5 nienormalnych zachowań matek w piaskownicy (uwaga wulgaryzm w tekście!)

11 czerwca 2015

Piaskownica pod blokiem to był dla mnie obszar radioaktywny zaminowany kupami wszelkiej maści zwierząt i podlany moczem osiedlowych pijaków. Pomimo tego, że dzieciaki szalały tam od rana do nocy ja to miejsce omijałam szerokim łukiem. No i taki traf, że Mati do tej pory nie miał okazji pobawić się w piasku. Do kilku tygodni wstecz dokładnie kiedy to Baba Iwąka przyszła z rewelacją: „Placyk zabaw pod blokiem jest ogrodzony, dookoła zjeżdżalni wyłożony tym mięciutkim czymś a piaskownica ma nowiutki piasek i nie wpuszczają tam już żadnego żywego stworzenia poza dziećmi, babciami, tatusiami i mamusiami.” No właśnie… mamusiami. W ciągu tych kilku wycieczek miałam okazję w milczeniu poobserwować zachowanie matek. Kilka moich ulubionych przedstawiam poniżej. Trzy pierwsze to taki… śmieszny lajcik. Dwa ostatnie wzbudzają we mnie falę emocji. Wygrywają ze mną :)

1. „Ty się kochanie baw a ja tu sobie paznokć maznę”. Dziecko krzyczy do matki „buju – buju!” więc matka powoooooli idzie do malucha no bo jak królewicz sobie życzy to sobie życzy i nie ma, że paznokć. I wtedy zaczyna się cyrk. Bo mamusia paznokć ma mokry i chce go ocalić a dziecko ma ochotę na zabawy w piasku, zjeżdżanie na zjeżdżalni przy pomocy mamowych rąk i „takie takie”. A paznokietki płaczą cichutko… tak pi pi pi pi piiii.

2. „To mamusia tylko zadzwoni skarbie”. No i mamusia tylko dzwoni a skarb tylko stoi i czeka aż mamusia tylko skończy. Bo skarb nie ma ochoty na zabawę w pojedynkę a inne dzieci są mniej zabawne niż mamusia, która uparcie przez cały pobyt trzyma między głową a barkiem telefon dzielnia przenosząc skarba z miejsca na miejsce grzecznie reagując na komendy „tu, tam, o tuuuu!”.

3. „Idź się pobawić, mamusia tu z inną mamusią porozmawia”. Ło dżiiiiizzzzz… coś potwornego! Chyba już wolę słuchać emerytów w kolejkach bo chociaż jakaś akcja się toczy! Chociaż jakaś dynamika w rozmowie! A tuuuu jedna mamusia odgrywa rolę słuchacza (niemalże biernego gdyby nie powolne kiwanie głową i ciche „no tak, no tak”), druga mamusia nagniata więc historią swojego życia, życia teściowej, życia swojej rybki… a jak już poczuje flow to i tajemnice łóżkową zdradzi! Szacun… dla tej słuchającej.

4. „Moje dziecko święte droga Pani, na swoje Pani spojrzy!”. Mistrzunio. Taszczysz to wiadro, łopatę i sito do poszukiwania złota, rzucasz dziecku w miejsce pracy i mówisz: „do roboty, 10 kilo złota wyciągniesz, dostaniesz może obiad” i cichaczem wycofujesz się na „obudowę” piaskownicy żeby sobie poobserwować jak dziecko zarabia pierwszy milion. A tu podbiega Ci jakiś mały pompon i wyrywa mojemu sitko z rączki. Matka sobie stoi I NIC! Mati płacze bo nie miał ochoty na wydzieranie mu z rączek czegokolwiek. Spoglądam na chłopca i mówię: „Nieładnie tak wyrywać dzieciom coś z rączek. Jeśli chciałeś pożyczyć trzeba było zapytać chłopca”. Co dostaję w odpowiedzi? Pogadankę o tym, że moje dziecko to beksa i trzeba uczyć się dzielić z innymi. Nosz kurwa mać! Niesamowicie ajm sorry, ale musiałam. Czy ta mama jak sobie czyta książkę to mąż do niej podchodzi i wyrywa jej ją z rąk bo teraz on ma na nią ochotę? No luuuudzie! Moje dziecko samo mówi dzieciom „daj” oddając wszystko co ma. Taka forma zabawy. Ma 3 zabawki to podejdzie i każdą odda. Jak zabraliśmy go na kuleczki z Agą to siedział i oddawał Kubiemu każdą kuleczkę po kolei! :) Moje dziecko płacze bo nie rozumie takich zachowań. Nie mieści się to w jego głowie. Ale spooooko Pani. Ja swoje dziecko uspokoję. Ja się z Tobą nie będę droczyć. Będziesz miała problem jak trafisz na silniejsze dziecko, które odwinie z placka za takie zachowanie Twojemu i silniejszą matkę, która spożytkuje więcej energii na rozmowy z Tobą i „tłumaczenie”, że nie masz racji.

5. „Nie mam czasu na reakcję, gdyż prowadzę konwersację”. Amen. Puszcza Ci taka mateczka dzieciutka w samopas a sama uderza w rozmówki czy to live czy to przez telefon. Ona tu przyszła od dziecka odpocząć. Okeeeeej, ja też tak mam. Zazwyczaj siedzę wtedy na instagramach i innych mailach i nadrabiam zaległości blogowe, ale kuźwa no reaguję na to co robi moje dziecko! Jeśli bawi się w piasku chwała mu za to. Oby jak najdłużej. Ale jeśli mi gania po całym placu to chodzę krok w krok żeby na nikogo nie wpadł, żeby się nie zderzył. Kurcze… żeby go na karuzelę włożyć bo jeszcze nóżkami nie dostaje. Nie przyrastam odwłokiem do ławki. Czynię to z przyjemnością ale tylko wtedy, kiedy widzę, że dziecko jest zajęte samo sobą i mnie nie potrzebuje. Wiesz jaką miałam ostatnią sytuację? Chłopiec bawił się z Matim w piaskownicy. Mati nabierał na szpadelek piasek, podawał chłopcu, chłopiec wrzucał piasek do wiaderka i odrzucał szpadelek na bok. Mati się po niego gramolił, nabierał, mówił „daj” przekazując robotę i tak w kółko. Do momentu… do momentu kiedy wiaderko się zapełniło więc trzeba było wyrzucić piasek. Co zrobił chłopiec? Nad głową mojego dziecka przekręcił wiaderko i wysypał mu CAŁE WIADRO PIACHU na głowę! A Pani opiekunka co zrobiła? Nic! Siedziała sobie na ławce kilkanaście metrów dalej, patrzyła się na nas i rozmawiała przez telefon. W dupie to miałam, powiedziałam chłopcu, że niegrzeczny, że „nununu”, spojrzałam na matkę… i zamilkłam. Bo ta mama nawet nie miała zamiaru podnieść zadka z ławki. Skoro jedna mama już działa po co druga ma się odrywać od swoich zajęć?

Nie należę do osób kłótliwych. Ja sobie lubię pożartować, powygłupiać się. Ale kiedy widzę takie sytuacje jak te powyżej milczę zawsze (prawie zawsze). Bo mnie głupota ludzka załamuje. Bo głupotą jest pozwalanie dziecku na takie zachowania. To, że moje dziecko się stresuje… no dobra, masa debili jeszcze go w życiu wkurzy. Niech się chłopak „zaprawia”. Ale to dziecko „oprawca” będzie sobie myślało, że nic takiego złego nie robi skoro mama mu nie zwraca uwagi. Aż się kiedyś zdziwi jak trafi na dziecko silniejsze albo matkę, która nie będzie się szczypać i „oprawcę” pogoni.

To co przedstawiłam na górze to oczywiście wyjątki. To zachowania, które nie są standardem. Zdecydowana większość matek, które spotykam to te matki „z mózgiem”. I chyba właśnie przez to, takie sytuacje rozbrajają mnie podwójnie. No bo chyba ma oczy jedna z drugą. Widzi jak inne matki się dziećmi opiekują. Czy serio aż tak trudno zauważyć różnicę?

_DSC8313 _DSC8306 _DSC8300_DSC8293 _DSC8294 _DSC8289 _DSC8312 _DSC8268

Bakuś:

Koszulka – misumisu

Spodenki – Zara

Butki – Mrugała

Czapka – Broel

Udostępnij Skomentuj

Dodaj komentarz

53 komentarzy do "5 nienormalnych zachowań matek w piaskownicy (uwaga wulgaryzm w tekście!)"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
agusia1205
Gość

my ostatnio bylismy w piaskownicy i chlopak 5-6 lat z babcia, zaczyna ryczec babciaaaa kupa.. babcia leci i wola to wychodz szybko pod drzewo (1m dalej) a on siedzi ale juz zrobilem (w gacie) a babcia wielkiego chlopa na rece i pod te drzewo wypuscic z gaci zawartosc.. i spowrotem do piaskownicy by sie pobawil z posranymi majtami…. słow brakuje…

Kasia Harężlak
Gość

o_O

Agnieszka
Gość

O fuuuuu :O Chyba bym tam zwróciła wcześniej zjedzony posiłek :O I ta kupa na trawie o matko… Przecież jest obowiązek sprzątania po psach, to co po dziecku pozbierać nie może…

Kasia Harężlak
Gość

Plac zabaw – świetny punkt obserwacji socjologicznych :) A co do mamuś – tu przydałaby się terapia szokowa dla nich samych, bo nawet jak dziecko spotka silniejszego od siebie, to zapewnie zostane pogładkane po głowie z tekstem „Ty nic złego nie zrobiłeś/zrobiłaś”…

Aga
Gość

Jeśli nie ma różnicy to po co przepłacać;)
matka z mózgiem zapewne jest droższa w utrzymaniu ;)

a paznokcie pomalowane opruszone piaskiem przecież to hit mody ubiegłego lata! Kawiorowe paznokcie! jak ona może nie być trendy!

Ola
Gość

Komentarz na poziomie opisanych w poście sytuacji. I ta Pani też prowadzi bloga???

Aurelia
Gość

Ta Pani ma poczucie humoru którego Tobie brakuje.

Zuza
Gość

@Ola To evidentnie sarkazm był, Słonko.

Monika
Gość

Tzw. bezstresowe wychowanie? :)
Niech dziecko robi wszystko byle zajęło się sobą samo, bo ja-matka przyszłam odpoczywać na placu zabaw ;)

Mnie córka wszędzie ciąga za rękę, a to huśtawka a to karuzela – nie ma, że chce posiedzieć, bo o kondycję trzeba dbać! :D

klaudia
Gość
oj trudno im zobaczyć bardzo trudno:) ja jak zaczynałam wycieczki na plac zabaw i jak spotykałam takie sytuacje to też załamywałam ręce.. teraz chyba niewiele mnie ździwi:). Moja Ania jest obserwatorem.. siada sobie taka w piasku i obserwuje dzieci, gdy jej jakieś podpasi bawi się z nim naprawde długo puki nie wpadnie inne dziecko któro chce na siebie zwrócić uwage:). Uwierz mi mamusie niereagujace są w miare znośne, bo Ty z dzieckiem czyimś sobie poradzisz, duuużo gorsze są mamusie „nie huśtaj się tak wysoko”, „nie pij tyle bo sie obchlapiesz” „nie ruszaj piasku bo będziesz brudny” „na co tak się… Czytaj więcej »
ankabr82
Gość

klaudia, z ust mi to wyjelas!! Zeby nie bylo, mi tez jest zal jesli mloda jest „wypindrzona” (co czasami sie nam zdarza) a zahaczymy o plac zabaw, ale wtedy zaciskam mocno zeby i staram sie ” nie widziec/nie slyszec” co mloda robi ;) . jak na chwile obecna nie spotkalam „skrajnej” matki , a nie , spotkalismy :) ” jak mi to pobrudzisz (chodzi o krzyzowke, ktora owa mama rozwiazywala) to sie w….e” ….

Dettlaffka
Gość

To ja Cie podziwiam. W moim przypadku mam wrażenie, że macierzyństwo zjadło mi mózg i w obronie mojej Kluski jeśli tego wymagałaby sytuacja to przegryzłabym aortę…własnymi zębami=)

Więc w sytuacji numeros 4- zabrałabym głupiej mamusi jej komórkofona z tekstem że przecież trzeba się dzielić i teraz ja chce sobie zadzwonić. Z jej telefonu.
W sytuacji 5 chyba nie miałabym skrupułów iść i wysypać tego wiadra piachu tej głupiej babie na łeb.
Nie ma czegoś takiego jak złe, głupie, nie wychowane dzieci. Są debilni rodzice.

Marta
Gość

Mój syn nie umie zabrać swojej zabawki. Oddaje wszystkie które przyniósł i zostaje z niczym. Wtedy wychodzi z piaskownicy i biega po całym placu (ja oczywiście za nim). Więc o malowaniu paznokci czy gadaniu przez telefon nie ma mowy. Mój synuś jest „nieobliczalny” więc nie biorę takich gadżetów na plac. Ale są mamusi które przychodzą z „dorosłymi” dziećmi tylko po to żeby poplotkować z psiapsiułkami. Ich dzieci nawet na placu nie ma tylko śmigają gdzieś na rowerze lub rolkach. Ale mama wyszła na plac z dzieckiem??? WYSZŁA!! Więc jest super mamusią :)

BEATA REDZIMSKA
Gość

Mamy malujacej paznokcie jeszcze nie spotkalam. Ale znam osobiscie taka (to ja sama), ktora tak sie zasiedziala z dziecmi w piaskownicy, ze przegapila zamkniecie parku i musiala sie z niego wydostawac z przez plot, z wozkiem i 2 dzieci (przy pomocy dzielnych wojakow, ktorzy akurat przechodzili obok). Pozdrawiam serdecznie Beata

klaudia
Gość

jest wiele takich mam, ja jako mama i pedagog jestem wręcz wyczulona na takie sytuacje. owszem rozumiem dużo i nie wpierniczam sie i nie oceniam gdy mama czegoś zabrania dziecku bo ja swojemu też na wszystko nie pozwalam. ale czasem masz ochote podejść i telepnać jedna czy drugą mamuśką:) i pisze to z pełną świadomościa że sama idealna nie jestem:)

nat
Gość

Byłam dzieckiem wysypującym wiaderko piasku na głowę… Zakończyło się to wieloletnią przyjaźnią z ofiarą;)

Marta
Gość

Szczerze? Nie cierpię placów zabaw. Nie cierpię piaskownic. I to głównie z powodu o którym napisałaś! Ale ostatnio miałam też do czynienia z 40 letnim samcem który przyszedł na plac zabaw ze swoją pięcioletnią córką i myślał, że będę za niańkę robić. Niedoczekanie…
Osobiście wolę zabrać Julę na pieszą wycieczkę do lasu czy nad jezioro, choć nie ukrywam, że place zabaw odwiedzamy bo dzieć po prostu chce się pobawić:P Ale niemiłosiernie wkurza mnie widok plotkujących świętych krów nie pilnujących swoich dzieciaków…

Agnieszka
Gość

Też bardzo nie lubię placów zabaw. Jestem chora jak mam tam iść. Cieszyłam się jak córa do przedszkola poszła, bo wreszcie skończyło się codzienne chodzenie na place ;)) Ale teraz wakacje i znowu trzeba będzie..

Kasia
Gość

Hmm może nie jestem ideałem ale jak wychodzę z dziećmi na podwórko bądź plac zabaw to jestem tam gdzie moje dziecko często znajome mnie krytykują że powinnam zostawić niech się wyszaleje i samo wróci ale ja nie potrafię i zarazem nie pojmuje matki która puszcza samopasem pod blokiem 2 letnie dziecko gdzie brama wjazdowa pod blok jest wiecznie otwarta i samochody jeżdżą jak szalone,na przynależy do bloku parkingu również.a mamusie co siedzą w kółku wiejskich gospodyń i obgaduja po kolei lokatorów

Sandra Sułek-Mieszczanin (niko&sandra)
Gość
Kurna jak ja widzę te „akcje” z piaskownicy to mnie krew zalewa. No i te Matrony zalegające na ławkach, najlepiej ukryte za gazetą, okularami, telefonem i innym ustrojstwem, które skutecznie tłumaczy późniejsze „naprawdę? Ja nie zauważyłam”. To te wielmożne, które liczą na nas, na te „naiwne” interesujące się własnymi dziećmi, że przy okazji popilnujemy ich dzieci, w obawie o swoje… Piaskownica to temat rzeka, kochamy ją od zawsze, ja uwielbiałam i w sumie nadal uwielbiam się w niej bawić, córka uwielbiała i mój prawie 22dwu miesięczniak też uwielbia ale najbardziej to uwielbiamy swoją własną ;) bo te „pod blokami” doprowadzają… Czytaj więcej »
gussx33
Gość
Ja też nie cierpię placów zabaw, raz właśnie ze względu na mamy i ich rozbrykane potomstwo, choć to zniosę, ale wiem jakie możliwości mają moje dzieci, wiem że nie są aniołkami i same podchodzą i zabierają zabawki, albo w zabawie potrafią sypać piaskiem po sobie i innych, a ja chodzę w pokłonach przepraszając i pomagając, by zostać obrzucona zabójczym spojrzeniem i oberwać uroczo zimnym „ależ nic się nie stało”, co sprawia mniej więcej tyle, że moje dzieci słysząc to z uśmieszkiem wracają do swoich głupich zabaw, bo pani powiedziała że nic się nie stało. Mimo wszystko chodzimy, co zrobić, taki… Czytaj więcej »
aneta
Gość

Ha mnie ostatnio tatus z piwem zaczepial ! Ja z dzieckiem do piachu a on za nami…zmienilam miejsce ;)

Andzela K
Gość
Ehh moja wczorajsza historia! Też zabraliśmy się do piasku.. Mały oczywiście zabrał wiaderko, lopatke, grabki i dwie foremki.. Siadamy.. Mały zajmuje się grzebaniem w piachu i przebiega starsze rodzeństwo.. Jedno zabiera łopatki, drugie wiaderko i foremki… Oczywiście bez pytania.. I uciekają z nimi w sina dal.. Mama siedzi i się opala.. Ehhh mój w krzyk bo został z samymi grabkami.. Podchodzę do tych dzieci i im tłumacze ze nie można tak zabierać.. Niech się pobawia razem z małym w piasku, on się podzieli.. Podchodzi starszy chłopiec rzuca w niego wiaderkiem które odbija się od jego głowy i mówi ‚masz ty… Czytaj więcej »
Ada
Gość

o matko, witki opadają na tą historię powyżej :(

My też dopiero zaczynamy przygodę z placem zabaw (tym dużym w parku – Malwina pewnie go odwiedziłaś, jak byłaś w B-stoku) i stwierdzam, że tam panują prawa dżungli. Wyrywanie zabawek bez pytania, sypanie piachem itp itd. Mój na razie stoi jak wryty i nie wie co się dzieje ;)

Agnieszka.P
Gość

Tak jak napisała Monika „o kondycje trzeba dbać” a plac zabaw jest doskonałym miejscem a to piaskownica a to huśtawka albo zjeżdżalnia. O metrykę nikt nie pyta wiec można szaleć do woli :D Chyba najbardziej nie lubię gdy rodzice nie reagują, gdzie dzieci robią co chcą i to ja jako obca osoba muszę się wtrącić lub upomnieć. Budzi się we mnie lwica chroniąca swoje młode. Tak mam i nie będę się zastanawiać czy wypada czy też nie ;) Wychowywanie przez reagowanie. Taka moja rola :)

Anna Janiszewska
Gość

Ja uwielbiam te matki które huśtają się na huśtawkach… Twoje dziecko siedzi czeka aż taka łaskawie zejdzie. Powinny być jakieś ograniczenia wiekowe ;)

Marta
Gość
Ja mm problem i to duzy…. mam synka prawie 2,5letniego i jest bity i ponizany przez corke (prawie 4letnia) mojego brata. Bratowa jest dobra matka mala ma normlna rodzine…. a mla bije dusi siada mu na glowe kopie go ostatnio skoczyla n niego kiedy lezal na lozku jej mama tlumaczy jej tlumaczy i jeszcze raz tlumaczy…. kiedy pyta mala dlaczego tak robi przeciez go to boli to mala mowi ze ona nie lubi, ze lubi go bic i lubi jak placze…. wiem ze to tylko dziecko ale coraz bardziej jestem do niej powaznie zniechecona delikatnie mowiac… zawsze oczywisci reaguje natychmiast… Czytaj więcej »
mamama
Gość

Mialam to samo z kolezanki synem. Rece go swedzialy jak nie trzasnal mojej Malej. a to ja kopnal bez powodu, a to uderzyl w glowe, poddusil, wyrywal jej domowe zabawki , plul ,zabranial roznych rzeczy(!!) itp . W koncu sie zdenerwowalam i przestalam sie z nia spotykac. Po jakims czasie spytala o co chodzi ? Powiedzialam jej prawdę, wiecie co powiedziala ? Ze ona czegos takiego nie zauważyła …. fakt, na placyku jak jej synek gnoi inne dzieci tez nie zauwaza. czasami rece opadaja.

Sandra
Gość

A umnie na blogu zupełnie inne spojrzenie na tą sprawę zapraszam http://www.majciakombinuje.blogspot.com

Dominika
Gość

to nic mnie kiedyś mama z dumą opowiadała że jej dzieci w piasku się nie bawiły bo by naniosły do domu a pralka by się zapchała , jak to usłyszałam żal mi się zrobiło tych dzieci bo to nie jedyny ich zakaz , dziecko powinno się wyszaleć pralka jest do prania a odkurzacz też do czegoś służy ale takim matkom nie przetłumaczysz , ino się zastanawiam po co jej dziecko było chyba po to żeby na stare lata jej usługiwały ale tu może się zdziwić

Szczypiorkowa Mama
Gość

Pojedyncze przypadki? No co Ty! :D Wczoraj chociażby…na oko pięcioletni chłopiec ganiał za moim F., krzyczał na niego i wyzywał. Matka siedziała kilka metrów dalej. Wszystko widziała i słyszała ale zero reakcji. Ploty z koleżankami ważniejsze. Zwimęliśmy się bo szkoda nerwów :(

Emi
Gość

Amen!

Malwina
Gość

Miki ma 8 miesięcy i już zaczynam bać się piaskownicy :P nie no ale płaczące paznokietki pipipi wygrały internety xD tak się z nich naśmiałam że chyba codzień na poprawe humoru przeczytam sobie punkt pierwszy xD hahaha!

Joanna
Gość
Skąd ja to znam…z piaskownicy:)Jak się dziecku nie tłumaczy od najmłodszych lat zasad współżycia, to tak jest. . Dlatego ja mojej Z (1,5r) wyjaśniam np. , że nie można niszczyć cudzych budowli, swoje- prosze bardzo, że nie można sypać piachem na dzieci, ale obok już tak. Niektóre mamuśki przeginają też w drugą stronę- najlepiej jak by dziecko siedziało w piaskownicy, a najlepiej na ławce i nic nie robiło. „Ne siedź na piachu (w ciepły dzień), bo się pobrudzisz, „zostaw to, to nie Twoje” (a pełno nieużywanych zabawek obok- przecież wystarczy zapytać właściciela i się wymienić”, „nie chodź po piachu, bo… Czytaj więcej »
PanieJanie
Gość
Ja się kiedyś szczypałam, ale jak zaczęłam regularnie bywać na placach zabaw (czasami nawet 2 razy dziennie) to się zahartowałam. Już nie mam problemu z powiedzeniem „Oddaj chłopcu samochód, jak chcesz taki to powiedz Mamie żeby Ci przyniosła” albo „Dziecko sam tu nie jesteś, może ja Cię obsypie piaskiem?”. Tylko, że u Nas dochodzi do hardkorowych sytuacji typu popychanie w kolejce na zjeżdżalnie, wydzieranie zabawek i UCIEKANIE z Nimi milion kilometrów poza plac itd. Nie chcę się wtrącać w spory między dziećmi, ale kiedy mojemu dziecku dzieje się realna krzywda (fizyczna) albo ktoś KRADNIE tak kradnie inaczej się tego nie… Czytaj więcej »
zuza
Gość
Ja tez nienawidziłam placów zabaw z wymienionych przez Was powodów… teraz jak mam już 3 dzieci… nauczyłam się jakoś znosić pobyt tam, bo jednak dzieci tam ciągną. Na szczescie obecnie mamy taki kameralny i nie jest najgorzej. Wychodziliśmy o stałej porze, kiedy wiedzialam, ze do starszego będzie kolega, ale kiedy moj starszy miał gorsze dwa tygodnie, że kończyło się to własnie przepraszaniem i wczesniejszym powrotem do domu, to nagle miłe panie, rpzestały być miłe a atmosfera zrobiła się lodowa,, jakby cały miniony rok super grzecznych i wesołych zabaw mojego dziecka z innymi dziecmi poszedł w niepamiec, jakbysmy sie nie „znały”.… Czytaj więcej »
Anna
Gość
Co do punktu 4 i 5 to, co to za podejście „jak trafi na silniejsze dziecko i matkę to dostanie nauczkę”? Przez całe życie będziesz uciekać od takich problemów, tłumacząc sobie, że inni dadzą nauczkę takiej osobie za Ciebie? Jesteś wzorem dla swojego dziecka – jeśli będzie widział na każdym kroku, że zawsze uciekasz od takich problemów z podkulonym ogonem, to tak samo będzie się zachowywać, gdy dorośnie. Zamiast rozwiązywać problemy i walczyć o swoje, będzie stosował metodę uniku i udawania, że problem nie istnieje lub, że to inni rozwiążą ten problem za niego. Też jestem osobą spokojną, ale jeśli… Czytaj więcej »
Paolao
Gość

Problem polega na tym, że z takimi ludźmi nie da się normalnie dyskutować. Inteligentni ludzie ignorują takie zachowania. Dla przykładu przytoczę tekst kiedyś przeczytany w „internetach”:”kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem, nieważne jak dobrze grasz, gołąb i tak przewróci wszystkie figury, nasra na szachownicę i będzie dumny z wygranej”.

asia
Gość
Skad ja to znam. Sytuacja z dzisiejszego wyjscia na plac zabaw. Biega sobie taki chlopiec na oko okolo 3 lat, bez butow, na rozgrzanym tym czyms mieciutkim, ktore smierdzi jak by sie topila guma, probuje wejsc na domek ze zjerzdzalnia, a ze maly i nie udaje mu sie zaczyna sie denerwowac i mama mama a mama chodzi sobie po calym placu zabaw z telefonem przy uchu i tylko ha ha hi hi zero reakcji, ba mawet nie spojrzy w kierunku dziecka, inna mama ktorej dziecko tez bawilo sie w tym samym miejscu pomaga chlopcu, zajmuje sie nim, pilnuje zeby sobie… Czytaj więcej »
Wioletta
Gość

Pewnie dlatego jak ognia unikałam przepełnionych piaskownic. Wolałam iść na spacer gdzieś dalej, do puste piaskownicy, posiedzieć z małym pobawić się niż słuchać bzdurnych historii mamusi czy babci, które zapomniały o „boszym” świecie.
Jednak mnie najbardziej denerwował brak rekcji na różne sytuacje niebezpieczne jak np zbliżanie sie do rozkołysanej huśtawki, wyjście za ogrodzenie placyku gdzie np byla ulica lub parking. Cierpłam i nie raz zdarzyło mi się zwrócić uwagę.
Zapraszam cię serdecznie do siebie adres podałam w „weryfikatorze” u mnie aktualnie odniesienie do kampanii i choć pewnie już masz ochotę zwymiotować całą aferą wokoło to może jednak się skusisz. Pozdrawiam ciepło

Marta
Gość

Co prawda nie zdarzyło się to w piaskownicy, tylko w galerii krakowskiej ale też jest to przykład braku reakcji ze strony matki. Obok sklepu w którym matka kupowała bieliznę były samochodziki które były przyczepione do siebie łańcuchami. Starsza dziewczynka wsiadła tam myślę że z rocznym dzieckiem, brzdąc się rozpłakał na cała galerię, starsza dziewczynka próbowała uspokoić brzdąca co przyniosło odwrotny skutek. Podeszła do nich Pani ochroniarz z interwencją na co mama wychyliła głowę ze sklepu rozmawiając przez telefon i ponownie do niego wróciła, także ekhem!! Brak słów.

Bambolo
Gość

To widzę, że nie tylko na naszym placu zabaw takie hece. Ostatnio mam wrażenie, że bardzo mało jest rodziców, którzy nie tylko chodzą za dzieckiem, ale takich, którzy w zabawie uczestniczą.
My należymy do tych co wiecznie w tym piachu siedzą, nogi sobie zakopują i wiecie co? Mnóstwo dzieciaków, zupełnie obcych, do nas garnie. Żeby wreszcie ktoś na nie zwrócił uwagę i się z nimi pobawił.
Strasznie to smutne, że kolokwialnie mówiąc, rodzice mają w dupie dzieci. I to swoje.

Wioleta
Gość

I niestety właśnie dlatego nie znoszę chodzić z córką na place zabaw. Ale oczywiście chodzimy, ażeby córka mogła się z innymi dziećmi pobawić. Tylko nie rozumiem/i niecierpię tego, że poza tym, że uważam, aby moja córcia sobie „kuku” nie zrobiła, zęba nie wybiła, nogi nie połamała to muszę uważać aby inne dziecko również nie zrobiło jej krzywdy, przez tzw. przypadek, ponieważ inny rodzic/opiekun na plotach, nie reaguje lub idiotycznie babunia patrzy, kiedy jej wnunio próbuje mi dziecko bić. I niestety nie są to wyjątki a są to sytuacje notoroczynie się powtarzające.

BubuSklep
Gość

Wydaje mi się, że coraz mniej jest rodziców, którzy zwracają uwagę na swoje dzieci na placach zabawach. Często widzę jak kobiety rozmawiają ze sobą, nie patrząc w ogóle na nich. Albo głośno rozmawiają przez komórkę i zapominają o bożym świecie. Nie wspominając, że rzadko widzę osoby które czynnie bawią się ze swoimi dziećmi.

trackback

[…] Statystyczna matka polka blogerka bloguje gdzie się da. Kanapa, dywan, plac zabaw, a jeśli nie to bloguje w czeluściach swojego umysłu. Taka blogerka jest już zboczona zawodowo, obserwuje okalający ją świat i myśli czym się podzielić z czytelnikami. Nie daj Boże wyhaczy Cię taka w piaskownicy. Będziesz później obsmarowana na całą szpaltę jej bloga (zobacz!). […]

Matko Zabawko
Gość

W głowie się nie mieści co się dzieje na placach zabaw…staram się omijać te miejsca i bawić się z dzieckiem w ogrodzie bądź w parku, ale nie zawsze jest taka możliwość.
Wysypal zawartość wiaderka prosto na głowę? Chyba bym wybuchła i zrobiła matce ‚wstyd’

Aneta
Gość

A tak serio, zamiast opserwować inne kobiety można skupić się na dziecku, dzieciach i prewencyjnie działać, niż po fakcie „nu nu nu”…..

Bywam czasem z dwojka dzieci na placu. Bawimy się. Czasem zdarzy mi sie napotkać wzrok obserwatorki, ktora ocenia każdy mój ruch….

Dzieci to tylko dzieci, robia czasem glupie rzeczy, a że wszystkie dzieci sa Nasze to starajmy się wychowywać je wspolnie. Bez oceniania. Bo po co.

Misako- Matka po japońsku
Gość

ee plac zabaw to idealne miejsce na pogaduchy . puszczam Chibi i lata a ja tylko obserwuje i reaguje gdy trzeba, przy okazji z spacerniakiem wymieniam informacje i plotki, zajebista miejscówka na odmóżdżenie! A no i lans, bo gdzie lepiej zaprezentować te drogie, wypasione zabawki, ubranka i czapeczki. Co do pani i uwagi, odpowiedziałabym kilka miłych słów :) uwielbiam takie pyskówki :)

Ania
Gość

No dobra to powiedzcie mi proszę jak wyjaśnić 1.5 roczniakowi co się stało gdy bije go inne dziecko. Mój syn dostał w pape i to porządnie. Z pięści od o rok starszego. Smutne jest patrzeć gdy radosne dziecko typ oddawaczas wszystkiego jak Bakus nagle boi się dzieci. Płacze w nocy…masakra

Ania
Gość

Dodam jeszcze ze mama nie widziała problemu. Jej synek podszedł nagle i bez powodu spraw mi syna.

gda8
Gość
Na końcu napisałaś ze takie zachowania to wyjątki. Zazdroszczę bo w naszej piaskownicy pod domem takie zachowania to norma. Plac nie ogrodzony. Stary piach, jedna ślizgawka i dwa koniki na sprężynie ale jest mini park, mnóstwo ławek i wiele ludzi tedy chodzi. Jest to idealne miejsce by posadzić dupe i obgadać inne mamy i swoich sąsiadów. Broń boże kiedy idzie mama z nowym wozkiem czy rowerem! A spójrz się na nie to cie obsmaruja równo! Nie cierpię tam chodzić ale co zrobić. Czuje się jak intruz. Nie lubię kiedy ktoś mnie obserwuje i gada.. Dzieci, wnuki tych pań latają tu… Czytaj więcej »
Justyna
Gość

Jak moj Młody ciągnie mnie na plac zabaw jestem chora po prostu… Nie znosze tego, zdecydowanie wole isc z nim na rower, spacer tylko nie to !!! A mamusie z placow zabaw no coz rozwalaja mnie pol dnia na plotach a dziecko Bog wie gdzie…

wpDiscuz

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3