„Like a phoenix” czyli jak ze styranej matki zrobić królową balu

29 grudnia 2014

Po świątecznej pogoni, typowej matce-polce bliżej niestety do Wursta niż Conchity. I co tu począć kiedy za kilka dni przyjdzie nam stanąć do nierównej walki z bezdzietnymi blond pięknościami podczas Sylwestrowej rewii mody? Zaraz się pewnie posypią teksty w stylu: „Mój mąż mnie kocha, rozumie, że jestem matką”. No… my też naszych mężów kochamy i rozumiemy, że nie mają czasu na siłownię co nie zmienia faktu, że dobrym kaloryferem zamiast bojlera nie pogardziłaby żadna z nas. Ja wolę zrobić „cokolwiek” niż dawać za wygraną. Tym bardziej, jeśli zajmie mi to tylko jeden wieczór. Zamaskowany Feniks przedstawia Wam swój tajny plan… Hmm… w sumie to bardziej Zmasakrowany ze mnie ten Feniks niż Zamaskowany, ale plan pozostaje planem. Ta Dam:

1.Worki pod oczami – goł ełej – hał? Bardzo prosto. Pamiętacie moją maseczkę żelową z tego wpisu? Działa cuda do tej pory. Mam ją na twarzy nawet teraz. Chodzi w niej już nawet Mati. Ale on raczej nie z powodu worków pod oczami. Dziewczyny gwarantuję Wam, że więcej nie potrzeba. Wystarczy taki chłodzio przez pół godzinki.

2. Regeneracja cery – tu będzie najtrudniej bo każda z nas ma inny rodzaj cery i boryka się z innymi problemami. Ja mam pod górkę dwukrotnie bo raz mam przesuszoną na wiór innym razem na policzkach mogę smażyć kotlety. Tak więc na zmianę ją nawilżam albo oczyszczam glinkami albo peel offami. Jaki by nie był stopień komplikacji zazwyczaj wybieram jedno rozwiązanie – maseczki w saszetkach. Ja sobie upodobałam Dermikę i do tej pory jeszcze innych nie próbowałam. Dermika w różnych odsłonach w promocji aktualnie tutaj.

3. Usta – polecam stary dobry miód zmieszany z kremem Nivea (tłustym). Na co dzień używam pomadki Carmex i błyszczyka Lancome, ale nie zdają egzaminu na tyle, żebym nie potrzebowałam regeneracji ust raz w miesiącu. Miód + Nivea = Moja masecka na usta nr 1.

4. Stopy – tu działam dwufazowo. I to jedyna rzecz, którą musicie robić regularnie raz w miesiącu. W Hebe znalazłam bajkowe skarpetki na stopy. Nie ma ich aktualnie w żadnych promocjach, ale obserwujcie Okazjum, na bank się pojawią. Zakładasz takie sparpeciochy, chodzisz sobie w nich ze 20 minut a pierwsze efekty oglądasz po 4 dniach. Mi za pierwszym razem zeszła skóra tak totalnie jak z poparzonych słońcem pleców. Od tamtej pory tylko poprawiam efekt. Nigdy nic tak nie zadziałało na moje stopy. BAJKA. UWAGA! W tych skarpach są naprawdę silne kwasy. Takie niby-nic z roślinek a hybryda mi zeszła z paznokci razem ze skarpetkami!!!

No i jeszcze jeden gadżet na stopusie – YVES ROCHER – Żel chłodzący do zmęczonych stóp. Jest w promocji tutaj. Ja mogłabym wysmarować się nim cała a najlepiej mózg bo chyba to jest moja najbardziej zmęczona część ciała aktualnie. Efekt murowany.

5. Dłonie – po oszałamiającym efekcie skarpet z kwasem postanowiłam wypróbować rękawice nawilżające tej samej firmy (nie pamiętam marki, ale na bank wyhaczyłam w Hebe). Ale tu muszę przyznać, że efekt dupy nie urywa. Dłoni też… Taki sam efekt osiągam zakładając zwykłe rękawice na dłonie wysmarowane kremem Nivea Soft (tylko Soft bo zwykły za tłusty).

6. Peeling ciała – tu też wzięłam się na sposób i nie kupuję już żadnych popierdółek cukrowych, kawowych i innych. Kupuję najbardziej gruboziarnisty peeling jaki znam (Lirene taki pomarańczowy na cellulit albo ten w lewym górnym rogu). Do tego najzwyklejsza gąbka za 5 zł i szorowanko do czerwoności. Pupcia niemowlaka po takim zabiegu to papier ścierny ;)

Reasumując:

Wchodzimy do wanny na peeling całego ciała. Najpierw gąbką, później gruboziarnistym wariatem. Na twarz nakładamy maseczkę z saszetki, na oko schłodzone okulary żelowe, na usta miodzio z kremem. Stopy wkładamy w skarpety z kwasem, dłonie w rękawice z kremem. W zależności od stanu włosów polecam ulubioną odżywkę + folię stretch + ręcznik + 5 minut podgrzewania zestawu suszarką. Mąż w tym czasie przygotowuje nam ulubionego drinka i zwalnia kanapę. Tak wystrojone spędzamy pół godziny na swoim ulubionym serialu.

Po pół godziny zmywamy co trzeba i biegusiem do męża po kurację doznaniami natury damsko-męskiej. Niech mi któraś powie, że po takim zestawie nie czuje się 10 lat młodziej to przyjdę i wspólnie sprawdzimy krok po kroku gdzie tkwi błąd! No dobra, dobra, wspólnie do pewnego momentu ;)

_DSC0529

_DSC0534

Udostępnij Skomentuj

Dodaj komentarz

23 komentarzy do "„Like a phoenix” czyli jak ze styranej matki zrobić królową balu"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Sabina_
Gość

Uwielbiam Cię za ten luz, za dystans do siebie, za to, że pokazujesz, że matka to nie jakiś kosmita tylko wuluzowany, normalny człowiek z poczuciem humoru. Nigdy nie przestanę do Ciebie zaglądać :)

kasia_
Gość

Super. :-) pewnie znajdą się Mamusie, które powiedzą „skąd czas na to wszystko”. Moje Drogie Panie, wieczorem można się zrelaksować, kiedy dziecię już śpi ;-)
A tak w ogóle do tego wpisu bym dodała „1. Wyspać się” – należy wieczorem ustalić z tatuśkiem, że to on ma się z rana zająć pełnią szczęścia, chociaż przez godzinę! W moim przypadku ta godzina dużo daje ;-)

zudit.pl
Gość

hahah uwielbiam Cię, kierowniczko;D

mutrynki.pl
Gość

Ha ha! Maseczki, paznokietki, peelingi to wszystko ok. Ale ile mąż może zdziałać, w żadnej promocji tego nie znajdziemy ;)

Kornelia
Gość

Co to za skarpety na stopy? Bardzo proszę o nazwę i firmę :)

karolciakam
Gość

Pierwszy raz tu zajrzałam i od razu kopa dostałam! Ja z tych matek polek co wszystko wszystkim a ja na końcu! Zaraz poczytam o tej maseczce pod oczy bo u mnie to masakra!

DZIĘKI!

wikilistka
Gość

Świetny jest peeling z Farmony – wanilia i daktyle. Pachnie bajecznie iiiiii – co najważniejsze- ma takie „granulki”, które się nie rozpuszczają tak szybko jak np. we wszystkich cukrowych, dzięki czemu świetnie złuszcza. To mój hit od jakiś…3-4 lat! :)

po prostu Monika
Gość

Jeśli chodzi o peeling ciała to polecam domową miksturkę oliwa + cukier + sok z cytryny. Jednocześnie peeling i natłuszczenie ciała. Tylko ręcznik potem od razu do prania :)

Misspiggy
Gość

Ja sobie dzisiaj zafundowałam czekoladową maseczkę i mój ulubiony peeling i od razu sie lepiej czuje :D Sylwestra spędzam w domu z 7miesieczna corka i mężem wiec raczej stroic sie nie bede ;)

Mama Kajtusia
Gość

Do twarzy Ci w tych patrzałkach ;) A Bakuś jak ma zamiar spędzić jutrzejszą imprezkę? :) Macie kobietki pomysł jak spędzić jutrzejszy wieczór z 10-cio miesięcznym dzieckiem? Albo jakieś ciekawe zabawy tak aby nasz bąbel jakoś poczuł ten wyjątkowy czas :)

Wedding Planner
Gość

Polecam wypróbować żelowe maseczki algowe, czynią cuda :D

Mama Nadii
Gość

Czarne mydło już odrobina oczyszcza skórę. Używam zwlaszcza po demakijazu…Polecam;)
P.s foto 1 klasa he

wpDiscuz

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3