O chorej sąsiadce, która chce odebrać mi męża i dziecko…

22 czerwca 2017

 

Mieszka w domu obok. Okna naszej sypialni wychodzą na okna jej sypialni. Nasz ogródek, w którym bawi się Mati graniczy z jej ogródkiem. Zajrzała do nas jako nowa sąsiadka, która chce się poznać z ludźmi, z którymi będzie dzieliła kawałek swojego życia. No proste. Z sąsiadami żyje się czasem bliżej niż z rodziną. Nigdy nie spodziewałabym się jednak, że ona zapragnie być TAK BLISKO… niebezpiecznie blisko.

Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz, wyglądała zza ogrodzenia i wypytywała Matiego o jego imię, o rodziców itd. Prosta sprawa. Jest nowa, chce dowiedzieć się jak najwięcej o nowym miejscu. Zaprosiłam ją do nas, na jedno z moich nieudanych ciast i oprowadziłam po domu. Była zachwycona. Nic dziwnego… wnętrza to mój konik. Przedstawiłam ją też Maćkowi i zaproponowałam, że jeśli będzie czegokolwiek potrzebowała – służymy obydwoje pomocą. Nie spodziewałam się, że za jakiś czas, będzie potrzebowała nie pomocy od mojego męża… a mojego męża…

Byłam ślepa. Nie dziwiło mnie to, że od momentu przeprowadzki jej instagram zaczął wyglądać tak samo jak mój. Te same meble i wystrój jej domu, który pokazywała na zdjęciach (bo jakoś siedziałyśmy zazwyczaj u mnie, nie u niej) tłumaczyłam zwykłą inspiracją. Nic dziwnego. W końcu przesiadywała u mnie całe dnie. Była freelancerem tak jak ja, więc mogła pomagać mi w opiece nad dzieckiem, kiedy miałam do napisania kolejny tekst. Nie spodziewałam się, że zażąda tyle w zamian za swoją pomoc…

Nie spodziewałam się, że mój mąż…




Jestem ciekawa co teraz czujesz. Domyślasz się już, że opisuję nie swoje życie, a książkę? Taki traf, że wszystko co opisałam powyżej jest częścią fabuły książki „Bad Mommy”. Oglądałaś Sublokatorkę, albo Fatalne zauroczenie? Coś w ten deseń. Wyobraź sobie teraz jak bardzo się w nią wkręciłam, czując, że czytam o sobie i swojej rodzinie :) Na szczęście moi sąsiedzi są normalni i nie przeprowadzili się na to samo osiedle tylko po to, żeby zabrać mi Matiego, którego obserwowali jeszcze długo przed przeprowadzką. Natomiast Fig – główna bohaterka książki Tarryn Fisher „Bad Mommy” właśnie po to zjawiła się w życiu Jolene i Dariusa. Co gorsza, oprócz dziecka, postanowiła, odebrać Jolene również jej męża. I wiesz co Ci powiem? To, jak potoczą się losy tej trójki TOTALNIE Cię zaskoczy. Ja połknęłam tę książkę w jeden dzień… i noc :) Czytałam od rana do 3 w nocy. Ale nie potrafiłam się od niej oderwać! Świetnie napisany triller psychologiczny. No, ale to nie powinno nikogo zaskoczyć. Tarryn Fisher ma już na swoim koncie 3 bestsellerowe powieści.

„Bad Mommy” kupisz TUTAJ.

A tak właściwie to bardzo mnie ciekawi ile jest wśród naszych bakusiowych babeczek, takich pożeraczek książek jak ja? Chcecie więcej takich perełek? Z chęcią podrzucę Wam kolejne tytuły! Tylko się ujawnijcie i dajcie znać w komentarzach, że nie jestem jedynym molem książkowym w tym towarzystwie :)

 

Udostępnij Skomentuj

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3