Jestem matką, nie świętą krową!

27 października 2017

To co zaraz przeczytasz może być dla Ciebie wstrząsem. Możesz mnie za to znielubić, uznać, że się na mnie zawiodłaś… to może być koniec naszej znajomości. Nie bacząc jednak na wirtualny policzek, który mi wymierzysz swoim anlajkiem na fejsie… brnę dalej :) Otóż… muszę Ci się do czegoś przyznać…

 

Nie chadzam z moim dzieckiem do restauracji…

… a dokładniej do tych, do których uprzednio nie zadzwonię bądź nie zapytam obsługi na wejściu, czy jest to restauracja „family-friendly”. A wiesz co robię jak mi mówią, że są bardzo nie friendly dla mojej family? Kiwam ze zrozumieniem głową po czym zapisuję ten adres na mojej liście… restauracji, do których z przyjemnością przyjdę z moim mężem na randkę. Randkę w środku dnia rzecz jasna. Wtedy, kiedy nasze dziecko będzie w przedszkolu, a my będziemy mieli ochotę oderwać się od naszej rodzinnej codzienności. A co lepsze, jeśli do tej restauracji, bez pytania wparuje rodzinka z głośnym dzieckiem (przecież nie zawrócą jej w drzwiach, nie znając temperamentu dziecka), zwrócę kelnerowi uwagę na to, że chciałabym odrobiny spokoju.

Jakiś czas temu burzę w sieci wywołała Magda, TYM TEKSTEM. Magda nie ma dzieci więc została przez wszystkie matki internetu publicznie zlinczowana. Nie masz dzieci to się nie wypowiadaj i takie tam.  Ja dziecko mam. To się wypowiem. Bo o takim tekście myślałam już lata, a kiedy Magda opublikowała swój, radośnie jej przyklasnęłam. Tak tak. Zajmę stanowisko bezdzietnej. A wiesz dlaczego? Dlatego, że wiem, jak wrzeszczące dzieci potrafią męczyć. Dlatego, że wiem, jak mnie potrafi wymordować w restauracji mój własny syn i jak szybko wzrasta mój poziom irytacji, kiedy mój spokój zakłóca inne dziecko. To, że mam dziecko i trudniej nam przez to właściwie we wszystkim, nie oznacza, że wymagam żeby obcy ludzie dawali mi z tego powodu taryfę ulgową. Restauracja to prywatne miejsce, w którym reguły ustala właściciel. Jeśli właściciel nie życzy sobie dzieci, ja to szanuję i w 100% popieram, bo pomimo tego, że jestem matką, chciałabym wiedzieć, że są takie miejsca, w których od tego dziecięcego zgiełku mogę odpocząć. Nie każda restauracja jest dla rodzin i wierz mi… nie czuję się z tego powodu dyskryminowana.

Cyce na ulice? Na pewno nie moje…

Uuuuu grubo co nie? No niestety. Nie mam zupełnie nic do matek karmiących swoje dzieci pod pieluszką, albo zwiewną tkaniną. Przecież są fajne chusty do karmienia. Nie trzeba też wywalać mleczarni na środku miejsca publicznego. Można odejść na bok. Usiąść na ławce przy mniej uczęszczanej alejce w parku, albo zająć miejsce przy skrajnym stoliku w restauracji, a nie na samym jej środku. Całym sercem dopinguję wszystkim mamom, które karmią swoje dzieci piersią. Sama, to robiłam i będę robiła. Uważam jednak, że ostentacyjne wywalanie gołej piersi w miejscach publicznych jest zbędne, a zauważyłam, że tak właśnie zaczyna się dziać. Matki zachowują się tak, jakby tym gołym sutkiem toczyły jakąś walkę. Tyle, że moim zdaniem żadnej walki nie ma. To, że nie wszędzie da się spokojnie nakarmić dziecko to nie jest wina przechodniów. Kapitalizm bejbe. Wszystko jest w rękach prywatnych, a nie państwowych. Jeśli prywaciarz, który sobie zbudował centrum handlowe, uważa, że nie ma w nim miejsca na pokój matki i dziecka, albo miejsca postojowe dla ciężarnych, traci po prostu klientki. Ale bardzo, bardzo sorry… JAK CHCE, TO MOŻE. Z resztą odnoszę wrażenie, że gdyby nagle wszedł obowiązek zapewniania kobietom 10 prywatnych pokoi do karmienia w każdym centrum handlowym i tak za jakiś czas zaczęłyby się strajki o to, żeby było ich 20. Tak samo jak było z wprowadzeniem rocznego urlopu macierzyńskiego. Wprowadzili urlop od marca i nagle larum i strajki, bo dlaczego nie od stycznia. A później niezadowolone te co rodziły w grudniu. Ludzie no… przecież tak można do usranej śmierci. Właściwie to powinny się odezwać nasze mamy z pretensjami, bo one nie miały tak dobrze jak my i DLACZEGO. Rozumiesz o co mi chodzi? I żeby była między nami jasność – ja nie każę nikomu siadać z dzieckiem na brudnym kiblu w miejskim szalecie. Po prostu uważam, że każda mama karmiąca, powinna być zaopatrzona w kawałek materiału, którym może zasłonić swoje dziecko i nagą pierś podczas tej intymnej czynności. Nie wszyscy mają dzieci, nie wszyscy czują się komfortowo patrząc na obce sutki. Mówię to ja – matka, która karmiła piersią i znów ma zamiar to robić.

Gołym pupciom na wakacjach mówię zdecydowane nie…

Moje dziecko zawsze, ale to zawsze miało na sobie pieluszkę wodoodporną, a później kąpielówki. Nigdy nie puszczałam Matiego z gołym siurdakiem nigdzie. Nie obchodzi mnie, że dziecko ma roczek i super rozkoszną, jędrną pupeczkę. Dopóki dziecko nie woła SIKU i KUPĘ istnieje prawdopodobieństwo, że sobie siknie albo kupnie wtedy, kiedy będzie się bawiło w wodzie… Sorry, ale takie dziecko powinno mieć pieluszkę. Bo ja nie jadę nad kupę tylko nad wodę! Są jakieś zasady, które obowiązują wszystkich. Dzieci też.

Podobne zdanie mam w kwestii mam, które puszczają w samopas swoje dzieci, po ścieżkach rowerowych, tłumacząc wrzeszczącym rowerzystom, że „jak będziesz miał swoje to zobaczysz!”. No ja mam… i nadal nie widzę w takim razie, bo szanuję to, że ktoś ma ochotę pojeździć rowerem, w miejscu do tego stworzonym. Ścieżka rowerowa to ścieżka rowerowa a nie dzieciowa. Przestrzegajmy zasad przynajmniej po to, żebyśmy w sytuacjach, w których jesteśmy uprzywilejowane (a takich nie brakuje) z czystym sumieniem i bez poczucia obciachu, ze swoich praw korzystały. W przeciwnym razie, takie zachowanie można nazwać tylko jednym słowem… HIPOKRYZJA.

Mam wielką nadzieję, że to się zmieni. Że ta postępująca samowolka we wszystkim w dzisiejszych czasach, będzie coraz mniej widoczna wśród matek. Posiadanie dziecka to mój wybór, nie osób, które w moim otoczeniu przebywają. Bądźmy matkami, nie świętymi krowami. 

Udostępnij Skomentuj

Dodaj komentarz

83 komentarzy do "Jestem matką, nie świętą krową!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Roksana
Gość
Niech Ci mąż Twój za ten tekst poleje – soczku oczywiście !! 👏👏👏👏 dawno nie czytałam tak mądrego podejścia, też jestem mamą i dokładnie robię tak samo 😊 jeszcze odniosę się do wyjść do kina, chodzę z moją 3 latką do kina i zauważyłam, że dzieci wiadomo jedne wciągnie bajka inne nie, ale to rodzic powinien dać przykład jak się należy zachować w takim miejscu, ostatnio np. byłam świadkiem jak w połowie seansu pani zaczęła robić swojej córce zdjęcia z lampą błyskową oczywiście – nie dość, że przeszkadzała innym w seansie, dawała zły przykład to jeszcze wiadomo dzieci szybko tracą… Czytaj więcej »
Aneta
Gość

Zacznę od tego że też jestem mamą i nic mnie bardziej nie irytuje niż święte krowy z swoimi świętymi cielątkami w komunikacji miejskiej. Bo jej dziecko chce siedzieć osobno i będzie siedziało osobno, a starsza pani, pan z chorą nogą o kulach czy ciężarna niech sobie postoi. Dziecko któremu pozwoli się na wszystko nigdy nie zrozumie że czegoś mu nie wolno

Juliana
Gość
Braawo, brawo … nie zlinczuje tylko przybijam piateczke. Ze wszystkim sie zgadzam. Z restauracjami to zazdrosze bo ja niestety nie mam z kim miich krzykaczy zostawic wiec kiepsko z tym. Z karmieniem w miejscacch publicznych tez sie zgadzam do tego podpiela bym jeszcze matki fanatyczki ktore uznaja wylacznie kp I mieszaja z blotem, wyzywaja od leniwych te ktore karmia mm :/ tak tak nie znajac sytuacji I danej osoby. Takie karmoenie za wszelka cene. Czytam takie wywody po portalach czy forach l spcznosciowych to az wlos sie jezy jakie matki moga byc okropn. Ja karmilam pierwsze dziecko prawie 1, 5… Czytaj więcej »
Meggi
Gość

popieram w 100%🖒. Artykuł jest godny uwagi. Szkoda tylko, że niektóre mamy wytykają błędy innym, a same nie widzą co robią. Ostatnio czytałam na FB wpis jednej z mam odnośnie karmienia mm. została tak zlinczowana w komentarzach przez jak to napisalas „fanatyczki”,że aż żal się zrobiło. sama mam dwójkę dzieci i bardzo chciałam karmić kp, ale niestety nie wyszło. chyba po prostu za bardzo chcialam😔. Dlatego bardzo dziękuję za poparcie odnośnie karmienia mm. cieszę się, że mam zdrowe dzieciaki😊

Ola
Gość

O Pani! W punkt ♡ ! Szczególnie z mleczarnią :)

Adrianna
Gość

Jako świeżo upieczona mama, zgadzam się w 100%! Świetnie napisane!😊

Aga
Gość
Witaj 😊 od bardzo dawna czytam wszystkie Twoje wpisy i zawsze się z Tobą zgadzałam.. … Do teraz. A mianowicie chodzi mi o karmienie piersią w miejscu publicznym. Po pierwsze piersi kobiety mają tylko i wyłącznie po to aby ich pociechy mogły być karmione a nie po to by były obiektem seksualnym bądź powodem do zniesmaczenia. Przepraszam Was dziewczyny ale ja nie wyobrażam sobie spożywania posiłku z….. chustą na głowie. Dlatego też moje dziecko nigdy ale to nigdy nie będzie jadło z zakrytą główką. Gdy moja pociecha staje się głodna karmię ją a nie obnosze się z gołym skutkiem. Proste… Czytaj więcej »
Jean
Gość

Tylko i wyłącznie do karmienia-bzdura. Nie uwierzę, że nie czerpiesz przyjemności z tego gdy dotyka ich twój partner!
A co do karmienia to proszę Cię nie obrażaj się, bo nikt nie mówi abyś chustą zasłaniała głowę dziecka. Sama jestem mamą i karmiłam publicznie, ale nie tak aby mnie wszyscy widzieli. Można przecież usiąść tyłem, założyć bardziej komfortowe ubranie. Ale czasem widzę jak niektóre mamy ot tak po prostu cały cyc na wierzch i patrzcie, bo przecież karmię. Niby normalna sprawa, ale dla samej siebie nie chciałabym robić z siebie widowiska.

aga
Gość

piersi sa rowniez obiektem seksualnym i nie sprowadzajmy wszystkiego do rozrodu i natury. Karmienie jest czynnoscia intymna/ prywatna, a nie powodem do obnoszenia sie z tym publicznie. Czemu fizjologie zalatwia sie w miejscu do tego stworzonym, a nie na srodku centrum handlowego….

Monika
Gość

Mam nadzieję, że Twoja fizjologia-Twojej jedzenie (które jest intymne oczywiście) – odbywa się tylko i wyłącznie w kuchni, jadalni, restauracji czy barze, bo nie każdy chce oglądać jak wsuwasz np. kanapkę w pracy przy biurku czy w szkole czy na ulicy czy na wycieczce etc.

Usta też niejako są obiektem seksualnym.

Pozdro

Iwona
Gość

Moja szwagierka i ja karmimy piersią, ja 10 mies córeczkę, ona 2 letnią. Ja karmię jak usypiam w sypialni, ona wszedzie i kiedy chce,po kilkanascie podejść dziecka dziennie, na schodach wejsciowych do domu, jak składa mojemu mężowi życzenia urodzinowe!, przy stole podczas śniadania, drugi cyc też na wierzchu, bo się Zosia sutkiem bawi, łapie paluszkami i maca. Myślę, że ten widok to już przesada.. Można pojśc na bok, nikt nie chce już tego oglądać, bo ile można.. Do tego pali fajki..A Pani zdaniem?? Nadal to my powinniśmy odwracać głowę, jeśli przeszkadza nam widok jej cyca znad kanapki??

mimi
Gość

sorry ale z tego co mi wiadomo to nie wsuwa tej kanapki z cycami na wierzchu. poza tym dorosły i inteligentny człowiek rozróżnia sytuacje intymne od codziennych. karmienie też jest czynnością codzienną pod warunkiem że nie robi się tego kłując kogoś w oczy swoimi gołymi piersiami.

Kama
Gość

Fizjologią może być ewentualnie produkcja mleka przez organizm matki. Karmienie jest karmieniem. Co do ostentacyjnego karmienia i funkcji seksualnej piersi…nie ma sensu komentować.

Magdalena
Gość
Noo tak kolejna.. Ja jakoś w parku wybrałam ławkę na poboczu i zawsze zakładałam takie ubrania żeby się zasłonić, i co stało się coś ??? Czy przez bluzkę czy teterke coś się stanie Twojemu dziecku ? Nie !!!Sama jestem zniesmaczona gdy sorry pełna restauracja a jakaś jak święta krową ma normalny biustonosz odpina ramiaczko i ku…a przez długa chwilę widzisz jakiegoś cycka na wierzchu bo zanim wstanie weźmie dziecko itp Kobieto w restauracji jesteś ze swoimi dziećmi męża mi itp trochę kultury…. ale nie najlepiej całe życie karmić i wszędzie cycki na wierzchu wiesz że jest na to kodeks ???… Czytaj więcej »
Aldona
Gość
No muszę się odnieść do komentarza… Oczywiście też jako matka . od kiedy kobiety mają piersi tylko i wyłącznie do karmienia swoich dzieci a nie również jako obiekt seksualny ? Nie wierzę że Twój mąż / partner nigdy nie zwrócił uwagi na twoje piersi (no już nie chce wchodzić w szczegóły pieszczoty itd ) ale to chyba normalne ? Urodzenie dziecka i karmienie niestety powoduje że nasze piersi robią się no niestety ale w większości przypadków brzydkie… I większość z nas sobie mówi eh… No trudno przecież chciałam mieć dziecko a co tam cycki są jakie są . ale tak… Czytaj więcej »
Ania
Gość

W pełni popieram. Karmić można tak żeby nie było nic widać i tak należy postępować w miejscach publicznych. Jeśli nie umie się karmić dyskretnie to są trzy opcje odciągnąć mleko wcześniej i dać dziecku z butelki albo wyjść pomiędzy karmieniami albo nie wychodzić wcale – czego zdecydowanie nie polecam. Karmiłam swoją pierwsza córkę tylko piersią i jakoś nigdy nie musiałam wyciągać cycka przy wszystkich. Oczywiście każde wyjście było z mojej strony mocno przemyślane ale spokojnie się dało. Drugie maleństwo tez zamierzam karmić piersią co nie zmienia faktu że piersi są moje i nie zamierzam pokazywać ich całemu światu.

Monika
Gość

Co to za pomysł, że piersi nie są obiektem seksualnym? Ssaki, ktorych samicom sutki sluza tylko do karmienia, nie maja piersi. Gdyby u ludzi piersi sluzyly jedynie karmieniu dziecka, bylyby widoczne i powiekszone tylko w okresie okoloporodowym. Sa obiektem seksualnym, bo tak wyewoluowaly. Pawiany maja czerwone tylki a my piersi.

Monika
Gość
Piersi nie są tylko po to, żeby karmić dziecko, ale są intymną częścią ciała, wyobraź sobie osoby chodzące z gołym biustem, bo w przyszłości też będzie karmić, karmienie to jest moment intymny między matką a dzieckiem, a trzeba uszanować fakt, że nie każdy ma ochotę to oglądać, dla Ciebie jest to naturalne, ale nie zmuszaj do tego widoku innych, bo to zakrawa o egoizm, ja i tylko ja i moje dziecko, dla jasności sama karmiłam syna i nigdy ostentacyjnie na środku centrum handlowego, starałam się w miarę możliwości tak wychodzić na spacer, żeby dziecko było po karmieniu, albo kiedy już… Czytaj więcej »
Arleta
Gość

Ja mimo, że jestem kobietą nienawidzę widoku nabrzmiałych piersi karmiących kobiet i podobnie jak cudzego porodu (cud narodzin bla, bla, bla…) nie muszę na żywo oglądać cudzych cycków (piękno i głębia macierzyństwa bla, bla bla)

Piotr
Gość

Ale mi sie to nie podoba !!! W miejscu publicznym zachowujemy sie tak żeby nie urazić innych a twój goły cycek na ulicy czy w knajpie mnie obraza!!!!

Olga
Gość

Zostaliśmy stworzeni także z innymi częściami ciała, które również w założeniu nie są „obiektem seksualnym”, mają inne funkcje ale PRZYJĘŁO SIĘ, że się ich nie pokazuje np. jedzącym ludziom. Nie przykrywaj dziecka tkaniną, ok, ale usiądź tyłem do jedzących osób, bo po prostu nie chcemy oglądać Twoich piersi. I tyle.

monika
Gość

ktoś nie chodził na biologię w szkole;)piersi natura ukształtowała w taki a nie inny sposób- aby KUSIŁY samców i przypominały kształtem posladki:)A to ze względu na wyprostowaną pozycje ludzi- u innych zwierząt samica kusi wypiętym pupalem

Kama
Gość

Do tego określenie „wywalanie całej mleczarni na wierzch” lub podobne, jest niesmaczne. Można karmienie piersią nazywać po prostu karmieniem piersią i nie cechować go tak pejoratywnie, ponieważ znakomita większość kobiet chce po prostu dać jeść dziecku i nie „wywala cyca” po to, żeby innym zrobić na złość.

Armelia
Gość

Cóż… Zasłaniałam pierś podczas karmienia do momentu, kiedy mojej kruszce zaczęło to przeszkadzać i bardziej skupiała się na zdejmowaniu pieluszki niż na samym piciu. Teraz Lea ma 10 m-cy i od około pół roku pije na „oficjalu” 😉

Anna
Gość

Mojemu synowi było obojętnie czy jest przykryty czy nie.jednak córka za nic nie dała się przykryć i piersi też! Niezbyt komfortowo się z tym czułam ALE ZJEŚĆ MUSI! Każdy musi się zrozumieć proste

Alicja
Gość

Zgadzam się w 100% ze wszystkim powyżej a jestem mamą dwóch uroczych i nieznośnych czasem córek ☺️

Marta
Gość
Malwina! Zabiłaś mnie tym wpisem. Moje obie ręce, nogi (i nawet cyrki gdyby nie to, że obwisły po karmieniu pierworodnego 😂) wędrują w górę! Też jestem matką niezwykle żywiołowej 2,5 latka i nie wszędzie ten nasz skarb z nami wędruje. Podzielam Twoje zdanie, każdy chce żyć i każdy powinien uszanować prywatność innych jeśli chce żeby i jego prywatność była szacowana. Jeśli chodzi o karmienie, nie mam nic przeciwko miejscowym publicznym, ale na litość Boską są możliwości żeby robić to dyskretnie i nie „środku skrzyzowania”… nie sądzę,że kelner wywalił by z lokalu matkę, która zapytała gdzie w zacisznym miejscu mogła by… Czytaj więcej »
Dorota
Gość

Popieram w 100%. Uświadomię Cię niestety w kwestii pampersow do wody, one nie mają na celu zatrzymywania moczu, one chronią tylko i wyłącznie przed wydostaniem się kupy. Przekonalam się o tym sama, zakładając takie kapielowko juz w domu. Niestety nim dotarlismy na basen dziecko bylo całe mokre ;).

Monika
Gość

O to to :D

Monika
Gość

Święte słowa mam dwoje dzieci i wiem co potrafią odwalić w restauracji i mimo tego że młodszy jest chory to nie mamy podejścia” róbta co chceta „w restauracjach.Szanujmy innych tak jak sami tego szacunku wymagamy. Co do cycek mam wrażenie że niektóre z tych mam mają kompleks „małej cycki” a po porodzie się chwalą „no popatrz na moje cyce donice”.Kurde to trochę tak jakbyśmy wszystkie nagle zaczęły latać z cyckami na wierzchu bo można. Pozdrawiam. Mega tekst.

Agata
Gość

Zgadzam się prawie ze wszystkim. Oprócz karmienia piersią. Tez karmiłam i myślę że da się to zrobić w miarę dyskretnie nie chowając dziecka pod pieluchą. Szczególnie dla małych dzieci jest to czynność męcząca więc nie ograniczajmy im dopływu powietrza. Osobiście natomiast denerwowało mnie, gdy ktoś przyszedł do mojego domu wiedząc że mam niemowlaka i karmie piersią i nie chciał zebym karmiła w jego obecności(a moje dziecko wisiało przy piersi przez 20 min 10 min przerwy i znów 20 min jedzenia). Gość wyleciał za drzwi.

Aga
Gość
Sądzę że autorka miała na myśli, by osłaniać właśnie pierś jakąś odpowiednią bluzką, pieluszką…a nie dziecko! Można karmić piersią GODNIE i DYSKRETNIE….wiadomo, dziecko nie rozumie że nie można jeść bo nie jest w domu, trzeba je nakarmić ale wiem że da się to zrobić tak, by nie robić przedstawienia! Nie mam NIC przeciwko kp w miejscu publicznym…ale nie trzeba przy tym robić striptisu „dla ubogich”. Ja sama też kp poza domem ale zawsze tak by nie przyciągać ciekawskich spojrzeń bo to dla mnie samej było BARDZO krępujące jak musiałam wyciągnąć pierś( dodam że karmiłam w nakładkach laktacyjnych więc miałam jeszcze… Czytaj więcej »
Monika
Gość

Egoizm w najczystszej postaci, Twój! W domu rób co chcesz, możesz cały dzień latać na golasa, ale poza nim, obowiązują Cię inne zasady, nie każdy musi i ma ochotę oglądać Twój biust w miejscu publicznym.

Arleta
Gość

Większej bzdury nie słyszałam. Czyli wiedząc, że znajomi mają niegrzecznego dwulatka idąc do nich muszę się zgodzić, żeby mi skakał po głowie, zaglądał do torebki i pluł żelkami, bo inaczej wylecę za drzwi? Super teoria…No chyba, że Pani ma tylko jedno pomieszczenie w swoim domu to sorki…

Gosia
Gość

Ohh gdyby tak wszyscy myśleli w podobny sposób o ile łatwiej by się w żyło :)Wszystko co piszesz jest prawdziwe i normalne szkoda tylko, że nie wszyscy dostrzegają tą normalność :( Pozdrawiam Ciebie i wszystkie podobnie myślące mamy i nie tylko mamy ;)

Marta
Gość

„Cudownie” jest jeszcze jak mamusia 1,5 rocznego brzdąca zmienia mu pieluszkę z „ludzką” już kupą na środku Twojego salonu, potem wyrzucając tę pełną pieluszkę bez zabezpieczenia do Twojego kosza w kuchni… Nadmieniam, że też jestem mamą :)

Marta
Gość

BRAWO! Jeszcze nie jesteśmy rodzicami, ale podpisujemy się z mężem obiema rękami. Dawno nie czytałam tak mądrych słów. Czy my jako jeszcze nie rodzice mamy zacząć chodzić do miejsc przeznaczonych dla rodzin z dziećmi i żądać ciszy i spokoju w tym miejscu? Czy mam oglądać dwulatka który siedząc na kolanach swojej mamy obok na siedzeniu w autobusie wyciąga pierś swojej rodzicielki i zaczyna pałaszować mleko ze smakiem? (JA TO NA PRAWDĘ PRZEŻYŁAM). Ludzie, szanujmy się na wzajem. Rozumiem, że dzieciaki są nieprzewidywalne. Życie będzie wtedy przyjemniejsze!

Agni
Gość

Pieluszki do kapania nie trzymają moczu. Sa stworzone po to żeby trzymać kupę. Ski i tak wypływają.

Marta
Gość

Świetny wpis, również jestem mamą i popieram to co napisałaś 😗😊

Ada
Gość

Tekst w świetny ;)
W wakacje miałam taka sytuacje gdzie rodzice przewijali swoje dziecko przy stoliku w restauracji.. było to w aioli w Gdansku, która jest bardzo „family-friendly” i tak ma przewijak w łazience no ale po co się pofatygować lepiej obrzydzić posiłek innym osobom… to jest takie myślenie tylko o sobie. Masakra

Marcin
Gość

Bardzo dobry artykuł. Dodałbym jeszcze jedną kwestie: Matki, których dzieci na środku ulicy załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne (dwójeczka). Ja rozumiem że małemu dziecku trudno jest wytłumaczyć żeby poczekało, trudno dostępne toalety itd. Ale są pieluchy i motyla noga skoro wymaga się od właścicieli psów aby po nich sprzątali (i słusznie) to jak Brajan albo Dźesika postawią klocka to weź kobieto sprzątnij!
PS. A na koniec zagadka kto reprezentuje większą agresje na zwróconą uwagę: właściciel psa czy matka?

Iza
Gość

Jestem ciekawa, czy próbowałaś jeść z pieluszką na głowie?Albo jakąś zwiewną tkaniną?

Natalia
Gość

A co to za filozofia wypić napój przez słomkę ze zwiewną tkaniną na głowie?! Przecież niemowlęta karmione piersią nie robią tego sztućcami, tylko piją mleko z piersi tak, jak dzieci i dorośli piją napoje przez słomkę. Przyrównywanie karmienia piersią do spożywania posiłków przez dorosłych jest totalnie nie na miejscu, gdyż niemowlęta to nie dorośli! Moja córka jeszcze nigdy nie złożyła reklamacji, że przełożyłam przez ramię pieluchę, aby zasłonić pierś podczas karmienia, wręcz przeciwnie, była przeszczęśliwa, że zamiast „zapychaczy” typu mm, owocki z tubki, biszkopciki, bułeczka itp., dostała ukochanego cycusia.

Aldonita
Gość

Uwielbiam Cię kobieto za ten tekst 😉

Marta
Gość

Zgadzam się na 100%. Ja też nie znoszę jak idę do koleżanki na wino wieczorem, bez dzieci, żeby sobie odpocząć (bo sama mam trójkę więc czasem mi się należy), a tam jej dziecięcia „wiszą” mi nad głową. No sorry ale jak nie potrafi towarzystwa zmobilizować żeby poszło spać, albo zajęło się sobą to niech się nie umawia, albo umawiamy się na mieście bez „obstawy”

Agnieszka
Gość

Dokładnie, jak bez dzieci to bez dzieci. Moja koleżanka niestety tylko raz przyszła bez dziecka i moglysmy pogadać o bzdurach, a tak to zawsze z dzieckiem mimo że umowa jest inna, ja swojego nie biorę i tylko o córce gada i jeszcze mi każe filmiki z nią oglądać. Nie rozumiem tego.

Kamila
Gość

Podpisuję się pod tym tekstem ,nie mogłaś tego lepiej napisać:)

Patrycja
Gość

Mocny tekst i dobry. Choć nie wypowiadam się głośno o tym, to działam tak jak Ty i czuję podobnie. Jedynie z rowerami nie mieliśmy jeszcze do czynienia, bo dzieci zbyt małe. Ja bym tylko dodała, że w Polsce to jest trochę jak „robienie sobie na złość”. Nie masz dzieci, to nie masz pojęcia jak to jest, nie odzywaj się. Masz dzieci, to myślisz, ze wszystko Ci wolno. Złoty środek! Wyrozumiałość, empatia i tolerancja na ulicy są potrzebne. Czeto jednak rzucane są mordercze spojrzenia. Pozdrawiam :)

asia/wkawiarence.pl
Gość

wiesz, ja absolutnie się z Tobą zgadzam. Należę do tego pokolenia nieco starszych matek, które po pierwsze:
– nie wywalają wszystkiego na wierzch
– restauracje mnie męczą okrutnie! przy mojej trójce maluchów, więc wolę raczej zrobić kolację na ciepło nawet w kilku różnych wariantach
– golasy są, ale tylko w naszej łazience
a to co tam masz na patelence pożarłabym i poprosiła o dokładkę ;)

Mała Mi
Gość

Popieram Cię rękami i nogami w każdej kwestii o której piszesz. To jest zdrowe i rozsądne podejscie do tematu

Agnieszka
Gość
Ja bym jeszcze tu dodała obrzydzanie niektórych rodziców własnych dzieci gościom. Przychodzisz w odwiedziny, matka robi Ci herbatę, kroi ciasto które mówi że sama upiekla i zabawia rozmowa o tym jak to rano wybierala sobie kupę dziecka spod paznokci. Potem o tym jak to dziecko spektakularnie zapaskudza pieluchy i generalnie jest taka gowniana rozmowa, ciasto staje ci w gardle, bo nie wiesz czy ta kupę wybierala spod paznokci przed gnieceniem ciasta czy po… Nie rozumiem dlaczego niektórzy rodzice, sama nigdy tego nie praktykowalam, robią takie wielkie wow z gówna swojego dziecka. To fizjologia, nic nadzwyczajnego. Ja o swojej kupie nie… Czytaj więcej »
Monika
Gość

Ja się zgadzam absolutnie, ale widzę też trochę przeginanie w drugą stronę, nie w Twoim przypadku, ale ogólnie, to branie dzieci do restauracji ok, ale czytam nawet komentarze, że dzieci na zakupy się nie bierze i to mnie już oburza, bo po pierwsze nie mam z kim dziecka zostawić, a po drugie, dzieci też trzeba socjalizować, kiedyś muszą nauczyć się obejścia z innym człowiekiem, pojąć że za coś się płaci itp. A zauważam tendencje do narzekania na dzieci w sklepach, wiem, że każde dziecko jest inne, ale ja muszę zakupy zrobić. Chleba online kupować nie będę.

KejTi
Gość
Piąteczka! :D Co do karmienia – jest publicznie i publicznie! Pewnie, ze mozna w ustronnym miejscu, wystarczy chcieć. Zawsze sie cos znajdzie. Np na basenie w przebieralni a nie w szatni itd… A niektore panie nie myślą tez np o swoich partnerach… Moj mąż mnie popiera w karmieniu i złego slowa by nie powiedział, no ale szanuję siebie i jego i jak cos jest „dla niego” to dla niego a nie ze wszyscy na ulicy moje cycki ogladają. „Dzieli sie” z dziećmi i to wystarczy ;) (Swoją drogą, są faceci, którzy zabraniają kobietom karmić, jakby cycki były ich własnością i… Czytaj więcej »
Arleta
Gość

Ode mnie masz mega lajka za ten tekst. Jestem matką dorosłych dzieci, które zawsze miały wytyczone granice i nie absorbowały swoją obecnością całego tłumu ludzi. Brawo!

Agnieszka
Gość

Pani Malwino, przepraszam że pytam, ale na ostatnim zdjęciu na instagramie wygląda Pani jakby miała obciete stopy. Czy Pani ma protezy?

Mama
Gość

Sama jestem mamą i też tak samo myślę ☺️☺️ bo miałam taką sytuację że kobieta na środku galerii karmilam swoje malenstwo piersią i widząc to czułam się nie swojo.. To jest strefa intymna i w trakcie karmienia też tak powinno być uważane☺️☺️ super być mamą bo to jest piękne, ale trochę odpoczynku i intymności dla mamy i dziecka zawsze mile widziane w współczesnym świecie 😊😊 Pozdrawiam😊😊

Marta
Gość

Hej. Malwina super wpis. Popieram w 100% mimo iż też jestem matką 5latki i 23tygodniowego bąbla w brzuszku. Szczególnie ta wzmianka o karmieniu piersią… faktycznie to wygląda słabo jak kobieta wywala cyca w miejscu publicznym bez żadnego skrępowania a ja tracę jakiekolwiek argumenty na wytłumaczenie córce że niektóre strefy jej ciała są jej prywatną sprawa i nie na pokaz dla świata…

Monika
Gość

Oj, jak ja bardzo się zgadzam z tym wszystkim co napisałaś…. Bardzo lubie sobie pójść tylko zmężem (tudzież koleżankami) do dorosłej restauracji i wcale nie mam wtedy ochoty słuchać krzyków dzieciaków… Młoda też zawsze w pieluszce albo kostiumie nda wodą (także z tego powodu ze nigdy nei wiem kto patrzy na jej goły tyłek… chociaż na naszym prywatnym podwórku też z gołym nigdy nie chodzi). Jak karmiłam to zawsze sie zakrywałam….
Szkoda, że co neiktórym się w głowach przewraca od ciąży i macierzyństwa…

Monika
Gość

Jedno ale. Pielucha basenowa jest w stanie zatrzymac jedynie kupe. I to trzeba szybko uciekac i przewinac. Siusiu i tak przecieka i tak. Ale z golym tylkiem moje dzieci nie lataly i nie lataja w miejscu publicznym. Nikt nie bedzie ogladal nago moich dzieci. Ich urazony widok nie jest taki wazny.

Aga
Gość
Braaawoo !! Jestem mamą 18 miesięcznego synka. Jak widzę dzieci bez majtek, pampersow nad wodą to aż mnie szlag trafia. Wszystko wszystkim ale bez przesady.mój synek nawet przed domem w baseniku miał coś ubrane. Nie rozumiem niektórych matek. Obserwując niektóre mamy w marketach, basenie, restauracji to jak by się z drzewa urwaly. Nikomu nie ublizajac ale trzeba znać granicę. Pamietam jak byłam w jednym centrum handlowym z synkiem, niestety tak zrobił siusiu że przeciekl pampers. Nie było przewijaka nic. Poszłam do wc i na kolanach ledwo co się mieszcząc w kabinie go przebieralam. Nawet nie myślałam o tym aby go… Czytaj więcej »
Magdalena
Gość

Popieram w 100% też jestem matką mam dwóch synów i chcę żeby wiedziały gdzie jak mają się zachować a nie jak te „święte krowy ” strasznie irytują mnie takie mamy, które pozwalają swoim dzieciom na wszystko… 👍

PAULINA
Gość

witam w 100 procentach popieram. Czytam pierwszy tekst i myślę że nie ostatni.Chociaż z tym karmieniem to nie zawsze sie udaje. Na wakacjach z moimi dziećmi byliśmy w restauracji rodzinnej podobno. Jak pszyszlo do karmienia malucha to Pani wskazała mi miejsce specjalnie do tego przeznaczone. Szkoda tylko że fotel stał przy samych toaletach. Nakarmilam go bo nie chcialam tym gołym cyckiem przy innych klientach paradowac ale nie wiem czy ktoś chciałby jeść w takich warunkach🙁

Gabi
Gość

Witam Cię serdecznie !
Bardzo mądry wpis ☺
Nie jestem jeszcze mamą ale jak będę miała to szczęście nią być to tak sano będę przestrzegac pewnych zasad.
Chodzi o szacunek ☺
Mamy i dzieci mają swoje prawa ale bezdzietni także i wszyscy powinniśmy nawzajem okazywać sobie szacunek ☺
Pozdrawiam Ciebie i Twoje Bakusiowo 😘

Gosia
Gość
W zasadzie zgadzam się ze wszystkim – tak po trochu ;-p Jeśli chodzi o restauracje, to również zdecydowanie wybieram te przyjazne dzieciom ale nie dlatego, że jestem taka fajna i wyrozumiała dla innych gości restauracji, tylko z takiego prostego powodu, że chcę w miarę spokojnie i wygodnie zjeść posiłek – a do tego bardzo przydają się krzesełka dziecięce i kącik z zabawkami dla dziecka. Karmiąc dzieci piersią w miejscach publicznych również wybieram miejsca odludne, lub staram się ukryć przed oczami innych ludzi, a wyciąganie cyca na oczach innych wydaje mi się…zbędne. Ale nie powiedziałabym żeby to było nietaktowne czy obrzydliwe.… Czytaj więcej »
Beata
Gość

Świetny tekst i ogólnie mege pozytywny Blog. Poczucie humoru widzę podobne do mojego. Ja dopiero zaczynam przygodę z Blogiem, bedzie mi bardzo miło jak zajrzysz :) I Twoje czyteliczki/czytelnicy rówież <3 Dziekuje

https://bialoczerwonozielona.blogspot.ie/

Agnieszka
Gość

Z góry przepraszam że się wypowiem: może nie powinnam bo ja dzieci jeszcze nie mam. Ale dla mnie twój post trafił w sedno. Każdemu się zdarza być zmęczonym i potrzebować chwili spokoju. Miejsca w które dzieci nie powinno się zabierać są potrzebne: dla tych mających i nie mających dzieci. Zgadzam się też w kwestii „mleczarni” żeby robić to dyskretnie i nie wywalać cyca ostentacyjnie na wierzch. Tak samo z puszczaniem dziecka na golasa- nie wspomniałaś tu jeszcze o tak ekstremalnej sytuacji jak pedofile..
Więc ze wszystkim się zgadzam i cieszy mnie ilość pozytywnych komentarzy pod postem. Pozdrawiam

Sylwia
Gość
Gdy urodzilam syna piersi staly sie dla mnie nie jako atut mojej kobiecosci ale jako „butelka” dla syna I czasami nie zwracalam uwagi na to w jaki sposob go karmie w miejscu publicznym bo… jakos o tym nie pomyslalam,za to moj maz ciagle zwracal na to uwage I ma racje! Ja widze jak on sie wije I ucieka wzrokiem od kobiet karmiacych piersia nazywajac to „niesmacznym”widokiem mimo ze ma dziecko I wie jak yo wyglada. Zanim poszlam do sklepu nakarmilam mlodego w, samochodzie wtedy wiedzialam ze mama dodatkowy czas na zakupy. Owszem karmilam go w swiatyni ale wtedy siadalm z,… Czytaj więcej »
Ewelina
Gość

Jestem mama ktora karmi 15MC mam trójkę dzieci i nie jest latwo ale wszystko sie da a teksty typu bedzie pani miala dziecko to zobaczy uwazam za śmieszne. Wedlug mnie wszystko jest kwestia wychowania. My jadac rowerem tez nie chcemy zeby dzieci nam wbiegaly pod kola wiec sama ich nie puszczam na ścieżki to dziala w dwie strony. A jesli chodzi o karmienie wszystko sie da jesli ktos poprostu szanuje siebie a nie wystawia cycki na pokaz.

Weronika
Gość

Wszystko ok, każdy może mieć swoje zdanie, szanuję, nie oceniam. Ale nazywanie piersi matki karmiącej „mleczarnią” jest po prostu obraźliwe.

mONIKA
Gość

super też jestem mamą i zgadzam się z Tobą w 100%

Kamila
Gość
Myślę, że dziecko można przyzwyczajać też do normalnych restauracji, a nie tylko do tych przyjaznych rodzinie, tak żeby dziecko później nie była zaskoczone, że inni zachowują się normalnie ;-) ale ja bym chyba zaczęła od kawki czy deseru w takim miejscu, żeby ewentualnie szybko sie zmyć w razie obciachu ;-) Co do karmienia piersią – ja karmiłam często na mieście i nigdy nikt mi nie zwrócił uwagi, a nawet zdażały się przyjazne spojrzenia i uśmiechy, ale to chyba dlatego, że nigdy nie pokazywałam całej piersi, praktycznie nigdy nic nie było widać. Może mi było łatwiej, bo mam bardzo małe piersi,… Czytaj więcej »
Iwona
Gość

Podpisuję się rękami i nogami ;) Mam trójeczkę i obym nigdy nie zmieniła zdania, które jak widzę jest i Twoim ;) Pozdrawiam

Anna
Gość
A ja prowadze restauracje i gdybym miala wypraszac rodziny z dziecmi to straciłabym 80 proc. Klientów… poza tym sama jestem matką trójki dzieci i wiem, że czasem te biedne zmęczone kobiety nie mają siły stać pół dnia przy garach i wolą wziąć dzieci do restauracji na gotowy posiłek. Większość dzieci zachowuje sie super, cieszą się, ze same moga wybrac sobie dania z karty. Nikt nie przewija i nie karmi piersia na sali konsumpcyjnej. Wiadomo, zawsze sie trafi jakas niewychowana osoba, tak jest wszędzie. Co do karmienia piersią, to przed wyjściem odciagalam mleko do butelki i po krzyku. Trzeba umieć patrzeć… Czytaj więcej »
Agata
Gość
Pięknie to ujęłas. Też jestem mama czterolatka a w drodze drugie dziecko. Karmiłam ponad rok. Teraz też mam zamiar, ale zawsze odchodzilam na bok innialam pieluszke do nakrycia piersi. Wiem, że pierś wtedy odgrywa rolę butelki, ale dla mnie to nadal pierś. Do restauracji z dzieckiem chodzimy czasami na obiad, ale moje dziecko nie biega tam w samopas, nie krzyczy, nie płacze, a jak wpadał w histerię to wychodziłam z nim. Tłumaczyłam że nikt nie chce słuchać jego wrzasku, że to nieładnie. Doprowadzilam do porządku i wracałam. Zawsze też pytałam czy restauracja akceptuje dzieci. Ja mam jeszcze zdanie na temat… Czytaj więcej »
Zuza
Gość

Wreszcie widzę nie tylko normalną matkę, ale i osobę. Pięknie to Pani ujęła. Mnie nie przeszkadzają dzieci, ale właśnie zachowania dorosłych. Rozumiem, że dziecko płacze czy krzyczy bo wyraża swoje emocje. Nie rozumiem natomiast reakcji rodziców, a w zasadzie jego braku. Czasami sama mam ochotę podejść do takiego malucha i go uspokoić albo przytulić, ale to chyba jednak byłoby nieodpowiednie :)

Aga
Gość
Ja jeszcze chciałbym zwrócić uwagę na matki z wózkami i wrzeszczacymi dziećmi w sklepach z ubraniami lub butami. No przepraszam bardzo ją idę do sklepu żeby sie zrelaksować i pooglądać w ciszy i spokoju a nie skakać jak w labiryncie pomiędzy wózkami. Słuchać ryczacych dzieci i być deptanym przez starsze rodzeństwo tych wrzeszczacych w wózku. Nie wierzę że nikt nie może zostać na 3h z dzieckiem żeby mama sama poszła do sklepu. Ja rozumiem że w spożywczych to pewnie mus bo przecież mąż wracający o 17 nie będzie przywozil składników na obiad. Więc iść z wózkiem trzeba no ale ciuchy… Czytaj więcej »
wpDiscuz

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3