Zajrzyj do naszego salonu! (na końcu niespodzianka) :)

1 marca 2017

Salon to była nasza największa bolączka, która mocno rzutowała na decyzję o kupnie tego domu. Gdybyśmy nie mieli możliwości zamiany ze sobą kuchni i gabinetu pewnie ostatecznie byśmy się nie zdecydowali. Na szczęście plany umożliwiały takie roszady, więc teraz piszę Ci wpis w pierwotnej kuchni :) Dzięki tej zmianie mamy większą kuchnię, świetną wnękę, którą wykorzystaliśmy na zabudowę RTV, no i kominek w części wypoczynkowej, a nie przy nogach w jadalni. Serio… „opałek 2g” jest fajnym projektem, ale tyle w nim nieprzemyślanych szczegółów, że czasem mnie dziwi ilość opałków rozsianych po Polce. Ale kwestia zmian jakie wprowadziliśmy w projekcie, zasługuje na oddzielny wpis, więc dzisiaj sobie je odpuścimy i zajmiemy się samymi przyjemnymi kwestiami :)

Po roku, nareszcie doczekaliśmy się zabudowy RTV, która odmieniła cały parter. Do tej pory na ścianie po prostu wisiał telewizor, a wszystkie sprzęty były poustawiane na stoliku, który podkradliśmy Matiemu z jego pokoju. Pamiętasz? To TEN ;) Stolik teraz pełni funkcję ławy, bo nie znalazłam jeszcze idealnej i właściwie to mogłabym Ci wypisywać ile to jeszcze jest do zrobienia i jak bardzo wnętrze zmieni się dzięki temu, temu i temu, ale who cares! Mam swoje wymarzone meble wypoczynkowe z fotelem, który się buja i rozkłada (i nie jest ze skóry! a znalezienie firmy, która zrobi taki fotel w tkaninie zajęło nam pół roku). Mam NARESZCIE uporządkowaną RTVkę ze sprytnie schowanymi kablami. Mam kominek w odpowiednim miejscu. Tyle mi na razie wystarczy do szczęścia. Resztę zrobimy sobie na spokojnie (no i będę miała co Ci pokazać w kolejnym wpisie przynajmniej) :) No dobra. Teraz porcja zdjęć, na których prawdopodobnie wypatrzysz coś zagadkowego. Ciekawe czy zgadniesz co to takiego :)


Na dwóch powyższych zdjęciach pokazałam Ci jak sprytnie można uniknąć brzydkich walających się wszędzie kabli od kina domowego. My zastosowaliśmy 3 rozwiązania. Pierwsze to przepustnica (albo przepust, nie wiem jak to się nazywa fachowo) wykuta w ścianie za telewizorem. Taka plastikowa rura, do której wprowadzasz kable dzięki czemu idą sobie grzeczne i niewidoczne do szafki z resztą sprzętu. Do czego te wszystkie pudełka służą nawet Ci nie powiem, ale wiem, że ich nie widzę na codzień (chyba, że zmieniam kolejną płytę „Przyjaciół” w DVD) :) Ta mleczna szyba przepuszcza wiązki podczerwieni z pilotów. Dzięki czemu nie widać całego grajdołu non stop. Trzecim rozwiązaniem był zakup soundbara zamiast klasycznego zestawu głośników. Nie pytaj mnie jak producent to zrobił, ale skubaniec zrobił to naprawdę dobrze. Dźwięk jest super przestrzenny (za zasłonką mamy jeszcze schowany subwoofer) i jeszcze na tyle inteligentny, że jeśli przenoszę się do stołu w jadalni, zmienia się konfiguracja wysyłania dźwięków i słyszę wszystko tak samo, jakbym siedziała na kanapie czy w fotelu. Warto. Naprawdę warto zainwestować w takie udogodnienia.

Ciekawa jestem też, czy zauważyłaś już tajemnicze czarne pudło, które stoi za kanapą. Nie? Tak właśnie miało być! Przyjrzyj się kolejnej porcji zdjęć. Teraz będzie łatwiej. Obiecuję :)

Za kanapą, cichutko (naprawdę niemal niesłyszalnie) pracuje sobie oczyszczacz powietrza Electrolux EAP450. Obstawiam, że gdybym nie zwróciła Ci na niego uwagi zdjęciami, pewnie byś go nawet nie spostrzegła. I o to chodzi. Oczyszczacz, od kiedy dowiedziałam się, że moje bóle głowy mogą być spowodowane smogiem w powietrzu, pracuje u nas dzień i noc. Dodatkowo, nasz Mati prawdopodobnie jest alergikiem (czekamy na wizytę u pani pulmonolog, która ma ostatecznie potwierdzić diagnozę pediatry). Wszystko zaczęło się od tego, że kupiłam do salonu drugi dywan, a ten z salonu przeniosłam do sypialni. Dywan jest wełniany. Mati w nocy zaczął budzić nas takim kaszlem, że aż biedny z tego wszystkiego wymiotował. Po ostatniej wizycie u lekarza, który jednoznacznie stwierdził, że dziecko jest zdrowe jak ryba po wycięciu migdałka, zrobiliśmy eksperyment i wynieśliśmy dywan z sypialni, przewietrzyliśmy pomieszczenie wpuszczając do niego świadomie smogowe dziadowskie powietrze, a później oczyściliśmy je oczyszczaczem. Mati przespał całą noc bez kaszlu. Rozumiesz to?

Obstawiam, że pod wpisem pojawią się komentarze w stylu: dziecko musi mieć kontakt z bakteriami i alergenami. Spoko. Musi. Ale jeśli te alergeny wpływają na nie tak silnie, że cierpi na tym cała rodzina, to ja jednak wolę biedakowi umożliwić chociaż w domu normalne oddychanie. Skoro jeździmy nad morze pooddychać przefiltrowanym powietrzem, to możemy sobie też stworzyć podobny klimat w domu. Jakoś „morzanie”, którzy przyjeżdżają do warszawy nie umierają od zbyt czystego powietrza. Narzekają po prostu na jego jakość i czym prędzej chcą wracać do siebie. Nie dziwię im się. Test, który wykonaliśmy z Maćkiem parę tygodni temu, który wykazał, że na naszej pięknej wsi, oddychamy czarnym powietrzem w okresie grzewczym, przez co prawdopodobnie boli mnie głowa, naprawdę mną wstrząsnął. Może i powietrza nie widać, ale tak samo jak na super jakości dźwięku i obrazu przy oglądaniu filmów, zależy mi na jakości tego, czym oddycham. Maciek – naczelny alergik w naszej rodzinie, kiedy wychodzi na dwór, już zaczyna kichać. Właśnie zaczęły pylić brzozy. W zeszłym roku kichał też w domu. W tym – cisza :)

Żeby Ci zademonstrować jak działa taki oczyszczacz powietrza, poświęciłam swoją jaglankę i przypaliłam ją specjalnie dla Ciebie :) No dobra, za pierwszym razem to wyszło przypadkiem. I wcale nic nie przypaliłam tylko coś gotowałam w kuchni. Gdzie kuchnia, a gdzie oczyszczacz! Skubaniec nagle zaczął wyświetlać coraz bardziej nasycone kolorki we wskaźniku jakości powietrza, dokładnie tak samo, jak kiedy włączyliśmy go pierwszy raz. Od razu przełączył się na tryb turbo i pracował na wysokich obrotach dopóki nie oczyścił z powrotem powietrza. Oczyszczacz dzięki filtrowi węglowemu wykrywa i usuwa nieprzyjemne zapachy. Kiedyś spotykałam się z chłopakiem, którego tata puszczał na legalu, przy wszystkich tak śmierdzące bąki, że aż piekły oczy :) Może gdyby mieli w domu taki sprzęt, jego rodzice nigdy by się nie rozeszli ;) ;) ;)

Jeśli chodzi o wnętrza jestem zwolenniczką klasycznej prostoty. Jeśli chodzi o ułatwianie sobie życia, jestem prawdziwym freakiem. Co prawda wszystkie nowinki podsuwa mi Maciek, ale przynajmniej chłopak nie musi staczać ze mną batalii o to, czy nam to potrzebne. Uwielbiam ułatwiać nasze życie i podnosić jego jakość prostymi zabiegami. Żeby maksymalnie oczyścić wodę, którą pijemy, namówiłam Maćka na całą stację oczyszczania i zmiękczania wody. Żeby nie niszczyć ogrodu betonowym kręgiem od szamba, zrobiliśmy sobie „szybkozłączkę”, której końcówka wystaje w ulicy, poza naszym ogrodzeniem, a żeby nie wyczuwać nosem stanu napełnienia szamba, zainstalowaliśmy sobie czujnik (który kosztował chyba ze 100 zł) :) Oczyszczacz powietrza, w domu, w którym żyją 3 osoby odczuwające na własnej skórze stan powietrza to był po prostu must have. Rok temu testowaliśmy urządzenie 2w1, czyli oczyszczacz i nawilżacz w jednym, ale jak się później okazało, producenci zaczęli się wycofywać z tego rozwiązania rozdzielając te dwa urządzenia, ponieważ zastosowanie dwóch technologii w jednym zakłócało w jakiś sposób i nawilżanie i oczyszczanie powietrza. Oczyszczacz planowaliśmy kupić na wiosnę, kiedy zaczną pylić trawy – zabójstwo dla Maćka. Mój chroniczny ból głowy i prawdopodobna alergia u Matiego jednak przyspieszyły naszą decyzję.

Oprócz oczyszczania powietrza, odkryliśmy jeszcze jedną, kapitalną funkcję. Nasz oczyszczacz stał się zabawką miesiąca :) Mati włącza sobie tryb turbo i zanosi się ze śmiechu do tego stopnia, że czasem zastanawiam się, czy przypadkiem nie rozpyla jakiegoś gazu rozweselającego :) No zobacz tylko… dziecku do szczęścia potrzeba naprawdę niewiele ;)

(: NIESPODZIANKAAAA !!! :) 

Chcesz dostać ode mnie taki oczyszczacz powietrza? Biały Electrolux EAP300 (poczytaj o nim TUTAJ) czeka grzecznie na rozstrzygnięcie konkursu, który ogłosiłam kilka dni temu na FB. Do 10.03.2017 możesz w nim wziąć udział :) Pytanie konkursowe, jak to w przypadku konkursów u mnie bywa, jest bajecznie proste. Klikaj TUTAJ, albo w poniższą miniaturkę i ciesz się czystym powietrzem przez cały rok. Nie będzie Ci straszny ani sezon grzewczy ze smogiem wciskającym się do domu każdą możliwą mikroszczeliną, ani sezon pylenia, który doprowadza do łez i glutów pół Polski :)

A jak już weźmiesz udział w konkursie, zerknij jeszcze TUTAJ i poczytaj o tym, jak uczynić nasze domy zdrowymi i przyjemnymi nawet dla alergików :)

POWODZENIA :)

Udostępnij Skomentuj

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3