Z archiwum XXL: odchudzający deser istnieje!

29 stycznia 2016

Jestem łasuchem. Uzależnionym od słodkości tego świata… Ba! JesteŚMY z Maćkiem łasuchami we dwoje! Ciasta, ciasteczka, lody, lodziki, batoniki, cukiereczki… och :) Jeden taki słodki kęs i świat nabiera barw. Na chwilę… a później barwy traci… na długo. Lata, w których można było bezkarnie objadać się snickersami na śniadanie, obiad i kolację minęły bezpowrotnie. Czasem zastanawiam się, czy przypadkiem nie odbijają się na mnie właśnie teraz, w postaci rozregulowanego metabolizmu. Jeśli mogłabym ocenić stopień rozregulowania mojego metabolizmu w skali 1 do 10, siedziałabym teraz jak Wodecki w Tańcu z Gwiazdami z tabliczką z napisem 10 i dopisanym odręcznie zerem, żeby wyszło 100. Z moim metabolizmem walczę już od blisko 2 miesięcy. Efekty są… ale jeszcze Ci ich nie pokażę… bo się wstydzę ;) Pokażę Ci natomiast moje odkrycie, bo łasuch zmieniający nawyki żywieniowe to wylęgarnia pomysłów. Czasem niesamowicie apetycznych (i dietetycznych w jednym). 

Deser wynalazłam w książeczce od AirFryera PhilipsPamiętasz to urządzenie? Pokazywałam Ci je około miesiąca temu? Katujemy je z Maćkiem codziennie na zmianę. Jak nie serniczek to udka, jak nie domowe frytki to czipsy z jabłek. Maciek, diecie redukcyjnej mówi na razie zdecydowane nie, ale spodobało mu się smażenie na powietrzu i nieświadomie obniżył wartość kaloryczną swoich przysmaków przez co zgubił już ponad 4 kg! Wcinają np. z Matim domowe frytki, które smakują jak tradycyjne a mają o 80% mniej tłuszczu. Na pokaźną porcję, która wystarcza na całą naszą trójkę (ok 800g) daję tylko łyżkę oleju żeby się zarumieniła na zewnątrz.

Ale nie o gubieniu kilogramów będzie dzisiaj (chociaż pośrednio właśnie tak) a o deserze, który w naszym przypadku, pomaga  w zmianie nawyków żywieniowych, zaspokaja potrzebę zjedzenia czegoś słodkiego, utrzymuje stan najedzenia dzięki dużej zawartości błonnika a dodatkowo… odchudza :)

Deser wynalazłam w książeczce od AirFryera. W oryginalnej wersji robimy go z ananasa ale świeżego, a teraz trudno o taką świeżynkę. Ten z puszki się nie nadaje bo jest najczęściej zanurzony w wodzie z cukrem. Ja ostatnio przeżywam namiętny romans z mango więc wszędzie gdzie się da, wciskam ten boski (odchudzający) owoc. Mango niesamowicie podkręca nasz metabolizm, obniża poziom złego cholesterolu, reguluje poziom cukru we krwi, walczy z tkanką tłuszczową.

W USA przeprowadzono eksperyment na ponad 100 osobach z nadwagą. Część z nich przyjmowała przez miesiąc tabletkę z ekstraktem z mango, pozostali przyjmowali placebo. Po miesiącu okazało się, że osoby przyjmujące wyciąg z mango straciły na wadze średnio 5,3 %, a osoby przyjmujące placebo tylko 1,3%. Podobnie było z utratą centymetrów w newralgicznych miejscach.

Okej mango, mango, ale co my tam jeszcze mamy w tym naszym deserku?

Maliny zawierające keton malinowy, który zmusza organizm do spalania tłuszczu.

Domowy sorbet cytrynowy, przy którym zatrzymamy się na chwilkę z dwóch powodów. Jeśli do naszego deseru użyjemy domowego sorbetu cytrynowego zyskujemy na kilku polach. Zamiast cukru dodajemy ksylitol, który podobnie jak cytryna ma odczyn zasadowy, dzięki czemu odkwasza nasz organizm. Odkwaszony organizm = podkręcony metabolizm. W przypadku sorbetu jest jeszcze jeden plus. Jego temperatura. Sorbet jest zimny więc organizm, żeby go strawić, musi najpierw go podgrzać. Żeby coś podgrzać potrzebujemy ognia. Organizm ten ogień wytwarza spalając… tłuszcz. Gdzieś czytałam wyliczenia, które pokazują (na przykładzie lodów mlecznych a więc dużo bardziej kalorycznych niż sorbet… i to jeszcze z ksylitolem zamiast cukru), że zjedzenie gałki lodów to dla nas właściwie kalorie ujemne.

W przepisie występuje też miód, który podnosi poziom greliny – hormonu odpowiedzialnego za apetyt i wiórki kokosowe zawierające jedyny na świecie, naturalny tłuszcz o niskiej zawartości kalorii, który w rzeczywistości dostarcza organizmowi energii do spalania tłuszczu właściwego (wiesz, tego w boczkach i podbródku) ;)

Jak więc widzisz, deser, który zaraz Ci pokażę to prawdziwy wynalazek „Z Archiwum XXL”, który krótko mówiąc ROBI NAM DOBRZE :D Jest najprostszym deserem jaki kiedykolwiek przygotowywałam a używając AirFryer robię go w 20 minut. 8 na przygotowanie produktów (w ślimaczym tempie) i 12 minut w urządzeniu.

DSC_9364 DSC_9374 DSC_9378 DSC_9392

Uwaga, Uwagaaa! Podaję przepis na CHUDNIĘCIE :)

Składniki:

1 mango

1 łyżka miodu

1 łyżka soku z limonki

1 porcja domowego sorbetu z cytryny

2 łyżki wiórków kokosowych

garść malin

Przygotowanie:

Mango kroimy w „łódeczki” (niestety musimy się liczyć z tym, że końce nam się troszkę przysmażą, ja po wyciągnięciu z AirFryera obcinam je nożem) po czym obtaczamy je w zmieszanym wcześniej miodzie i soku z limonki. Posypujemy po wierzchu wiórkami kokosowymi i wstawiamy na 12 minut do AirFryera podgrzanego do 200 stopni. Niestety nie wiem jaki będzie przelicznik dla piekarnika, muszę to sprawdzić. Wiem, że udka od kurczaka robi się 5 razy krócej, ale jak to przełożyć na owoce… pojęcia nie mam. W każdym razie, AirFryer do 200 stopni nagrzewa się w 3 minuty a piekarnik w 10 (kupiony kilka miesięcy temu więc nie jakiś staroć).

Poczytaj sobie o smażeniu powietrzem TUTAJ. A jeśli chcesz, żeby mąż zrobił Ci walentynkową niespodziankę podeślij mu przypadkowo ten link. ;)

Jeśli chcesz zrobić deser dla większej ilości osób, używasz dodatkowej warstwy (takiej jak ta ze zdjęcia poniżej) i voila! i wilk syty i owca cała. Mama ma deserek dla siebie a mąż i dzieci dają jej przez tych kilka chwil święty spokój, bo są zajęci pałaszowaniem swoich. U mnie to działa idealnie. Jest słodkie? Jest! Jest kolorowe? Jest! A faceci nie zwracają uwagi na kalorie ani w tą ani w tą stronę :)

DSC_9459

DSC_9383 DSC_9386 DSC_9387 DSC_9391 DSC_9397 DSC_9405 DSC_9404 DSC_9406

DSC_9407 DSC_9411 DSC_9414 DSC_9415 DSC_9418 DSC_9422 DSC_9426

Po 12 minutach wyciągamy nasze pyszności z AirFryera, dodajemy sorbet i malinki i udajemy się w najprzyjemniejsze miejsce w całym domu :) W ciszy i spokoju spożywamy najpyszniejszy deser świata a później… chudniemy :) :*

DSC_9432 DSC_9440 DSC_9434 DSC_9443 DSC_9437 DSC_9438 DSC_9458PS. W Media Expert jest fajna opcja odnośnie AirFryera. Philips daje 30-dniową satysfakcję gwarantowaną. Szczegóły znajdziesz TUTAJ.




Udostępnij Skomentuj

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3