Bezczelnie okradam moje dziecko, z tych 3 rzeczy, kiedy nie widzi.

29 sierpnia 2017

Zła matka ze mnie! Ooooj zła! Wysyłam dziecko do przedszkola, albo na podwórko z tatą, a sama, pod przykrywką sprzątania pokoju rzucam się w wir dziecięcego świata. Kiedyś zamiast sprzątać klocki, namiętnie budowałam z nich domki, a układają książeczki z bajkami, tak niby przez przypadek, czytałam je od deski do deski, a wieczorem, kiedy Mati przychodził do mnie przez przypadek z książeczką, którą zdążyłam już przeczytać, odsyłałam go po taką, której nie zdążyłam jeszcze pochłonąć. Sorry. Za te wszystkie poranne nudności, rozstępy i 3 niewyspane lata, chyba coś mi się od życia należy co? :)

Ale dzisiaj nie będzie o klockach i książeczkach. Klocki i książeczki klasyfikuję jako małą szkodliwość społeczną czynu, bo domek zawsze można rozwalić, a książeczkę po prostu przeczytać jeszcze raz. Są 3 takie rzeczy, których robić nie powinnam, ale robię… bo zła kobieta ze mnie :) Dopóki dziecko nie rozumie co się dzieje pozwalam sobie do bólu. A żeby zatrzeć ślady mojej zbrodni usunę ten wpis, zanim nauczy się czytać. Chłoń więc tę spowiedź wyrodnej matki dopóki możesz i nie zdziw się, jak za rok czy dwa, po tym wpisie nie będzie śladu :)

Podkradam mojemu dziecku kolorowanki.

Przyznaję się bez bicia. Robię to. Próbowałam kupować swoje. Takie wiesz, dla dorosłych, co to niby mają uspokajać, ale wierz mi, że mnie to ciortostwo jeszcze bardziej denerwuje! Krateczki niczym papier milimetrowy, wzroków a wzorków i właściwie to ślęczysz nad taką „relaksującą” kolorowanką dla dorosłych pół dnia i końca nie widać. Oooo nie. Dla mnie to się z relaksem nie łączy. Mnie satysfakcjonują szybkie efekty. Patrz – kolorowanki dla dzieci, z palemką, kokosami i innymi dużymi printami, które koloruję jak burza, a po chwili podziwiam ukończone dzieło. Jako, że to kolorowanka dla dzieci, nie przejmuję się specjalnie brakiem zdolności plastycznych (serio… ja mam dwie lewe ręce na bank), a efekty mojej pracy niewiele różnią się od tych Matiego, więc Gość totalnie nie ogarnia, że ktoś w jego książeczce coś pokolorował. Zbrodnia doskonała.

Wyjadam mojemu dziecku chrupki kukurydziane

Panie! Ale w jakich ilościach! Mamy taki wiejski sklep niedaleko, z takimi oldschoolowymi przysmakami typu obwarzanki, chrupy i draże kolorowe kamyki (taaaak! to jeszcze można kupić!). Paka chrupek jest na naszej liście natręctw (czyli produktów, które kupujemy zawsze w ciemno), obok masła, jabłek, chleba i pasty do zębów. Ani ja, ani Maciek nie zastanawiamy się czy mamy to w domu (zazwyczaj mamy), ale odruchowo kupujemy. I właściwie wszystkiego mamy wieczny nadmiar, oprócz chrupek, które obydwoje pochłaniami w ilościach hurtowych. Lekkie, smaczne i co najważniejsze – kukurydziane, czyli bezglutenowe :) A wiesz, że my z glutenem mamy na pieńku :) Chrupki to jedyny „słodycz” na jaki pozwalamy Matiemu i jedyna nie-fit przekąska, którą pochłaniamy bez wyrzutów sumienia. Czasem nasze wyrzuty sumienia parują do tego stopnia, że zjadamy całą pakę chrupków przed powrotem Matiego z przedszkola i biedak nie ma co przekąsić, przekonany, że w jego pokoju była cała paka. Wiem… to jest już szczyt wredności. Na szczęście sklep wiejski jest czynny do 22 :) W razie afery, Maciek jedzie po zaopatrzenie :)

Używam kosmetyków Matiego…

…chociaż wyraźnie mi zaznacza, że to jego i on sobie nie życzy (wiesz, 4 lata to ten wiek, w którym „moje” nabiera podwójnej siły znaczenia). I tak, myję się jego płynem do mycia (bo mi ładnie pachnie i skóra taka fajna po nim) i używam jego emulsji do ciała. Teraz coś Ci zdradzę, ale pod warunkiem, że nie będziesz się ze mnie śmiała, ale u nas wieczorem jest taki rytuał, który Mati nazwał „smarujemy nogi”. Dla niego to moje wieczorne urzędowanie w łóżku to jest coś łał, a smarowanie nóg to dla niego tak naturalna wieczorna czynność jak czytanie książeczki, czy wieczorna kąpiel. Tyle, że wtedy nie mogę używać jego emulsji, BO JEST JEGO. Mama ma mieć swoją, a on swoją i koniec. A ja to Matiego smarowidło lubię najbardziej, bo nie zawiera żadnych parabenów i nie uczula, a przede wszystkim, nawilża, ale co ciekawe nie pozostawia takiej tłustej warstwy na skórze, a Maciek mnie zawsze gania, że „pyciam” tym wieczornym smarowaniem pościel. Lipikar Lait nie pycia! Ha! No, ale żeby nie używać tak „matuniowego smarowania” na jego oczach, przelałam sobie pół butelki do opakowania po maśle do ciała i smarujemy się razem. Mati swoim „smarowaniem”, ja swoim :) Ale tu nie mam co narzekać, nawet jeśli muszę się kryć, bo to, że Mati wreszcie lubi smarowanie (kiedyś nienawidził) to dla mnie osobisty sukces. Przez jakiś czas nie używałam żadnych kosmetyków do nawilżania skóry Matiego. Uznałam, że nie ma takiej potrzeby. Zauważyłam jednak, że skóra (szczególnie na rączkach i nóżkach) zaczęła się robić naprawdę sucha. Taka wiesz, że widać było białe rysy, po przeciągnięciu czymś ostrzejszym. Wróciłam do nawilżania i tym razem nie dałam się zniechęcić. A kiedy wkroczył rytuał „smarujemy nogi” problem zniknął :) A ja, pomimo tego, że muszę trochę mojego bąbla oszukiwać, cieszę się, bo widzę olbrzymią poprawę stanu jego skóry. Teraz jest gładka i miękka. PSSSSST! I moja też! Maciek potwierdza ;)

KONKURS!!!
EKSPRESOWA ROZDAWAJKA :)

Chcesz wypróbować „matuniowe smarowanie”? Mam do rozdania aż 100 opakowań emulsji La Roche-Posay Lipikar Lait 200 ml :) Warto, naprawdę warto wypróbować nie tylko na dziecku, ale również i na sobie. W skład emulsji wchodzi masło karite (czyli shea), które odbudowuje kluczową warstwę naskórka – warstwę lipidową. Jest zrobiona na bazie wody termalnej z La Roche-Posay, która dzięki zawartości niacynamidu daje efekt nawilżenia nawet najbardziej wrażliwej i suchej skórze. Skóra już po pierwszym użyciu jest w dotyku tak aksamitna, że będziesz w szoku.

Dam Ci taki balsam, ale pod jednym warunkiem :)

Musisz mi się przyznać w komentarzu pod tym wpisem do tego, CO TY PODKRADASZ SWOJEMU DZIECKU :)

Ja byłam szczera. Teraz kolej na Ciebie :)

100 osób, spośród tych, które zostawią pod tym wpisem swój komentarz (możesz zostawić go też POD TYM POSTEM NA FB) dostanie ode mnie do wypróbowania taką emulsję w prezencie… za szczerość ;) Jestem przekonana, że jeśli ją wypróbujesz, nie będziesz już kupowała żadnej innej :) 

PS. Nie zapomnij polubić tego wpisu!!!

PPS. Przeczytaj regulamin konkursu TUTAJ.

 

 

Udostępnij Skomentuj

Dodaj komentarz

140 komentarzy do "Bezczelnie okradam moje dziecko, z tych 3 rzeczy, kiedy nie widzi."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Natalia
Gość

Cóż najchętniej napisalabym ze ciuchy gdyby nie drobny szczegół ze moja córka ma roczek a ja 29 lat. Okradam to za duże słowo wole bardziej dzielimy sie ;-) szczególnie malinkami które córka uwielbia. Jedyna rzecz która robię z premedytacja to kupowanie soczkow. Mała uwielbia wodę i wcale ich nie chce pic próbujemy roŻne smaki są takie pyszne a i tak kończy sie na tym ze ja dopijam no co by sie nie zmarnowało haha i choć wiadomo ze ona ich nie chce usilnie kupuje DLA NIEJ i wypijam sama ;-)

Joanna
Gość

Skitelsy okradał zjadam i wyrzucam papierek to chyba najwoeksza zbrodnia. SOczki zawsze mam wybaczone ale chyba tylko dlatego że kupuje je zgrzewkami hihhi no i oczywiście jej płyny do kąpieli za co zawsze musze przepraszać i obiecać ze odkupie ten z syrenką :)
Zbrodni jest więcej jak gumki do włosów ale nie te z Elsą bo od tych chyba by mi ręka uschła. Płyn do rozczesywania włosów roszpunki czy mgiełka do ciała z hello kitty :) jestem złem w czystej postaci hihi

Karolina
Gość

W kwesti chrupek się zgadzamy 😁 prócz tego na moja listę ” drobnych kradzieży” wpisuję jeszcze: rosmannowe chusteczki nawilżanie, oliwkę – nogi są po niej jak pupa niemowlaka hah a do twarzy dziecięcy krem przeciwsłoneczneprzeciwsłoneczny z filtrem 50

Agnieszka
Gość

Klocki lego duplo, plyn do kapieli i kinderki 😁😁😁 i chusteczki nawilzane bo dobre do wszystkiego 🍬🍬🍭🍭🍭😁😁😁

Wiktoria
Gość

Hihi! Jak dobrze że nie jestem jedyna! Chrupki kukurydziane to must have w naszym domu! W większości muszę je podjadać jak nie widzi, bo się gagatek nie podzieli! Tak samo soczki z Kubusia małe z dzióbkiem! Są takie dobre! Jak ma otwarty a nie widzi to zawsze łyczka albo dwa wezmę! A od młodszego maluszka podkradam płyn do kąpieli, emolienty fajnie nawilżają skórę 😂

Hania
Gość

Co do kosmetyków zgadzamy się -;) mi zdarza się podkradać szampon do włosów z tego względu że od czasu do czasu trzeba odciążyć swoje od tej chemii. Czasem w wolnej chwili łapie się na tym że sprzątając pokoik córeczki dosiadam się do jej nieskończonych puzzli jak są, a jak nie to sama wybieram pudełeczko i do dzieła. To naprawdę relaksuje, mamy w domu niemały zapas -;)Jeszcze jeden mały grzeszek to bobofrut. Czasem z premedytacją kupuje kilka buteleczek i w tym ten który córcia nie lubi, żeby samemu sobie wypić. Niedobra ja…

. Tak, tak to mnie uspokaja

Marlena Pietkiewicz
Gość

Ja podkradam dzieciom żelki, które przeważnie kupują im cioteczki i babunie. Im mniej ich zjedzą, tym zdrowiej dla nich przecież. 😊 Poduszkę w Myszkę Minnie, bo jest taka mega mięciutkia, przytulna i w ogóle jest super. Gumki do włosów, bo czort wie gdzie swoje zawsze chmolnę i kosmetyki oczywista oczywistość. Też chcę żeby moja skóra była gładka jak pupka niemowlaka. 😄

Joanna
Gość

A moją zbrodnią numer jeden są słodycze. Wiesz on ma taką specjalną szafkę, a w niej pudełko na słodkości, które dostaje od ludzi którzy nas odwiedzają. Tyle, że nie przepada za niektórymi, niezbyt chętnie je zjada i czasami jak już tak dłużej leżą to te ze spodu pudełka w niewyjaśnionych okolicznościach niczym z archiwum X znikają. Tylko ciiii =)

Anna
Gość

A ja podkradam namiętnie jedną rzecz – płyn do kąpieli dzieci, bo idealnie zmywa mi makijaż – nawet wodoodporny i nie szczypie w oczy :) Polecam spróbować.
A nie, do tego podkradam mojej córce gumki do włosów, bo moje wiecznie gdzieś wyparowują, a córce i tak cały czas dokupuje nowe kolory.

Monika
Gość

Masz babo placek, ja nic nie podkradam mojemu dziecku ;( ma dopiero 6 miesięcy, nie je jeszcze nic ciekawego, a w papkach nie gustuje, balsamu takiego fajnego też nie ma ;( więc prosimy o uratowanie to choć balsamem się podzielimy :)

Gosia
Gość

Nie mam jeszcze swojego dziecka wiec nie mam komu podkradać :( i mam paskudnie sucha skore nie znalazłam jeszcze odpowiedniego kremu :( Ps. nie mamuśki tez czytają twojego bloga i nas nie uwzględniłaś w konkursie ;)

Natalia
Gość

No i muszę się w końcu do tego przyznać…Ja podkradam mojej córce batoniki Kinder!!! O ba! czasem nawet potrafię całe opakowanie pochłonąć jak nikt nie widzi :D

Emilia
Gość

Ty przynajmniej robisz to jak nie widzi ja się nie czaje i bezczelnie wyjadam dziecku wszelkie przekąski. Niby mu nasypie więcej niż by zjadł ale jak tylko spróbuję to niestety większość ląduje w moim żołądku ehhh powinnam pozwać producentów przekąsek o znęcanie się nad moją figurą :)))) wszystko przez to że te dla dzieci są o wiele smaczniejsze niż te ‚dla dorosłych’

Ola
Gość

Dzieci jeszcze nie mam, ale swoim siostrzenicom podkradam mamby :D

Wiola
Gość

No dobra😂 jest taka jedna rzecz😂 uwielbiam slodycze😂 a jako ze Zuzia dostaje ciagle cukierki, czekolady, zelki i zwyczajnie ich nie zjada bo szczegolnie nie przepada- lubi slodycze ale nie zeby pochlaniax je w ilosciach hurtowych- to zwyczajnie jej pomagam😂 gdy ona smacznie spi a maz jest w pracy to ja wtedy cichcem do szufladki ze slodyczami😂 i kaaazda czekolada jest moja😂 no co chyba mi tez sie cos nalezy😜 tym bardziej ze cora ma juz 2 latka a nadal mamusiowego cysia doi😍

Alicja
Gość

Pozbieram małej kosmetyki i zjadam jej musy owocowe deserki i obiadki na drugi dzień je to czego ja nie lubię i jej również niebpodchodzi naprawdę nie wiem co ludzie chcą od tych dan ze słoiczka tak naprawdę są całkiem nie złe jej soczkami również nie pogardzę

Kasia
Gość
Co prawda własnych dzieci nie mam ale mam siostrzenice, a to prawie jak własne dzieci 😁 Starszej, bo już prawie 11letniej (przecież juz nastolatce 😅) podkradam ciuchy, sprawdzam czy w coś jeszcze się zmieszczę 🤔. Poza tym podkradam jej moje rzeczy, które ona wcześniej podkradła mi 😀. Młodszej zazwyczaj podkradam chipsy, przecież są niezdrowe, nie mogę pozwolić by zjadła je wszystkie sama 😶. Oczywiście od obu zawsze podkradnę jakąś gumkę do włosów bo te w ogóle się mnie nie trzymają 😣. Lubię też szampon do włosów mojej małej Zuzi, jest bez SLS i fajnie wpływa na moje włosy. Czasem też… Czytaj więcej »
Agnieszka
Gość

No to i ja się dołączę….książki mojej Hani ( lat 9). Kupiłam całą serię ” Tomuś Orkiszek i partnerzy ” niby prezent na urodziny… jak czytam jej wieczorem to na końcu każdego rozdziału pytam:” chcesz obejrzeć obrazki z następnego rozdziału który Ci jutro przeczytam?”. PRAWDA jest taka,że to ja umieram z ciekawości ;-)

Sandra
Gość
Ja bezczelnie okradam moje dziecko ze słodyczy i chusteczek nawilzanych. Teściowa przynosi mu tony słodyczy co tydzień -na prawdę jest tego dużo, nie przesadzę jak powiem że całą reklamowkę.I ja go okradam. Wstyd mi nie jest bo robie to dla jego zdrowia i pięknych ząbków. Młody oczywiście jest cwany i wie że dostał słodycze ale dostanie z paczki małe co nie co a reszta zostaje do kawy dla mamusi. A mama chytra nie jest więc też dzięki się łupem z córką sąsiadki i siostrzencem. Podkradam tez chusteczki nawilżane odkąd tylko się urodził- czyszczą idealnie moje Adidasy a do demakijazu to… Czytaj więcej »
Magda
Gość

Hej!
Malwina skoro udało Ci się zaszczepić w małym mężczyźnie przyjemność ze „smarowania” może jest nadzieja dla mojego dużego małego chłopca czyli mojego męża. Nie znosi jak wchodzę do łóżka wysmarowaną bo się kleje i krzyzczu ze mam tego nie robić :) może czas wypróbować balsamik la roche skoro nie daje takich „efektów ubocznych” w postaci tłustej skory.

Pozdrawiam !

Teresa
Gość

Ja swojemu starszemu synowi podkradam chałwę, mogłabym jeść ja na okrągło, natomiast 7 miesiecznemu wyżeram kolorowe chrupki o smaku owocowym🙂 są mega pyszne.

Bożena
Gość

U nas chrupki to tez standard.Czesto tez z mezem podjadamy 3-letniemu synowi wafelki czy czekolade z kinder niespodzianek, które dostaje od babc czy dziadkow. Ostatnio na wakacjach przez pomylke nosiłam synka skarpetki- okazalo sie ze dobrze sie rozciagaja.

Karolina
Gość

No dobra.. przyznam się i ja chociaż mi wstyd!! Kiedyś w sytuacji mega ekstremalnej podkradłam mojej córci… pampersa! Podróż, autostrada i brak toalety w pobliżu oraz pełny pęcherz, który nie mógł zaczekać ani chwili dłużej :p

Asia K.
Gość

Zdarza mi się podkradać mojemu synowi niezdrowe słodycze, którymi został „obdarowany” przez bacie i ciocie. Razem z mężem staramy się promować zdrowy styl odżywiania i kiedy Oli dostaje np.kinderki to z premedytacją zjadam je po kryjomu, bezszelestnie odpakowując papierki. To tak dla jego dobra!

Joanna
Gość

A ja mam tak zgodną 6 letnią córcię że nic nie muszę jej podkradać bo wszystkim się z mamusią dzieli 😀

Anka
Gość

Moje bobo ma 4 m-ce wiec póki co kradnę wyłącznie buziaki, za to w ilościach hurtowych. Czuje jednak ze chrupy kukurydziane to będzie kiedyś czad. Swego czadu mogłabym sie doktoryzować z podjadania ich młodszej siostrze ;).

Alicja
Gość

Okradam, ale czasem oddaję ;) Moja słabość do książek dla dzieci (ten mądry tekst, te ilustracje!) sprawia, że kupując książki np. dla chrześnicy zdarzyło mi się zostawić je dla siebie, bo zbyt ciężko było się z nimi rozstać. Niektóre po wstępnym zachwycie zostały oddane, inne zostaną ze mną na długo. A poza tym klasycznie od dzieci pożyczam chusteczki nawilżane, bo są dobre do sprzątania wszystkiego ;)

Anna
Gość

A ja podkradam mojemu dziecku płytę Fasolek… Czasami zabieram ją do auta i słucham ze łzami w oczach wspominając swoje dzieciństwo i wracam myślami do najbliższych osób, których zabrał mi czas… Mam bardzo duży sentyment do tych piosenek. I bardzo często podkradam mojemu Synkowi maleńką muszelkę, którą zabieram ze sobą, gdy czeka mnie jakieś bardzo ważne stresujące wydarzenie. Dostał ją kiedyś od mojego Taty, podczas naszych ostatnich wspólnych wakacji. To zwykła muszelka, ale dla mnie bezcenna. Mała, zwykła, ale o magicznych wspomnieniach.

Anna
Gość

Podjadałam namiętnie mleko modyfikowane na sucho :D Boże, jakie to dobre :D Nawet przed mężem tajniaczyłam, bo przecież mleko modyfikowane drogie ;) „Odstawiłam” dopiero jak córa przeszła na mleko krowie ;)

Justyna
Gość

Ja co prawda nie mam swoich dzieci, ale swego czasu, jak jeszcze mieszkaliśmy z mężem u mojej teściowej podkradałam siostrzeńcowi mojego męża pluszaki (takie „zboczenie”, że oprócz męża w łóżku musiał być też miś, a u młodego zawsze było coś ciekawego)… najgorzej, że któregoś dnia przyszedł do nas i widząc maskotki z uciechą stwierdził, że ma takie same zabawki… oczywiście nie przyznałam się że to jego…

Małgorzata
Gość

Ja podkradam swoim dzieciom dobre czekolady i nutellę. A za czekoladę oreo dałabym się dosłownie pokroić. Potrafię dużą milkę oreo zjeść na raz ( oczywiście po kryjomu). Potem ogarnają mnie wyrzuty sumienia i …. lecę im odkupywać. Po czy od razu im dajé, co by znowu nie pożreć , ha, ha.

Sabina
Gość

Ja mojemu dwuipóletniemu synkowi podkradam chrupki, tak jak Ty kolorowanji,kredki i jakieś rebusy zgadywanki dla maluszka. Niekiedy mam większą frajdę niż on w rozwiązywaniu ćwiczeń dla dwulatka.Czesem wezmę sobie jego puzzle do ułożenia czy jakąś zabawkę drewnianą. Albo jak on śpi to buduję mu budowle i autostrady a potem je „testuje”. Jego kosmetyki też sprawdzam na sobie jak i chusteczki nawilżone.A i krem do twarzy z filtrem 50. Jak za dużo słodyczy dostanie to ja je dalej rozdaje,czasem coś ja zjem. A i dostał bardzo wygodną i mięciutką podusię z Kubusiem Puchatkiem to też sobie czasem na niej zasnę.

Kinga
Gość

Córce najczęściej podkradam gumki do włosów i perfumy takie co tatuś jej kupił i są tylko jej i nikt nie może ich ruszac, im obojgu to chrupki niammmm uwielbiam, serki tez pycha no i owoce a najczęściej to mokre chusteczki i soczki…

Karolina
Gość

Ja notorycznie podkradam mambe malinowa.Juz ostatnio mlody sie burzy ze znowy w paczce zapomnieli dac malinowa ale co ja poczne jqk lubię. ….druga rzecz jaką wykradam to sa skarpetki z minionkami.Syn ma 9 lat rozmiar stopy 38…ja co prawda 41 ale on ma skarpety a ja stopki hahaha

Magda
Gość

Podkradamteż chrupki kukurydziane, soczki w kartoniku i lody danonki😁 starszej córce a młodszemu podkradam owocki w tubce z Gerbera😁😁

Joanna
Gość

Podkradam mojej córce oliwkę do ciała (lepsza od mojego balsamu), chrupki (wiadome), babeczki i muffinki które jej piekę(bo są obłędnie pyszne). I jak Hania dostaje słodycze od cioć, które twierdzą, że rocznemu dziecku można dać czekoladę, to bez wyrzutów sumienia pałaszuje je sama, żeby chronić tą niewinną, nieskalaną cukrem istotę przed uzależniającymi używkami 😉

Agnieszka
Gość

Oo tak . Chrupki też podkradamy młodemu w hurtowych ilościach . Jeszcze słodycze, niestety bliscy za bardzo lubią sprawować mu jakieś słodkie batoniki, czekolady i rozne tego rodzaju słodycze. Mlody ma 2 latka, a my nie chcąc żeby on był tym faszerowany to chowamy sobie w innej szafce gdzie nie wie . I po cichu jak mamy ochotę to mu wyjadamy. Gorzej jak zjemy jakiegoś batonika jak on śpi i nie wyrzucimy papierka a on znajdzie . To patrzy na nas z mina zabójcy . ;)

Anna
Gość

Cześć:) Emotopic Balsam Nawilżająco – Natłuszczający Pharmaceris; nawet do mojej twarzy na noc robi dobrą robotę, a teraz przerzuciłam się na Emolium – emulsję do ciała, też ok, ale zapach trochę mi nie pasuje więc będę ją rzadziej podkradać mojej Wiktorii. O słodyczach nie wspomnę, podkradam regularnie, dobrze, że moja córka nie lubi „nutelki” ;)
Pozdrawiam serdecznie:):)

P.S. dumna jestem z mojej córki (3,5 l) bo gdy ma jakiś smakołyk to często najpierw się dzieli ze wszystkimi w zasięgu wzroku, albo odkłada porcyjkę na później jeśli kogoś w tym czasie nie ma.

Pozytywka
Gość

Oj zgadzam się w pełni co do chrupek i kosmetyków :) I przyznaję się też do drobnych kradzieży Milkiwayów mojego synka ;p

Kasia
Gość

Notorycznie ze slodyczy. Przewaznie dzialam jak Janosik czyli zagrabione lupy przekazuje dalej w swiat czyli np dzieciom kolezanek :)

Nikola
Gość

Też podkradam chrupki i kosmetyki! A najchętniej podkradam te fajne patyczki do uszu😂 No i zbrodnia już naprawdę poważna. Słoiczki… Jabłuszka, bananki. Mniam…Ale odkupuje! Licze na rozgrzeszenie. Kochamy się smarować ‚klemikami’! Jeśli naprawdę jest taki super jak mówisz mam nadzieje, że będziemy miały okazje przetestować❤

Alicja
Gość

Mam 4-letniego synka Szymona ;) Wpis na blogu zaciekawił mnie, ponieważ także należę do mam, które podkradają co nieco swoim pociechom ;) U nas są to najczęściej słodycze. Często podjadam Szymkowi batoniki, cukierki ;) zdarza się, że bawię się jego klockami LEGO, samochodami :) oczywiście przy sprzątaniu :) lubię ustawiać pokazy w jego garażu :D

Daria
Gość

Fakt faktem mój syn ma dopiero 7 miesięcy ale i tak okradam go nałogowo z chrupek kukurydzianych, biszkoptów i często robię mu za dużo kaszki na śniadanie albo podwieczorek żebym mogła po nim dokończyć :) oprócz jedzenia okradam go również z oleju kokosowego (nogi po goleniu sa po nim cudowne) i z kremów nawilżających. Jego chusteczkami uwielbiam kurz ścierać :D i największa zbrodnia…podjadam na sucho jego mleko modyfikowane :D

Ania
Gość

Babcia mojemu synkowi przygotowuje przeróżne przetwory z owoców sezonowych, jakże mama jest zadowolona gdy dostajemy taki zapas… mhmm przyjemnością podkradam przy śniadaniu rogala maślanego z tymi pysznościami!! :D chrupki kukurydziane to u nas również standard, ale jeszcze uwielbiamy misie lubisie (chyba bardziej ja!) tata zawsze krzyczy że po co tyle tego i kiedy to zje, ale mama mu dyskretnie w tym pomaga.

Agnieszka
Gość

A ja okradam moją Hanusie z miłości! Z miłości którą mnie kocha. Jak widzę jej zaciskające się rączki z radości na mój widok. Na ten usmiech z dwoma dolnymi jedynkami. Okradam ją a ona mnie. Bo w tym wszystkim najważniejsze jest uczucie:)

Agnieszka
Gość

Co podkradam? Bezczelnie wyjadą musi owocowe tzw deserki gerberki nie wiem dlaczego ale są tak pyszne że jak kupuje 5 to sama zjadam wszystko i muszę gnać do sklepu

Marta
Gość

Ok niech będzie młodemu (13 miesiecy) wyjadam właśnie te dlugasne chrupki kukurydziane 😉 są mega smaczne 😁 i moje drugie wykroczenie paluszki z sera mniam zawsze sobie obiecuję, że to ostatni raz , że tym razem zostawię starszakom jak wrócą ze szkoły i zjedzą… Niestety tylko na obietnicach zostaje 😂😂😂 a papierki zakopuje głęboko w koszu, bo ostatnio zostałam przylapana 😉

Agnieszka
Gość

Mleko. Nigdy nie mam wystarczającej ilości w domu i zazwyczaj kiedy dziecko ma ochotę na kakao okazuje się, że właśnie się skończyło. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że w procederze tym czynnie uczestniczy również mój małżonek – wielbiciel mleka prosto z kartonika. Inne rzeczy standardowo- chrupki, płyn pod prysznic, dziecięcy szampon do włosów (tak pięknie pachnie). Przyznaję się, też podkradam :D

Beata
Gość

Chrupki kukurydziane obowiązkowo😉

Ewelina
Gość

Hmm tak szczerze, to kradzieże się zdarzają, nie ma co kryć.. A to żel do mycia, a to balsam do ciała, soczek, czy ciasteczka orkiszowe mmmniam..a że synuś ma 1,5 roku, to jeszcze nie zauważa jaka zła jest ta matka ;)

wpDiscuz

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3