Jedyne kłamstwo, które sprawia mi przyjemność.

12 grudnia 2016

Kłamię z uśmiechem na twarzy, z nieukrywaną satysfakcją z tego, co robię. Z wielkim zaangażowaniem… a właściwie to kłamiemy z Maćkiem zespołowo. I Ty pewnie też kłamiesz. No bo w końcu, skoro nas oszukiwali to i my się chcemy zemścić. No dooobra, nie zemścić… tak tylko sobie napisałam, dla podniesienia emocji ;) Chcemy to kłamstwo kontynuować. Bo jest to jedyne kłamstwo, które sprawia przyjemność i kłamiącemu i okłamywanemu. Domyślasz się już o co mi chodzi?

 

O Świętego Mikołajaaaaa!!! O tego brodacza w czerwonych gatkach, do którego najpierw piszemy list a później sprawdzamy, czy go zabrał. Jeśli zabrał, to znaczy, że BYŁ! Rozumiesz to? Był u mnie w domu! Ile to już razy wydawało mi się, że widziałam te jego sanie na niebie. Tak bardzo chciałam go zobaczyć! I podziękować, za tyyyyle pięknych prezentów, na które w mojej własnej ocenie wcale nie zasłużyłam tak do końca. A on, taki kochany, nadal mi je przynosił. Rok w rok. Pod poduszkę, pod choinkę… Kochany ten Mikołaj. Naprawdę :)

Pamiętam jak jednego roku, dostaliśmy z moim bratem, oprócz prezentów i mandarynek, takie małe gałązki. Bez liści… Po co mi takie coś? Nie widziałam reklamy takiej zabawki w telewizji? Wtedy rodzice wytłumaczyli mi, że to RÓZGA! Ale taka mikro tyci tyci, żeby zwrócić mi uwagę na to, że nie zawsze jestem miła i pomocna i powinnam nad tym popracować. Ależ to były emocje! Dostałam rózgę! Ten Mikołaj SERIO na mnie patrzy, nie jest głupi. Szacun Mikołaju, bo ja zawsze jak byłam niegrzeczna, to starałam się robić to tak, żebyś nie zauważył. Szczególnie w grudniu. Bo wtedy jakoś tak mi rodzice przypominali, żebym nie robiła tego czy tego „bo Mikołaj patrzy” :)

Mama Maćka (ta teściowa od pomidorowej z moich wcześniejszych wpisów), pokazała mi 2 lata temu listy, które pisał mały Maciuś razem z mamą i tatą. Potrafił już sam pisać! I co roku prosił o „piłeczkę piMpoMgową”. I wiesz co było w tych listach najpiękniejsze? Odpowiedź Mikołaja. Bo Maćkowi Mikołaj zawsze mu odpisywał. Zabierał list, a później oddawał go razem z prezentem, albo pisał swój list. Dziękował za miłe słowa, za ciasteczka… pisał jakim wspaniałym dzieckiem jest Maciek i jak wielką radość sprawia mu obdarowywanie go upominkiem.

Czytałam te listy i płakałam wiesz? Mama Maćka ma różne pamiątki z jego dzieciństwa. Ale żadna nie pokazuje tak namacalnej miłości do dziecka. Ten ODPOWIEDZI. Pokazania, jak ważny w życiu swoich rodziców był ich syn. Bo często ograniczamy się do kupienia „czegoś” i po krzyku. Albo do używania Mikołaja jako straszaka. Ale o tym Mikołaju – straszaku, to Ci napiszę w kolejnym wpisie, bo myśl jest zbyt długa. A ważna…

Wróćmy do Mikołaja, z którym korespondują dzieci. Odpowiedzi rodziców, to już coś. Naprawdę wielkie coś i wiem, że nie w każdym domu takie odpowiedzi (albo i same listy!) to standard. Zazwyczaj chodzi o czas. O czas, którego przed świętami zdaje się, że mamy tak mało. Za mało.

My się nie poddaliśmy. Dla Maćka, napisanie listu do Mikołaja to tak ważny element grudniowego klimatu jak śnieg. A skoro śniegu nie ma już od lat, to list jest jeszcze ważniejszy prawda?

Nasz mały „pisarz” w tym roku wysłał „pocztą parapetową” swój pierwszy list do Świętego Mikołaja. Poczta parapetowa jest lepsza niż najszybszy kurier! List zniknął w ciągu pierwszej godziny od pozostawienia na parapecie. A co najlepsze… Mikołaj ODPISAŁ już następnego dnia! I to w postaci filmu! Żeby pokazać Matiemu, jak żyje, gdzie mieszka, skąd go obserwuje i kto mu pomaga w weryfikowaniu, które dzieci zasłużyły na prezent w tym roku, a które nie.

Słyszałaś o ELFI? Osobistej poczcie Mikołaja? Nie?! To patrz! Bo taki spersonalizowany film to minuta pracy dla rodziców, a jeszcze tego samego dnia, na Twojej skrzynce mailowej wyląduje taka perełka. Mina Matiego, kiedy oglądał Mikołaja mówiącego do niego z ekranu, po imieniu, który pokazywał mu nasz dom i zdjęcia całej rodziny na swojej – mikołajowej ścianie, w swoim – mikołajowym domu… SZTOS! Serio. Dawno nikt nie wpadł na coś równie genialnego co Elfi. Kliknij do nich TUTAJ i zrób swojemu dziecku przepiękny prezent. Koszt takiego filmu jest PRZE-ŚMIESZNY (a jeszcze na hasło BAKUSIOWO, dostaniesz rabat 10%, więc już w ogóle GROSZE). Sprawdź ofertę TUTAJ, bo jeśli masz dwójkę dzieci, masz do wyboru jeszcze jedną opcję.

Zobacz tylko calutkie nagranie, które wysłał Matiemu Mikołaj :) Ja też tam jestem! :)

I jak? Pod wrażeniem? Kurczę… ja pod konkretnym! A Mati… Mati na pewno długo nie da się przekonać, że te prezenty to jednak rodzice… No bo jak rodzice, skoro on praktycznie rozmawiał z Mikołajem?! Aaaaj, biedni Ci rodzice. Nie znają życia ;)

list-do-mikolaja-elfi8 list-do-mikolaja-elfi1 list-do-mikolaja-elfi3 list-do-mikolaja-elfi10 list-do-mikolaja-elfi4 list-do-mikolaja-elfi7 list-do-mikolaja-elfi6

 

Udostępnij Skomentuj

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3