz do drugiego pokoju żeby mąż nie oglądał Twojego wirującego tłuszczu i nie słyszał nieudolnego sapania. Nie zdążyłaś jeszcze zamknąć drzwi a już słyszysz głośne: „Mamaaaa” i staje to małe przed Tobą i płacze, bo przecież zostawiasz je na pastwę losu… z tatusiem. Mąż błagalnym wzrokiem patrzy prosto w Twoje oczy i wygrywa tą bitwę. Niech będzie. Potowarzyszysz mu trochę zajmując malucha, żeby tatko mógł odpocząć po pracy.

6. Włączają się wyrzuty sumienia… już 20:00 a Ty nadal nie ćwiczyłaś. Nieee no w domu się nie da. Musisz zacząć biegać. Nikt Ci nie będzie przeszkadzał a jak już wyjdziesz z domu to będą musieli sobie jakoś bez Ciebie poradzić. Tak. Zaczniesz biegać! Od jutra…

7. Jutro (wtorek) przynosi Ci nowy problem. Skoro masz biegać już wieczorem musisz szybko kupić jakieś dobre buty do biegania! Przecież nie możesz ryzykować kontuzji. „Kontuzja” jak to dumnie brzmi! Fajnie będzie powiedzieć sprzedawcy w sklepie, że potrzebujesz butów, w których nie nabawisz się kontuzji. Zabierasz dziecia pod pachę i gnasz do centrum handlowego. Wychodząc ze sklepu z nową parą butów od razu czujesz się lżejsza. No i jesteś… o dwa worki pieniędzy na pewno.

8. Nadchodzi godzina „zero” ubierasz się w nowe buty, wyciągasz z szafy dres, który pamięta jeszcze spisywanie matematyki podczas symulowanego okresu na lekajach w-fu. Zakładasz bluzę z kapturem i… good bye rodzinko! Wrócę za godzinę. Zrobię jakiś miliard kilometrów z prędkością światła i do Was wrócę. Wychodzisz, najpierw 5 minut marszu, później 5 minut biegu. Eeee spoko jest. Dasz radę… przebiec kolejnych 5 minut. Czegoś Ci brakuje. Kurcze. Muzyki. Na pewno muzyka pozwoli Ci zapomnieć o zmęczeniu. Zawracasz do domu. Nagrasz sobie zestaw marzeń na stary odtwarzacz mp3 i będziesz biegać… od jutra.

9. Jutro (środa) przyniosło kolejne obowiązki więc nie było czasu na nagrywanie playlisty na odtwarzacz mp3, który pamięta jeszcze czasy Bitwy pod Grunwaldem. Przyznajesz się sama przed sobą szczerze – nigdy nie nagrasz tych piosenek, nigdy nie pokonasz tej bariery 10 minut biegu. Bieganie nie jest dla Ciebie. Nigdy nie lubiłaś biegać. Potrzebujesz czegoś więcej… a może karnet na siłownię? W końcu masz już fajne buty? Tak, pójdziesz na siłownię jutro.

10. Jutro (czwartek) znów prezentuje Ci nowe rozkminki. Bo przecież na siłowni to już wypada pokazać się w jakimś fajnym stroju a nie dresach z czasów Bitwy pod Grunwaldem. Zamiast na siłownię, jedziesz wieczorem do centrum handlowego kupić boski strój, w którym będziesz wyglądała jak te Panie z reklamy Adidasa. Wydajesz kilka stówek, w portfelu hula wiatr, ale ważne, że wystarczy jeszcze na karnet na siłownię. Kupisz od razu taki na miesiąc to Cię kasa zmobilizuje żeby ją wykorzystać. Zaczynasz od jutra.

11. Jutro to już piątek. O Boże! Jak ten czas leci! Mieszkanie zapuszczone, w lodówce pustki. Trzeba pojechać na jakieś większe zakupy wieczorem żeby nie marnować czasu na zakupy w sobotę. Dzisiaj może jednak nie pójdziesz na tą siłownię. W weekend będzie więcej czasu to skoczysz. Najważniejsza przecież rodzina! W niedzielę siłownia czynna tylko do południa to może skoczysz jutro? Tak. Jutro będzie najlepszym rozwiązaniem. No to może jakieś piwko i pizzunia z mężem tak przy piątku? Zamówisz, niech ma chłopina. Ty tylko powąchasz. Nie będziesz jadła przecież pizzy na noc… tjaaa…

12. Jutro (sobota) upływa na szaleńczej gonitwie z czasem, cała rodzina sprząta, gania jak szalona. W niedzielę mają wpaść teściowie to może jakieś ciasto przydałoby się zrobić? Zapomniałaś podczas piątkowych zakupów o kilku gadżetach więc wyskakujesz na szybkie „dokupienie”. Cały czas jesteś nastawiona na dzisiejszy wycisk na siłowni. Będzie się działo! Ojjj będzie! Wracasz z zakupów, zjadasz obiad z rodziną nie przyznając się do pączka, którego na szybko zjadłaś w centrum handlowym bo nie miałaś czasu na śniadanie. Ale przecież będziesz dzisiaj wyciskać na siłowni! Karnet kupiony, buty kupione, strój kupiony. Żeby jeszcze tylko można było kupić figurę do tego stroju…

13. Kurcze… ta Twoja figura… no wstyd. Jak tu pokazać się pomiędzy tymi wszystkimi lachonami? Jak tu wystawić swoje opasłe udziska na ludzkie pośmiewisko. Może powinnaś najpierw podrasować się jakąś dietką… Dżizzzz, no nie możesz się w takim stanie pokazać na siłowni. Te wszystkie maszyny. Pewnie coś źle poustawiasz i instruktorzy będą się z Ciebie śmiali. Kurcze, może chociaż w tygodniu zaczniesz bo przecież dzisiaj sobota. Będzie masa ludzi. Nieee… sobota to kiepski dzień na siłownię.

14. Niedziela jak to niedziela. Dzień święty. Nie wolno się przemęczać. Trzeba przyjąć gości wystawnym obiadem i poprawić pysznym sernikiem z przepisu mamy. Niedziela się nie liczy. Zjedz sobie ten obiadek ze wszystkimi. Przecież w puree ziemniaczanym jest tylko pół kostki masła. Co to jest takie pół kostki masła na taki gar ziemniorów!

15. No i zjadłaś ten obiad… masujesz swój pulchny brzuszek i obiecujesz sobie, że to był ostatni raz. Od poniedziałku dieta i „skalpel”. Od poniedziałku jogging rano a wieczorem basen. Albo jogging w basenie. Albo rower! I rolki! Albo rower w rolkach na nogach! W końcu wyciągniesz z szafy karton z ciuchami sprzed ciąży. W końcu założysz te króciutkie dżinsy z panieńskich czasów. Od jutra będzie się działo! Od jutra…

PS. Wprowadziłam nową zasadę na blogu. Taką, która wyróżnia moje „dziewczyny od listów”. Tylko one dostają moje teksty przedpremierowo, jeszcze zanim zostaną opublikowane. Chcesz dołączyć do tego elitarnego grona? Klikaj TUTAJ i oczekuj na pierwszy list ode mnie :)

Udostępnij Skomentuj

Dodaj komentarz

73 komentarzy do "15 powodów, przez które nigdy nie schudniesz"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kasia Harężlak
Gość

Już pisałam u Agi – ja wchodzę :) Tylko, że ja zawsze lubiłam ćwiczyć, więc nie jest trudno się zmotywować, gorzej z dietą, ale nie można mieć wszystkiego, prawda? :)

Izka
Gość

Wchodzę w to…od jutra… ;)

monika
Gość

Ja tez tak miałam aż pewnego dnia zamknęłam oczy żeby nie patrzeć na oczy kota ze szreka jakie robił mój mąż,zatkałam uszy żeby nie słyszeć ryku mojego młodszego syna i pobiegłam.Dobiegłam do skrzynki jakieś sto metrów i padłam…na pysk szorując fałdami o asfalt dotarłam do domu.Zaciętą jestem z natury więc udało się ,biegam trzy lata. Laseczki jest jedno ale…..piękne seksi kozaczki …? mogę zapomnieć tłuszcz zamienił się w mięsień i baj baj kozaczki.Trzymam kciuki i pozdrawiam

ciocia A.
Gość

Smiechlam;)))))

anka
Gość

Ja już w TO weszłam :) od poniedziałku do piątku robię skalpel. I staram się jeść regularnie. Dzisiaj sobie trochę pozwoliłam bo wiosna i przechodziłam obok Grycana ;) ale od jutra portfel zostaje w domu

paulina :)
Gość

Ja już ćwicze z Chodakowską od tygodnia, 5 treningow za mna plus dieta, i czuje sie rewelacyjnie jakaś lżejsza :p i o wieeeelee wiecej energii :) wiec DAMY rade dziewczyny! :p

Martyna
Gość

Boże! Jakie to straszne bo prawdziwe! Świetnie piszesz, taki humor lubieee:-) czekam na więcej i więcej…:-)
pozdrawiam gorąco!

Kasia
Gość

Ja weszłam w to wezwanie juz rok temu. Trwam w nim do dziś i jak tylko chcę poćwiczyć, to zawsze znajdę te 45 min. A jak jest czas to i do Skalpela czy innego Turbo dodaję 20km na rowerku, przed telewizorem. A jak baaardzo mi się nie chce, to chociaż rowerek zaliczam. I ważę mniej niz przed ciążą i wydałam fortunę na ciuchy w nowym mniejszym rozmiarze! Piękne są! Warto było! :))))

Nat
Gość

Zakupiłam rowerek. Chcę zacząć od tego. Daje to coś? :) codzienne pedalowanie? Oczywiście włączę po czasie dodatki i dietę typu mniej zrec i nie na noc:)

Aga
Gość

padam ze śmiechu!!!
turlam się po ziemi!!!
100% ril lajf!!! :D
a zdjęcie!!!!! bije wszystko na głowę!!! :D

asik
Gość

o tototo właśnie o mnie…było :) od listopada weszłam w wyzwaniem i 8 kg na minusie :) ale moje pytanie brzmi – kim jest ta kobietka ze zdjęcia?? bo chyba to nie Ty?

annab
Gość

Ja weszłam w TO :). Od poniedziałku do piątku robię skalpel. Staram się jeść regularnie i nie podjadać ;) dzisiaj sobie trochę odpuściłam bo wiosna i szłam obok Grycana ;) od jutra portfel zostaje w domu!

mamazawsze
Gość

rozbawiłaś mnie tym zdjęciem! faktycznie to tak wygląda. Ja póki co na diecie karmiącej, ale potem z chęcią dołączę, albo wykorzystam wasze wskazówki :P

andziula
Gość

Padlam. Cholera, jakie to prawdziwe :) hahahha
Nie wytrzymam!! :)

Anja
Gość
zawsze tak było ze mną! Zawsze! Ale nie tym razem. Zawzielam sie strasznie. Trzeci miesiąc ćwiczę 4 razy w tygodniu i trening to świętość. Odwołałam tylko raz przez te 2 miesiące. Do tego dieta- nie co ja gadam, po co byc na diecie skoro mozna zmienić sposób żywienia. Weszło mi w nawyk jedzenie co 3 h, wszędzie chodzę z pudełkami i słoikiem ze słomką. Do tego Exilis, peelingi, balsamy ujędrniające. Zmasowany atak na słoninę. Polubiłam to! Cieszą mnie efekty! W testach wydolnościowych poprawa o 100%! A było naprawdę słabo. Za miesiąc mam plastykę brzucha. Jest straszny i nie chce sie… Czytaj więcej »
Margaret
Gość
Aż trudno mi się przyznać ale mam tak jak opisałas. W ten weekend idę na wesele chociaż gdyvw październiku szliśmy na wesele to kupiłam dwie sukienki z myślą o tym weekendzie i tym że tak mi się obie podobały że nie mogłam się zdecydować w której pójdę. A tu co … psikus w sobotę mierze sukienkę bo mąż mówi ze się chyba nie zmieszcze ja twardo że w niej jeszcze 3 cm zapasu i przecież nic nie przytyłam wiec o co ci chodzi – a tu co miał rację nawet na wciągniętym brzuchu nie dał rady mnie zasnąć śmiejąc się… Czytaj więcej »
sylvi
Gość

Ajjjj a ja tak od stycznia „od jutra” zaczynam… Buuuuu

Michalina
Gość

O taaaak u mnie jutro jest codziennie i tak w nieskończoność… Niestety…. I każda wymowka jest dobra by nie ćwiczyć. Każda… Oj słaba jestem… Ale może kiedyś się uda… Kiedyś … Z dieta było łatwiej…ale powodzenia dla wszystkich

ola
Gość

Nie jesteś słaba, rodzina jest słaba, że Ci nie pomaga w tym postanowieniu, tylko se myślą, że kuchtę i sprzątaczkę za darmo mają.. Jak chcecie służącą, to się płaci moi drodzy, MAMA TO NIE SŁUŻĄCA:)

magnesik.eu
Gość

Ja też wchodzę! :) mam już buty do biegania, po pierwszym biegu stwierdziłam, że bieganie to nie moja bajka :) mam też karnet na fitness i siłownię, więc czas się wybrać ;) Powodzenia! :)

Aga z makeonewish.pl
Gość

czad. uwielbiam takie antyporadniki :) ja ostatnio napisałam trochę w krzywym zwierciadle: JAK PRZYTYĆ NA WIOSNĘ http://makeonewish.pl/2015/04/01/jak-przytyc-na-wiosne/

klaudia
Gość

ja juz od świąt na diecie ale zamiast na cwiczenia których nigdy nie lubialam to dwa razy w tyg masaż limfatyczny rollshaiper i sauna:) po 8 wizytach już widać efekty:) mimo wszystko jednak martwie się że zostanie mi skóra gdyż chce zrzucić 40 kilo… ale powoludku powoludku dam rade:)

gussx33
Gość

100% ale dodam, że zanim przeczytałam zaczęłam ot tak, od środy, bo nagle motywacja mnie naszła. Mimo, że najpierw miałam kupić matę, ciężarki i masę różnych gadżetów. Ale udało się, zaczęłam ;)

malwina
Gość

No właśnie i tak to zazwyczaj jest! Od jutra trening, od jutra zmieniam dietę i życie! I co? I dupa blada!
Jak się nie zbiorę w sobie to nic z tego! Zdjęcie mega!!!!

Izabela
Gość
My z mężem to biegamy już od 2 lat hehe :P :D jak to pisze to śmieje się sama do siebie ;) buty kupione do biegania ( dodam że tylko mój mąż kupił ) już się rozleciały a my ani razu nie biegaliśmy jeszcze. Czasu nie ma banalne i takie proste… chciałabym coś zmienić w swoim życiu, ale brak mi możliwości :( nie jestem gruba mam odpowiednią wagę ale trochę by można było zrzucić ale trudno to zrobić jak wiecznie się jest samym w domu z 3 letnim dzieckiem uwielbiającym towarzystwo :D to nie wymówka tylko fakt nawet nie możemy… Czytaj więcej »
Magda
Gość

Ten opis tygodnia to cała ja… Niestety. Szkoda, że dopiero teraz przeczytałam o Waszym planie. Może tym razem by mi się udało z tą nadwagą „po ciąży”. Mój syn ma 3,5 roku. ;)

Katrin
Gość

Akurat „jazda na szmacie” jest prawie tak dobra jak „skalpel” :PPP

Karolina
Gość

;D jak opis pt Relacjana żywo Wielki Brat patrzy, życie moje odcinek jutro po raz enty :-D
No… od jutra w TO wchodzę :$

trackback

[…] zacny plan, dziś masz mnóstwo energii, bo podjęłaś ze mną MISJĘ, ze mną i jeszcze z jedną MAMĄ. Wyciągasz drabinę, płyn do szyb, tonę ręczników papierowych i wkraczasz do akcji. Nie […]

Rela
Gość

Czytałam i miałam wrażenie że ktoś czyta moje myśli, :) Pozdrawiam

otoKika
Gość

Od jutra i od poniedziałku wtedy najczęściej „zaczyna się” ćwiczyć ;)
Mi na początku roku udało się zacząć ćwiczyć względnie regularnie, ale za długo to nie trwało, bo po „chwili” okazało się, że jestem w ciąży ;) ale jak tylko urodzę… i dojdę do siebie po ciąży…. to biorę się za siebie :P

Patitih
Gość

To nie dla mnie. Tylko w tym roku 5 razy zabierałam się różne akcje: bikini, mama wraca do pracy, nowy rok nowa ja. eeeeee tam. po trzech dniach tracę zapał.

Kasia
Gość
Nie wiem co mam powiedziec… Ze to smutne. Po cesarce decyzja cwiczen zostala odlozona na dluzsza chwile i jakos ta pozniej nie moglam soe zmotywowac. Az pewnego dnia po prostu bylo mi niewygodnie juz..polozylam sie na podlodze,walnelam skalpel. Przestalam jesc slodycze, czasem cos ugryze,ale czuje sie tak o niebo lepiej,ze szkoda mi to zaprzepascic. Moj Maniek ma prawie 2 latka, ja wstaje o 6, szykuje sie, jedziemy do zlobka,mama do pracy. O 17:30jestem w domu,czesto gotuje ja,czasem partner. Po obiedzie kladziemy malego, o 20 robie skalpel. I prowadze jeszcze wlasna firme , pieke slodkosci :). Moj narzeczony tez pracuje full… Czytaj więcej »
basiulka
Gość

uśmiałam się do łez ponieważ jestem po ciąży :) mój synek ma 3 miesiące a ja mam do zrzucenia ok 20 kg :( byłam u dietetyka ale nie wypaliło zaczęłam ćwiczyć też nie wypaliło bo mój mąż zawsze ode mnie coś chce,jak zaczynam wćwiczyć i zawsze jest coć do zrobienia i jak zaczynam ćwiczyc to moj skarbek się budzi a to kupka a to jedzonko a to na raczki bo płacze a to siostra przyjdzie poplotkować no i czas zleci i ochota tez na Chodakowską.Zamiary sa w piwnicy stoi rowerek w domu jest steper ale czasu brak.

ana
Gość

Kobiety właśnie zaczynanie od teraz nie od jutra procentuje. Ja zrzuciłam po ciąży 20 kilka kg bo po prosztu wyszłam wkońcu z domu i poszłam biegać i pożegnałam się ze słodyczami. Jadłam co 4h małe posiłki i RUSZAŁAM SIĘ- to podstawa;) można! Powodzenia :)

Karola
Gość

Uśmiałam się jak zwykle :) Super dobrze wiem jak się zaczyna „od jutra” :) „Naprawdę” zaczęłam dwa miesiące temu. Ćwiczenia i dieta. Chodakowska była długo na piedestale. Teraz Healthy Plann by Ann :)) Ona ma super ćwiczenia i świetne przepisy. Czasem nawet niekonwencjonalne jak np. pędy zielonego jęczmienia. I faktycznie wszystko razem daje rade.

barbarka
Gość

Dziewczyny, jest dobry moment, żeby ruszyć się z domu. Spacery z maluchami, zabawa na placu zabaw i pójdzie :) Też słyszałam od kumpeli o tym jęczmieniu. Pogłebię temat :)

Marina
Gość

Wiele razy podchodziłam do odchudzania, aż ktoś szczerze mi powiedział „albo naprawdę chcesz schudnąć albo ciągle będziesz zazdrościć innym i nic nie robić”. Postanowiłam w końcu wziąć sie za siebie. Od miesiąca ćwiczę, zdrowo się odżywiam, a żeby szło mi łatwiej wspomagam się zielonym jęczmieniem z https://greenbarleyslim.pl/ Ani razu nie miałam chwili zwątpienia w moje odchudzanie, czy tzw. kryzysów. Obecnie mam 4,5 kg mniej i zostało jeszcze 10kg.

Wioleta
Gość

w 100 % o mnie napisane ale zamierzam ćwiczyć z chodakowską ten skalpel i chce dać rade chce a nie chciałabym

Anka
Gość

Jakby Ktoś napisał moją historię ;)

świetnie ujęte :)

Ania
Gość

Nie trzeba Chodakowskiej i innych treningów. Wystarczą prace domowe, spacery z dziećmi i nż. Stosując to schudłam 4kg w ciągu miesiąca, nie zmieniając praktycznie stylu życia. Zmieniłam tylko ilość jedzenia na posiłek ;)

Monika29
Gość

Wszystko super tylko po co tyle pracować? :) wiem że w tych czasach kredyty itp. Ale ten czas bardzo szybko ucieka, jak się pracuje aż tyle. Ja od 20 do 27 lat nie wiem gdzie mi ten czas uciekł bo żyłam tylko pracą. Teraz siedzę w domu z dzieckiem, mąż tylko pracuje Ale czas się zatrzymał! Wolę żyć skromniej ale żyć :) nie chce się wymadrzac, nie mam kredytu Ale radzę to przemyśleć :-) pozdrawiam i gratuluję schudniecia

Patrycja
Gość

Nie chcę nikogo straszyć, ale taka Pani niepracująca i zależna od męża powinna uważać. Jak za bardzo utyje, to mąż może sobie znaleźć młodszą i szczuplejszą i zostawić ją. Jeżeli ta Pani ma pracę, to pół biedy, gorzej, jeśli mąż odejdzie i nie będzie płacił alimentów. Ja tam mogę sobie przytyć, bo utrzymuję się sam i za kilka dodatkowych kilogramów nie zwolnią mnie z pracy.

Justine897
Gość

Dobre, dobre… :):):) znam ten ból…. To jakby trochę i o mnie:)

Mondziulek
Gość

Jakbym czytała swoją historię :) szkoda,ze te kilogramy sprzed ciąży nie spadaja tak szybko jak szybko rosły w ciąży :)

Martyna1985
Gość
Świetnie napisane! Gratuluję ;) Ja nie mam problemów z wagą ale zaczęłam ćwiczyć aby mieć ładniejszy brzuszek, taki no wiecie „wyrzeźbiony”. Jestem mamą trzech rozrabiaków: 7 lat, 6 lat i 2 latka. Mam 165 cm i ważę 55 kg. Ale ze znalezieniem motywacji jest faktycznie ciężko. Znam doskonale to „od jutra”. Jestem miłośnikiem słodyczy, mięsa i do tej pory totalne ZERO sportu. A latka lecą. Zaczęłam ćwiczyć i pomimo początkowego zniechęcenia (bo ciężko, nie dam rady itp) staram się w wolnej chwili (a jest ich mało) ćwiczyć. W końcu robię coś dla siebie i nawet jak od tych 3 miesięcy… Czytaj więcej »
Renia
Gość

Boże to jest tekst o MNIE!!!! ;(

iw
Gość

:D MEGA! ale się naśmiałam!
Jakież to prawdziwe.. ;)

Alex
Gość

Kurcze jak fajnie byloby zaczac. Od teraz w dodatku. Ja zaczynam tak od dwoch lat, schudlam z przeciążenia psychicznego! Jestem chudsza niz bylam, nie wygladam jak matka a skóra wisi… Yrzeba ja wycwiczyc. Albo pojsc na liposukcje ultradzwiekowa… Moze pojdzie szybciej a cwiczyc będę jak dziecko podrosnie. Taa. Pozdrawiammm super sie opisałas:*

Anonim
Gość

Aaaaaaa, Boski wpis! I jaki prawdziwy. :D Dziękuję za dobrą zabawę. Niestety cała prawda. :D

Asia
Gość

Gdybym tak miała to już bym nie żyła nieprzesadzajcie trudno jest się zebrać w sobie owszem. Ale trochę silnej woli a nie tłumaczenie każdego złego kroku w życiu. Litości jak bym próbowała wszystko co gotuje była bym słoniem. A jestem kobietą w ciazy która przytyla 7 kg a jestem 35 tyg ciazy a nie tak jak inne Panie 30kg bo trzeba jeść za dwóch jasne kto wam takich bzdur nagadał. A później dojadanie po dziecku i tłumaczenia nie mogę schudnąć nie dziwne żal.

Magda
Gość

Żenujący i niesmaczny tekst doszłam do 7 pkt. Dziewczyny na miłość boska przestańcie robić z siebie praczki sprzątaczki kucharki niańki …

Monika
Gość

Życie kochana – Życie! Ale jest jedno wyjście – zostać zgorzkniałą starą panną z kotami i kołtunami sierści w dorobku.Nasze życie, nasz wybór 😉

ola
Gość

to ja już wolę tę starą panną być, niż służącą niedocenianą, ale…w zamian za to, nie jestem ani jedna ani druga, lecz NIEZALEŻNA KOBIETA Z DZIEĆMI O DZIWO:) bo powiedziałam nie, kiedy trzeba było,… ok, może nie mam za dużo przyjaciół przez to, bo moje przyjaciółki zazdrościły wtedy, ale jaki smak wolności

Glam Girl
Gość

Obiad pierwsze danie + ciasto,co by sie nie zmarnowalo + fitness od…przyszlego tygodnia! Szal:)!

danka
Gość

Ale sie uśmiałam :) jakbym siebie widziała. Tekst świetnie napisany.

Kasais
Gość

Dziewczyny, Nie zaczynajcie od intensywnych ćwiczeń. Zacznijcie od diety. Dieta jest najważniejsza. Nie da rady od razu odstawić jedzenia i intensywnie uprawiać sportu. To za dużo na początek. Zrzucicie 8-10 kilo i zacznijcie ćwieczenia. Uda się.

wpDiscuz

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3