#FURAMILENKI – 2 modele Easywalker – KTÓRY LEPSZY? (+ 4 fajne torby do wózka)

29 sierpnia 2018

Kolejna część naszych poszukiwań wózka idealnego tym razem w innej odsłonie. Dzisiaj porównamy sobie dwa modele wózków Easywalker: Mosey+ i Harvey. I nie będzie to porównanie w stylu: „i ten fajny i ten fajny, dziękuję do widzenia”. Wskażę Wam mojego zdecydowanego faworyta w tym pojedynku. Na dodatek, zgodnie z obietnicą, przygotowałam też 4 świetne torby, które będą pasowały do każdego wózka, niezależnie od marki. Ale zanim wisienka… zabierzmy się za sam tort :)

Zacznijmy od tego, że Easywalker to holenderska marka. Kiedy mówię „Holandia” mam przed oczami pszeniczny kłos wyrosły na tej ziemi. Znajome boćki, co przycupnęły na przyjaznej mazurskiej chacie. Widzę bursztynowy świerzop tańczący wśród fal burzanu… :) No doooobra, suchy żart prowadzącego musiał być (kto oglądał „Poranek Kojota” ten wie) :) Kiedy myślę o Holandii, pierwsze co przychodzi mi na myśl to rowery i aktywny, outdoorowy styl życia. Holendrzy się nie pieszczą, nie roztrząsają nad czapeczkami, bucikami i innymi rozkminami w stylu POGODA tylko biorą dziecko pod pachę i wychodzą na spacer. Dlatego jeśli chodzi o wózki, są niesamowicie wymagający.

Marka Easywalker jest baaaardzo leciwa (prawie taka staruszka jak ja!)… za rok skończy 30 lat! A pierwszym wózkiem był Easywalker Classic – 3-kołowa spacerówka, która wreszcie ruszyła z kanap tatusiów :) Aktualnie wózki są dostępne w 42 krajach a każdy kolejny model jest wyposażany w udogodnienia dla obydwu uczestników spaceru. Wygodnie ma być i dzieciom i rodzicom. A „walk” ma być „easy” :) Czy rzeczywiście tak jest?

Po lewej stronie Mosey+, po prawej Harvey. Na pierwszy rzut oka różne, choć mają kilka cech wspólnych (obydwa mają po cztery koła, rączkę i siedzisko dla dziecka, a Harvey jest fajniejszy – dziękuję, koniec wpisu) :) :) :)

Ach Ty Malwino – żartownisiu Tyyyy :) Suchy żart trzyma mnie od rana i nie chce puścić (jeśli oglądasz moje IgStories wiesz o co cho) :) Tak na serio, serio obydwa modele:

  • składają się do kompaktowych rozmiarów
  • ważą niewiele ponad 10 kg (Mosey+ 10,5kg, Harvey 10,8 kg)
  • obydwa wózki to opcja 3w1 (nosidełka wpinamy za pomocą specjalnych adapterów)
  • siedziska można zamontować tyłem i przodem do kierunku jazdy (mój absolutny MUST HAVE każdego testowanego wózka)
  • w gondoli przewieziemy dziecko do 9 kg
  • rama wykonana z aluminium
  • duże jak na tak kompaktowe wózki siedziska
  • składają się jednym ruchem, razem z siedziskiem
  • super lekkie, składane gondole (mają stawiane ścianki dzięki czemu można je złożyć na płasko)
  • kosz na zakupy do 5 kg
  • piankowe, obracane koła

Tak wyglądają wymiary Harvey’a

A tak Mosey+

Nie będę wypisywała takich oczywistości jak 5-punktowe pasy bezpieczeństwa bo tak jak zapowiadałam, te wpisy nie mają być ulotkami reklamowymi a zbiorem moich spostrzeżeń i odczuć bez zbędnego lania wody. Przyznam Ci się szczerze, że zanim te wózki rozpakowałam byłam przekonana o tym, że to będzie właściwie to samo tylko w innych wersjach kolorystycznych. Nawet trochę obawiałam się tego porównania, no bo jak tu porównywać dwa te same sprzęty? Okazuje się, że mojego faworyta wybrałam momentalnie :) Harvey jest serio fajniejszy moim zdaniem :)

Chociaaaaż Mosey+ ma przewagę w dwóch bardzo znaczących kwestiach. Po pierwsze, można nim przewozić dzieciaki do 20 kg co na rynku jest wręcz niszą. Kiedy my szukaliśmy wózka dla Matiego, przed podróżą do Emiratów, gdzie nastawialiśmy się na zwiedzanie, nie znaliśmy marki Easywalker. A szkoda, bo pewnie kupilibyśmy, bo o wygodniejszy od tego, który kupiliśmy a cenowo wychodzi mniej więcej tak samo (przykładowa cena Mosey+ TUTAJ). Harvey jest standardowym wózkiem do 15 kg. Pewnie dlatego ma też mniej wygodny podnóżek dla starszaków, który Matiego w naszym poprzednim wózku bardzo szybko zaczął uwierać. Wiesz jak to jest. Dopóki dziecko jest malutkie, ten podnóżek jest super fajny, ale jeśli wpadasz na pomysł zabrania wózka na przykład na wakacje, żeby odciążyć nogi starszaka, może to być niewygodne. Mosey+ nie ma tej półeczki i to jest właśnie jego zdecydowany plus nr 2.

Tak więc jeśli szukasz wózka dla starszego dziecka – Mosey+ będzie fajniejszy. Jeśli ma to być wózek dla dziecka do 15 kg, ja stawiałabym na Harvey’a. Dlaczego?

A proszę bardzo :)

Harvey powiększa się razem z Twoją rodziną :) W razie „W” możesz zawsze dostosować stelaż tak, żeby zmieścić na nim dwójkę maluchów i nadal pozostać w wersji wąskiego wózka. Obstawiam, że wózek udźwignie więc więcej niż 15 kg malucha, ale to już taka moja dygresja, nie zapewnienie producenta :)

Jeśli jednak nie potrzebne Ci jest takie rozwiązanie, poza nim, wychwyciłam jeszcze 3  bardzo ważne aspekty, które dla mnie, są zdecydowanie na plus, w stosunku do Mosey+.

  1. Mosey+ ma trzy pozycje siedziska, Harvey 4
  2. Mosey+ ma tylną amortyzację kół, Harvey i tylną i przednią
  3. Mosey+ ma regulowaną wysokość rączki, Harvey oprócz rączki, ma również regulowaną wysokość siedziska

A żeby Ci tak na koniec namieszać zupełnie to porównaj sobie ceny tych produktów:

Mosey+ TUTAJ

Harvey TUTAJ

Harvey jest droższy, fakt. Ale jeśli o mnie chodzi, ta różnica w cenie jest zrozumiała. Z resztą ja podałam Ci tylko przykładowy sklep, który jest mi dobrze znany i nie boję się podlinkować akurat tam. Jeśli jednak chcesz trochę lepiej podrążyć temat i poszukać jakiś promocji wejdź TUTAJ. Tu znajdziesz wszystkie sklepy, które sprzedają Easywalker a dodatkowo poczytasz trochę więcej o wózkach bo niestety strony produktów są tylko holenderskie, w tłumaczeniu na angielski. Ale warto zajrzeć i tam, bo będziesz mogła na żywo (na filmiku znaczy się) zobaczyć jak się te wózki składają i rozkładają.

Mosey+ TUTAJ

Harvey TUTAJ

Na czym Ci bardziej zależy? Na wózku lżejszym i takim, który posłuży Ci 5kg dłużej (dla przykładu mój 5-latek waży właśnie 20 kg) czy na wózku dla mniejszego dziecka, ale z większą ilością udogodnień. Twój wybór :) Ja tylko delikatnie, tak tyci, tyci, ciut, ciut, ciut… podpowiadam Ci, że Harvey ja dla mnie jest zdecydowanie fajniejszy i pomimo tego, że od Mosey+ jest droższy, to ja brałabym jednak Harvey’a.

No dobra… myślę, że temat wózków mamy już załatwiony. Przejdźmy do naszej wisienki na torcie, czyli 4 toreb Lassig. Po testach postanowiłam, że dwie z nich muszę sobie zostawić. Są naprawdę super pomyślane! A co najlepsze, jestem przekonana, że nie domyślisz się, które z nich wybrałam na własny użytek :)

Na początku muszę Ci powiedzieć, że jeśli chodzi o torby do wózków, ja marką Lassig jestem wręcz oczarowana. Uwielbiam ich torby. Do tego stopnia, że zostawiłam sobie nawet ZIELONĄ. Czujesz to? Ja i zielony? I to zamiast różowego! Koniec świata :)

We wpisie w ogóle pokazuję Ci tylko 4 przykładowe wzory, ale koniecznie zajrzyj TUTAJ po więcej. Cały czas pojawiają się nowe opcje w świetnych kolorach i konfiguracjach. Na przykład ta zielona torba po prawej stronie (właściwie to plecak) jest też w takim kolorze jak ta różowa po lewej i w bardziej praktycznym antracycie. Róż TUTAJ, antracyt TUTAJ a ta różowa po lewej jest w 7 wersjach kolorystycznych TUTAJ.

Tutaj znów torba Mix ‚n Match, tym razem w kolorze Denim Black. Nie udało mi się uchwycić wzoru paska, a szkoda, bo jest naprawdę ciekawy. No, ale nic straconego. Zobacz ten model TUTAJ. Tak mi się spodobał ten pasek, że postanowiłam zostawić sobie zamiast różowej właśnie tę, w tym kolorze. Szok i niedowierzanie, Bakusiowa wybrała coś, co nie jest różowe! Świat się kończy :)

Po prawej, masz torbę Neckline. Ta też jest dostępna w 7 wersjach kolorystycznych. A gdybym wcześniej widziała tę z tym niebieskiem wzorem TUTAJ, na bank zostawiłabym sobie ją zamiast… nie wiem sama. Chyba Mix ‚n Matcha bo jeśli chodzi o wyposażenie to wszystkie te torby mają w środku dokładnie to samo. Kwestia gustu i tego co nas bardziej przekonuje.

Nie robiłam zdjęć bo było to bezsensowne mając tak doskonale rozpisane packshoty na stronie producenta. Zobacz tylko:

Mix ‚n Match (u mnie w wersji różowej i black denim):

Zwróć uwagę na to, że obydwie torby przyczepiłam do rączki na dwa różne sposoby. Mix ‚n Match, jak nazwa wskazuje, pozwala na milion kombinacji. Ma długi pasek i dwa komplety rączek. Do tego standardowe akcesoria, które są we wszystkich torbach Lassig czyli przewijak, opakowanie termoizolacyjne do butelki i saszetkę na smoczki czy np. łyżeczkę do karmienia.

Plecak Goldie:

Ma też długi pasek, dzięki któremu możesz z niego zrobić torbę i bardzo fajne zaczepy (widać je na zdjęciu), które dzięki rzepom, trzymają się sztywno i nie przesuwają a możesz je przyczepić na kilka różnych sposobów.

No i moja nowa miłość, Neckline:

Musiałam Ci ją pokazać w tym niebieskim wzorku bo po prostu mnie w sobie rozkochała :) Na grafice tego nie widać, ale ta torba ma w zestawie takie same uchwyty z rzepami. Zwracam Ci na to uwagę bo są naprawdę fajne. Obracają się o 360 stopni, łatwo się je wpina i wypina (mają taki mechanizm jak karabińczyki. Torby Lassig serio pasują do wszystkich wózków.

Ufff… dobra. Znów mi wyszedł Potop a planowałam Janka Muzykanta nooo! Ale wiesz co… zdecydowanie bardziej wolę napisać Ci długi, wyczerpujący materiał z masą zdjęć i informacji, niż bawić się w „zapchajdziury” co drugi dzień tylko po to, żeby było cokolwiek.

Cieszę się, że jesteś tu ze mną pomimo tego, że tak drastycznie ograniczyłam liczbę wpisów na blogu. Bałam się trochę, że mój plan nie wypali i po prostu o mnie zapomnisz, a okazuje się, że dzięki temu statystyki pojedynczych wpisów wzrosły i zaglądasz tu chętniej. JUPIII :)

… taka tam… prywata na koniec :) Bajooo! Do zobaczenia na IgStories (TUTAJ) – jestem tam codziennie :*

Twoja M.
Udostępnij Skomentuj

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3