dsc_8251

Już wiem dlaczego życie zaczyna się po 30.

1 października 2016

Na myśl o tym, że już za rok skończę 30 lat mam takie… przyjemne motyle w brzuchu! Tak! Moja 30. będzie jak wesele. Jako, że ze mnie człowiek mało spokojny, podświadomie, od zawsze czekałam na wszystkie składowe spokojnego życia emeryta :) Ślub, dziecko, dom, praca, która będzie moją pasją a nie tylko przykrym obowiązkiem… To wszystko miało mnie przybliżać do mojego wymarzonego obrazka, czyli tej symbolicznej huśtawki na werandzie (przeczytaj tutaj). Udało mi się osiągnąć wszystko, a nawet wiele ponad moje marzenia i cele. Wszystko wskazuje na to, że uda mi się nawet z tym drugim dzieckiem przed skończeniem 30 lat (na razie w temacie tylko tyle) ;) No bajka… serio bajka. Ale…

Ale w wieku 29 lat doznałam olśnienia. I tego samego olśnienia pewnie doznaje co druga kobieta. Śmiało mogę powiedzieć, że kobieta, bo mężczyźni, nie dość, że mentalnie są kilka lat za swoimi rówieśniczkami, to jeszcze Bóg ich nie pokarał tymi wszystkimi rozkminami, które dzieją się gdzieś poza ich świadomością, na tyłach mózgu. Faceci mają łatwiej :) No, ale wracając do kobiet. Ostatnio utwierdzam się w przekonaniu, że w okolicach 30. urodzin wiele z moich bliskich i dalszych znajomych zaczyna rozumieć istotę życia. Zaczyna powoli łapać to, co jest naprawdę ważne.

dsc_8250 dsc_8254 dsc_8251 dsc_8265

dsc_8263

Wyścig po… spokój.

Żyjemy w czasach, w których większość z nas pędzi na złamanie karku, w pogoni za… spokojem. Chore prawda? Ale przeanalizuj teraz swoje życie. Czy nie miałaś tak, że najpierw chciałaś skoczyć studia, później wytrzymać trzymiesięczny okres próbny w pracy, później dotrwać do roku żeby poprosić o podwyżkę, później do drugiego, żeby zrobić sobie dobre doświadczenie w CV i WTEDY znaleźć dopiero wymarzoną pracę. Każdy z tych checkpointów miał nam zapewnić nowy wymiar życia. Było ciężko, ale przy życiu utrzymywała myśl, że jeśli dotrę do TEGO momentu, to będę w końcu spokojna i szczęśliwa. Jak się oświadczy facet, jak już weźmiemy ten ślub, jak zajdę w ciążę, jak się okaże, że testy prenatalne wyjdą okej, jak dotrwam do tego porodu, jak przeżyję poród, jak w końcu wyjdę ze szpitala, jak w końcu urządzimy pokoik dziecięcy, jak w końcu kupimy coś swojego, albo większego… I tak w koło Macieju… I tak ucieka rok po roku, w pogoni za lepszym jutrem, z obrazą na to, co dzieje się teraz. BO JAK COŚ TAM SIĘ WYDARZY TO BĘDĘ SZCZĘŚLIWA I SPOKOJNA.

I masz tą rodzinę, masz ten dom, tą dobrze płatną pracę… masz wszystko co sobie zaplanowałaś. I pewnego dnia budzisz się w tych swoich wymarzonych okolicznościach i stwierdzasz, że nie jest tak jak miało być. Że wcale nie czujesz spokoju, bo martwisz się o coraz bardziej kuriozalne kwestie. Bo praca Cię irytuje tym i tym, bo dom to najchętniej pobudowałabyś już nowy bo tyle niedoróbek, bo… bo właściwie to sama nie wiesz o co chodzi, ale Twój pęd przez ostatnie 10-lecie nagle okazał się bezsensownym wyścigiem, w którym pomimo ewidentnej wygranej, pomimo niekwestionowanego pierwszego miejsca niezależnie od dziedziny, stwierdzasz, że CZEGOŚ CI BRAKUJE.

dsc_8238 dsc_8244 dsc_8246

Obuchem w głowę…

I nagle dostajesz obuchem w głowę. Nagle jakiś nieoczekiwany splot wydarzeń uświadamia Ci, że każdy dom z basenem i każdy Merol czy BeEmWica, po kilku tygodniach/miesiącach, po prostu Ci spowszednieją. Każde dobro materialne okaże się w jakimś stopniu przeidealizowane. Nagle rozumiesz stare wyświechtane hasło „Pieniądze szczęścia nie dają”. Nagle dociera do Ciebie, że warto się posłuchać starszyzny, bo w całym swoim nieprzystosowaniu do dzisiejszych czasów, mają jednak swoje życiowe prawdy, do których Ty dochodziłaś często obrywając kop za kopem w Twój twardy (już) tyłek. Nagle przypominasz sobie o tym, że szukałaś szczęścia gdzieś poza horyzontem, podczas gdy ono było cały czas przy Tobie, w zasięgu Twojej ręki. Nagle mądrzejesz…

Zastanawiałaś się kiedyś dlaczego tak dziwnym zjawiskiem jest wieloletni związek jakiejś pary w showbiznesie, podczas gdy rozwód Twoich przyjaciół albo znajomych jest wydarzeniem roku i ciekawostką? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym, dlaczego ludzie pracujący w wielkich korporacjach rzucają wszystko na rzecz lepienia garnków albo prowadzenia hipsterskich knajpek? A nad tym, dlaczego masa ludzi przechodzi życiową przemianę po tym, jak dotknie ich choroba, albo jakaś życiowa tragedia?

dsc_8182 dsc_8196 dsc_8201 dsc_8202

Od „mieć” ważniejsze jest „być”…

Znasz człowieka, który po wygranej z rakiem, tak przewartościował swoje życie, że postanowił ślepo piąć się po szczeblach kariery w firmie farmaceutycznej? Ja nie znam i jestem pewna, że nigdy nie poznam. Bo w życiu najważniejsze są wspomnienia o tym co się PRZEŻYŁO, a nie o tym co się MIAŁO. W życiu najważniejsze są emocje, które wzbudza w nas szum fal nad morzem i śmiech naszego dziecka, biegającego po plaży a nie ryk silnika nowego samochodu, za który będziemy musieli kolejnych 5 lat w stresie odkładać raty leasingu.

Do tego wszystkiego dochodzimy wtedy, kiedy przejdziemy pewną drogę. Kiedy w pogoni za szczęściem z przyszłości, zapomnimy o szczęściu, które dawał nam każdy dzień naszej drogi. Z rozmów z moimi znajomymi, przyjaciółmi, rodziną, wynika jedno… że życie zaczyna się po 30 :) To świadome życie, którym nareszcie zaczynamy się delektować. Powolnie, kęs po kęsie, z bagażem doświadczeń, który za kilkanaście-kilkadziesiąt lat będziemy usilnie próbowali przekazać naszym dzieciom… bez skutku. Bo ich życie też ma zacząć się dopiero po 30…

Prawdziwe życie zaczyna się po trzydziestce… Po popełnieniu zbrodni przeciwko naszym kształtom, niedopasowanymi ubraniami. Po zrozumieniu, faktu, że twarz wygląda lepiej z brwiami niż z wyskubanym paseczkiem nad okiem. Po przeżyciu kilku życiowych miłości, które wspominamy ze wstydem przed swoim gustem i głupotą… Po tym wszystkim, naturalne jest to, że zaczynamy dostrzegać, że prawdziwe szczęście dają nam chwile, nie przedmioty. A tych chwil pozostaje nam w życiu z każdym oddechem coraz mniej. W okolicach trzydziestki, dziwnym trafem, wszyscy, jak jeden mąż, zaczynamy oddychać głębiej i bardziej świadomie…

dsc_8182 dsc_8189 dsc_8191 dsc_8215 dsc_8181 dsc_8193 dsc_8151 dsc_8164 dsc_8158 dsc_8157 dsc_8159 dsc_8134 dsc_8135 dsc_8138 dsc_8145 dsc_8179

 

Udostępnij Skomentuj

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3

glowki1