87 powodów, dla których zapragniesz wakacji na Mauritiusie

10 stycznia 2017

Długo zastanawiałam się o czym napisać Ci w pierwszej kolejności. Bo ciśnie mi się „na palce” opowieść o tym, co tu przeżyłam, a z drugiej strony, otrzymuję dziesiątki pytań o wybór kierunku, hotel, w którym jesteśmy, aspekty powiedzmyyyy techniczne… Stwierdziłam, że pójdę za logiką. Bo to, co mnie tutaj spotkało (o czym barrrrrrdzo chcę Ci opowiedzieć), było totalnie nieplanowane, a przed wylotem zastanawiałam się właśnie nad „techniką” naszych wakacji. Pierwszych od Teneryfy w listopadzie 2015! Naprawdę, naprawdę zasłużonych i wyczekiwanych. No więc dzisiaj bardzo konkretnie… jeśli jest w ogóle możliwość technicznego opisu RAJU jak to napisała Magdaktóra odkrywa to miejsce razem ze mną, ale pod troszkę innym kątem. Zajrzyj do niej, bo to będzie dla Ciebie idealne uzupełnienie moich tekstów. U mnie emocje, serducho i spojrzenie matki i żony. U Madzi smaczki. I kulinarne i podróżnicze. Dream team prawda? :) No dobra. Koniec tego przydługawego wstępu. Jedziemy z koksem, bo…

…bo dzisiejszy wpis dzięki mojemu ukochanemu mężowi będzie niesamowicie wyczerpujący. Tytułowe 87 powodów, dla których zapragniesz wakacji na Mauritiusie, zawiera się właściwie w 87 zdjęciach. I to jest dopiero początek! Bo to są TYLKO zdjęcia z naszego hotelu. Czujesz to? Dla mnie już sam hotel jest rajem. Nawet gdyby dookoła niego była pustynia, czułabym się tutaj jak w raju. Hotel, w którym mieszkamy to dokładnie TEN HOTEL, ale po kilku dniach podróżowania po wyspie, mogę Cię zapewnić, że znajdziesz tutaj sporo bajkowych miejsc, które będą dostosowane do Twoich wymagań i tego ile na wakacje chcesz wydać. O proszę, zobacz sobie TUTAJ ile opcji masz do wyboru :)

Wiem jak jest z czytaniem tekstów. Im dalej w las, tym więcej z Was wymięka. Spoko… rozumiem :) Dlatego zamiast na końcu, podaję Ci najważniejszą informację już teraz i weź ją pod uwagę przy wyborze kierunku kolejnych wakacji: Na Mauritius musisz lecieć jak najszybciej, dlatego, że ten kierunek jest jeszcze w miarę „dziewiczy”. Szczególnie jeśli chodzi o naszą część Europy. Dopiero uruchomienie lotów czarterowych Dreamlinerem, dzięki którym lot trwa około 10 a nie 14 godzin (bez przesiadki!), uaktywnił Polaków, Czechów a nawet Rosjan. Wcześniej, od tego kierunku odstraszał męczący lot. Teraz, staje się coraz bardziej popularny. Nic dziwnego. Mega wygoda podczas lotu (ja spałam 7 godzin), pewna pogoda przez cały rok, wysoki standard obsługi… Czego chcieć więcej? Mieszkańcy Mauritiusa są jeszcze stosunkowo niedoświadczeni w kwestii „tej całej turystyki”, więc zalewają wakacjowiczów falą super pozytywnej energii, uczciwości i ciepła. Ale dzisiaj nie będę się na tym skupiała. Musisz zapamiętać tylko jedno. Maurytańczycy to nie Egipcjanie. Nikt tu się z Tobą nie będzie targował, nikt nie będzie Cię naciągał, oszukiwał i próbował kupić za kilka wielbłądów jeśli jesteś blondynką. Obsługa w hotelu to więcej niż bajka, a wszystko co dzieje się poza nim, tylko potwierdza, że Ci ludzie po prostu tacy są, niezależnie od tego czy dajesz im napiwki czy nie.

Hotel, w którym jesteśmy to Le Meridien Ile Maurice. Wieeeeelki kompleks, nad samiutkim oceanem, z czterema restauracjami, dwoma barami przy basenie (a właściwie to nasz, „nirvanowy” był w samym basenie więc możesz sobie podpłynąć po drineczka i wypić go siedząc na podwodnym hokerze). Nirvana to część hotelowa, w której panuje totalny spokój. To część bez dzieci, więc jeśli chcesz zostawić swoje małe love pod opieką kochających dziadziów i zrobić sobie po kilku albo kilkunastu latach miesiąc miodowy, bez włączania się łez na widok każdych malutkich drepczących stópek… Nirvana jest dla Ciebie :) Cisza, spokój, szum oceanu w tle, bardzo fajne pokoje (trochę zużyte, to trzeba przyznać, 18 lat istnienia hotelu robi swoje), ale wiesz co jest tutaj świetne? Nie ma walki o leżaki! Śmiej się śmiej! My na Teneryfie, byliśmy już po sezonie, a i tak, żeby mieć jakieś miejsce przy basenie, musieliśmy zaklepywać miejscówki ręcznikami jeszcze przed śniadaniem. Nie było innej drogi. Wstawałam o 8 rano i już połowa leżaków była zajęta! Tutaj jest aktualnie hi-sezon. Właściwie to 9 stycznia, jest u nich jak 1 września. Dzieci idą do szkoły po ponad dwumiesięcznych wakacjach. Temperatura jest super przyjemna. Owszem, możesz się poparzyć słońcem tak jak to zrobił mój ukochany mąż, już pierwszego dnia, ale dzięki temu, że średnia styczniowej temperatury to 30, a nie 50 stopni, jest spora szansa, że nawet nierozsądni przeżyją ;)

W hotelu masz super fajny klub malucha (zobacz sobie na zdjęciach poniżej), czego nie zawsze można się spodziewać po hotelowych kompleksach, jest SPA (znalazłam nawet masaż „to-be-pregnant”, ale stwierdziłam, że nie ryzykuję bo aż tak, nie znam tej kultury. Nie wiem kto tam masuje i czym żeby było to „pregnant” ;)

mauritius-le-meridien-photos-127 mauritius-le-meridien-photos-126 mauritius-le-meridien-photos-125 mauritius-le-meridien-photos-124

Jeśli chodzi o jedzenie, to moje wybiórcze podniebienie zaznało tutaj spokoju, w związku z tym, że jedna z restauracji serwowała tylko i wyłącznie kuchnię indyjską. Dla mnie bomba. Ryżyk, sosik z soczewicy, bez niepotrzebnych mięsnych jeżów i innych mortadeli… Dzięki angielskim kolonizatorom (którzy właściwie to przybyli tu jako ostatni, bo przed nimi byli tu Francuzi, Holendrzy i Portugalczycy), na Mauritiusie jest MA-SA Hindusów, którzy ubarwiają i wyspę swoimi świątyniami i kuchnię swoimi smakami. Ale o smakach, to pamiętasz gdzie czytać prawda? U Magdy. Ona się zna. Ja to Ci mogę poopowiadać o tym jak znaleźć jedzenie roślinne, bo tylko takie przyswaja. Chociaaaaż… jestem tu kilka dni, a zdążyłam już zjeść pyszną rybę w liściu bananowca (a ryb też nie jadam… no bo wiesz… to kiedyś żyło! Fu!), jadłam kalmary w cieście, połknęłam jakiegoś ślimaka (ale wybacz, bez gryzienia, bo to już był dla mnie hardcore) i prawie spróbowałam jeżowca, ale na „prawie” się zatrzymałam i wymiękłam. Za to odżyła moja miłość do kurczaka, bo w kuchni indyjskiej jest tak pięknie ukryty pod aromatycznymi przyprawami, że parę razy go wtrząchnęłam. Tylko uważaj na jedno. Oni tutaj wrzucają do swojego curry, całego kurczaka, z kośćmi. Łatwo o szkody w uzębieniu jeśli się tego nie wie ;)

Niedługo wracam z kolejnym wpisem. Wracam też na 100% na wyspę za rok, albo jeszcze w tym roku, bo już teraz wiem, że nie uda mi się zobaczyć wszystkiego. Kolejna wizyta już z Matim. Podróż wcale nie jest taka męcząca, jakby się mogło wydawać. Dreamliner to już wysoka klasa samolotu, więc nie czujesz większych ruchów (nie czuliśmy nawet momentu dotknięcia kołami płyty lotniska podczas lądowania). Ciśnienie w kabinie jest tak wyrównane, że prawie nie czujesz tego nieprzyjemnego uczucia w uszach podczas startu i lądowania, a to jest właśnie najmniej przyjemne dla maluszków. Szczególnie takich, którym nie jesteś w stanie wytłumaczyć o co chodzi.

Kilka lat temu leciałam do Tajlandii. Lot dużo dłuższy i męczący, właśnie przez przesiadkę. Klimat dużo mniej przyjemny (super gorąco i super wilgotno do tego stopnia, że… zardzewiał mi zegarek!), a kompleks hotelowy obwieszony informacjami o niebezpieczeństwie wejścia do pokoju, groźnych zwierząt jeśli uchylimy okno. Tutaj nie masz obawy o dziwne choroby. Trochę komary nas pocięły wieczorem więc warto zabrać coś ze sobą, ale tylko po to, żeby nie swędziało, a nie na po to, żeby uchronić się przed malarią, która jest realnym zagrożeniem np. na Madagaskarze. Rewolucji żołądkowych nie mieliśmy, a przez przypadek napiliśmy się już wody z kranu i codziennie pijemy drinki z lodem, który np. w Tajlandii, załatwił mi niezłe „oczyszczenie” i jeszcze w Polsce go odczuwałam.

Nie troszczysz się o pogodę, bo jest cały czas przyjemna i w miarę stała. W styczniu jest tutaj na przykład pora deszczowa. Ha! No takie pory deszczowe to ja lubię. Ulewa trwająca minutę i po deszczu :) A później na niebie pięęęęęekna tęcza, taka jak ta z mojego IG (tutaj). Nie obawiasz się o zamachy i inne wojny domowe, bo tutaj katolicy, hindusi i muzułmanie żyją w totalnej symbiozie i takie widoczki jak 3 różne świątynie obok siebie, na jednej ulicy, nikogo nie dziwią. Ale o tym sobie jeszcze porozmawiamy.

Teraz zapraszam Cię na wycieczkę, po „naszym domku”, który polecam Ci z całego serca. Bajka! A jak przeczytasz kolejny wpis… wymiękniesz już do reszty. Wiem to. Ja wymiękłam :) Temu wyjazdowi stawiałam poprzeczkę bardzo wysoko, ze względu na to, że miał to być dla nas zasłużony odpoczynek, po dłuuuugim i pracowitym roku. Co prawda Maciek się naganiał z aparatem w celu obfotografowania wszystkiego, a ja odłożyłam laptopa dopiero trzeciego dnia wyjazdu, bo nie wyrobiłam się i przywiozłam pracę ze sobą, ale włączyliśmy już tryb „relax”, a pisanie wpisu dla Ciebie, to już dla mnie sama przyjemność. Bo naprawdę, chciałabym zachęcić Cię do spędzenia wakacji właśnie tutaj. Jest bosko, bajkowo, a to dopiero początek. Sam hotel. Tutaj masz nasz hotel, w opcji proponowanej przez Rainbow i resztę miejsc do wyboru na Mauritiusie (o TUTAJ).

A tak btw… czy my się tu dobrze bawimy? Czy my odpoczywamy? Czy nam się tu podoba? Hmmm… looknij w 3 miejsca:

1 – Bakusiowy Instragram, który jest spoko, aleee… dużo lepszy jest IG pewnego fotografa… ;)

2 – Fotografa, który nazywa się Maciek, i ma meeeega oko do kwadratowych zdjęć, a prywatnie jest moim mężem… Zerknij na jego konto na IG —> TUTAJ.

3 – Caaaaaały hasztag #kkbakurainbowtrip, który znajdziesz tutaj (najpiękniejsze zdjęcia z Mauritiusa widziane czterema parami oczu) ;) –> TUTAJ 

bakusiowo-le-meridien-mauritius-blog

mauritius-le-meridien-photos-15 mauritius-le-meridien-photos-16 mauritius-le-meridien-photos-17 mauritius-le-meridien-photos-18 mauritius-le-meridien-photos-20 mauritius-le-meridien-photos-21 mauritius-le-meridien-photos-22 mauritius-le-meridien-photos-24 mauritius-le-meridien-photos-25 mauritius-le-meridien-photos-26 mauritius-le-meridien-photos-27 mauritius-le-meridien-photos-28 mauritius-le-meridien-photos-29 mauritius-le-meridien-photos-30 mauritius-le-meridien-photos-33 mauritius-le-meridien-photos-36 mauritius-le-meridien-photos-37 mauritius-le-meridien-photos-38 mauritius-le-meridien-photos-39 mauritius-le-meridien-photos-40 mauritius-le-meridien-photos-41 mauritius-le-meridien-photos-42 mauritius-le-meridien-photos-43 mauritius-le-meridien-photos-44 mauritius-le-meridien-photos-45 mauritius-le-meridien-photos-46 mauritius-le-meridien-photos-47 mauritius-le-meridien-photos-48 mauritius-le-meridien-photos-49 mauritius-le-meridien-photos-50 mauritius-le-meridien-photos-51 mauritius-le-meridien-photos-52 mauritius-le-meridien-photos-32 mauritius-le-meridien-photos-55 mauritius-le-meridien-photos-56 mauritius-le-meridien-photos-57 mauritius-le-meridien-photos-58 mauritius-le-meridien-photos-59 mauritius-le-meridien-photos-60 mauritius-le-meridien-photos-61 mauritius-le-meridien-photos-62 mauritius-le-meridien-photos-63 mauritius-le-meridien-photos-64 mauritius-le-meridien-photos-65 mauritius-le-meridien-photos-66 mauritius-le-meridien-photos-67 mauritius-le-meridien-photos-68 mauritius-le-meridien-photos-70 mauritius-le-meridien-photos-71 mauritius-le-meridien-photos-73 mauritius-le-meridien-photos-74 mauritius-le-meridien-photos-75 mauritius-le-meridien-photos-76 mauritius-le-meridien-photos-77 mauritius-le-meridien-photos-78 mauritius-le-meridien-photos-79 mauritius-le-meridien-photos-80 mauritius-le-meridien-photos-81 mauritius-le-meridien-photos-83 e19a6017-2 mauritius-le-meridien-photos-84 mauritius-le-meridien-photos-85 mauritius-le-meridien-photos-86 mauritius-le-meridien-photos-87 mauritius-le-meridien-photos-88 mauritius-le-meridien-photos-89 mauritius-le-meridien-photos-90 mauritius-le-meridien-photos-91 mauritius-le-meridien-photos-98 mauritius-le-meridien-photos-115 mauritius-le-meridien-photos-107 mauritius-le-meridien-photos-116 mauritius-le-meridien-photos-117 mauritius-le-meridien-photos-118 mauritius-le-meridien-photos-119 mauritius-le-meridien-photos-120 mauritius-le-meridien-photos-123 mauritius-le-meridien-photos-128

A teraz wyobraź sobie co właśnie oglądam pisząc ten wpis dla Ciebie… U mnie jest 3 godziny później niż w Polsce. Wskakuj szybko w samolot i… jutro oglądamy takie piękności razem :*

e19a6043-2 e19a6046-2 e19a5010-2 e19a5016-2 e19a6021-2

 

Udostępnij Skomentuj

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3