Jest jedno zdanie, którego nie chce usłyszeć żadna matka…

14 listopada 2017

Jesienne dni jak dla mnie, są dosyć znośne. Pracuję z domu więc nie muszę wychodzić na pluchę i marznąć. Maciek odwozi i przywozi Matiego do przedszkola więc mam przez pół dnia ciszę. Mogę w spokoju naskrobać Ci jakiś wpis, porozmawiać przez telefon z ludźmi, z którymi współpracuję. No wiesz… mam po prostu warunki do pracy, które należą się każdej pracującej osobie… nawet jeśli ta osoba jest matką ;) Na ogół jest okej. Chyba, że… chyba, że otrzymuję telefon od cioci Marty z przedszkola z jednym krótkim zdaniem „PANI DZIECKO ZNÓW SIĘ PRZEZIĘBIŁO”. Wszystkie matki mnie rozumieją.  Wszystkie. Te, które pracują zawodowo gdzieś poza domem, te, które opiekują się młodszym rodzeństwem i te, które piastują stanowisko tak zwanej House Manager. Wszystkie wiemy wtedy jedno… OD JUTRA ARMAGEDDON.

I ja nie mówię o jakiejś poważnej chorobie, która męczy dziecko, która każe nam się wozić po specjalistach różnej maści w celu odkrycia tajemniczej choroby. Ja mówię o zwykłym jesiennym przeziębieniu z glutem w zestawie, które uniemożliwia wysłanie dziecka do przedszkola, co w rezultacie prowadzi do rozłożenia planu kolejnych dni na łopatki :) I proszę, nie mów mi, że jestem wyrodną matką. Wiadomo, że kocham swoje dziecko i chcę dla niego jak najlepiej, ale wizja tego, co wyprawia w domu chory, znudzony 4-latek w zestawieniu z tym, co mam do zrobienia w kolejnych dniach potrafi przerazić najbardziej kochające matule.

Mati nie był w przedszkolu już 2 tygodnie. Wyobraź sobie co się dzieje u nas w domu. Nie wspominam już o tym, że wirus, którego nam młodzież ściągnęła, rozłożył na łopatki również nas – rodziców. Zaległości w pracy mam takie, że chce się płakać, z resztą pewnie zauważyłaś, że blog świeci pustkami. Wybacz… ciąża + choroba + chore dziecko + chory mąż daje właśnie takie efekty :) Z resztą co ja Ci będę opowiadała. Znasz ten ból doskonale.

Szkoda mi tego malucha, bo się z nami po prostu w tym domu nudzi. Chcielibyśmy jakoś temu naszemu synkowi wypełnić czas, ale 24 godziny na dobę przez 2 tygodnie po prostu się nie da no! Świat się dla nas specjalnie nie zatrzyma, a z czegoś trzeba żyć, coś trzeba jeść, nosz kurdę jakoś to wszystko pospinać nie?

Jest sposób na spokój przez godzinę a dla wytrwałych może i dłuższy. Dobrze go znasz i Ty i ja… bajeczki na tablecie. I choć serce boli, czasem ten tablet po prostu jestem zmuszona dziecku w dłoń wcisnąć, żeby cokolwiek ogarnąć. Tyle, że kilka razy trafiam z przerażeniem na dziwnej maści kanały, na których lecą bardzo brutalne sceny w stylu kreskówki Jasia Fasoli siedzącego z dziewczyną w wannie pełnej krwi, gdzie w tle leci niewinna muzyczka, a opis bajeczki to „Funny Kids Fairy Tale” czy jakieś inne pozycjonujące się tytuły, które z zawartością nie mają nic wspólnego. Po kilku takich sytuacjach po prostu zabroniłam Matiemu oglądania bajek na YT, bo te filmiki dziwnej maści (nie wiem co za psychol to robi i po co) są jak zaraza i wyskakują jako podpowiedzi dla dziecka bardzo często. Jeśli nie wiesz o czym mówię zerknij czasem w telefon dziecku, żeby zobaczyć co mu się wyświetla, nawet jeśli z głośników będzie płynął słodziutki dziecięcy utwór. No… tak więc jutuby mają u nas od jakiegoś czasu bana.

Na tablecie Mati teraz gra w malowanki i gierki pozbawionej jakiejkolwiek przemocy, które skrupulatnie przeglądam zanim mu pozwolę je włączyć. Mamy też taką fajną grę na iPada. Pokażę Ci ją niedługo. Kupujesz zestaw drewnianych klocków, a tablet wyświetla Ci figury, które z tych drewnianych klocków układasz. Na kamerkę zakładasz taki pipsztyk, który „widzi” co dziecko układa na stole i odwzorowuje to w grze. Niezła jest bo wymaga sporo logicznego myślenia i dzieje się jednak głównie „w realu”. Nawet mnie potrafi wciągnąć. No, ale ja mam w tym czasie zajmować się innymi zadaniami prawda? :)

Jeśli chodzi o zwykłą telewizję to sorry, ale za bloki reklamowe dłuższe niż bajka podziękuję. Jeszcze jak lecą jakieś reklamy zabawek, to patrzy się w nie jak zahipnotyzowany, ale jak mi dziecko zaczęło przybiegać z informacją, że jak boli głowa to trzeba wziąć tabletkę, a na jego katar to najlepiej taki lek co mały ludzik siada Pani na ramię i ona go tym lekiem przegania wkurzyłam się i na telewizję. Co nam zostaje z takich zapełniaczy czasu dla dziecka w wersji solo, żeby chociaż obiad jakiś sensowny zrobić w tym czasie? No bajeczki na płytach, których mamy sporą kolekcję. Rozwiązanie super, bo Mati zmienia je sobie sam, a ja mam pewność, że nie będzie w międzyczasie ani bloków reklamowych, ani rozlewu krwi. Niestety w naszym przypadku pół Słonia Dumbo, albo 3 odcinki Psiego Patrolu czy Blaze’a to maks. Czyli jakieś pół godziny. Z resztą może i dobrze… jakoś źle się czuję, kiedy widzę moje dziecko przed telewizorem. Ja wiem, że to normalka i ja też oglądałam baje itd., ale pewnie wiesz o co mi chodzi. Czuję jakbym odmóżdżała moje dziecko w imię ogarniania obowiązków zawodowych i domowych.

Dosyć zajmującą opcją jest jeszcze u nas ciastolina i malowanie farbami. Kilka dni temu nawet Ci pokazywałam Matiego podczas gotowania obiadu dla dziadzia i babci. Wcześniej przygotował dla nich obraz na ścianę. Niestety Mati jest takim dzieckiem, które szuka cały czas potwierdzenia, że robi coś super i podczas malowania farbkami i lepienia potrzebuje zazwyczaj widowni :( Szczególnie wtedy, kiedy ma obniżony nastrój przez gluty i inne zapychacze. Nie dziwię mu się… Ale może Twoje dziecko będzie miało inaczej. Spróbuj tego :)

Mam jeszcze jeden patent na kilka chwil wytchnienia… a właściwie to spokojnej pracy, dla rodzica. Mówiący długopis TING. Znasz to? Super sprawa! Musisz najpierw poświęcić dziecku trochę czasu, żeby pokazać mu jak to działa, ale później młodzież przestaje Cię już potrzebować i właściwie to stajesz się dla niego konkurencją, bo długopis jest jeden, a Was jest dwoje :)

Książeczek do wyboru jest ogrom. My na początek wybraliśmy książkę o dinozaurach (TUTAJ) i taką, która uczy zegarka (TUTAJ). Z tego co widzę, dużo bardziej zainteresował go zegarek :) Teraz czekamy na książeczki: o ciele człowieka (TUTAJ), o zwierzętach w zoo (TUTAJ), o geografii (TUTAJ) i do nauki angielskiego i niemieckiego (TUTAJ). Książeczek jest jeszcze więcej, a wszystkie możesz kupić przez internet TUTAJ, albo stacjonarnie w Empiku. Naprawdę warto. TINGiem dotykach książeczkę w różnych miejscach, a on czyta tekst, opisuje obrazki, śpiewa piosenki i rozwiązuje z Tobą zagadki. Super sprawa. Mati ma 4 latka i operuje tym sprzętem bez problemu. Zajmuje go to na długi czas, a przy okazji uczy czegoś pożytecznego.


KONKURS!!!

Mam do oddania drugi taki długopis z wybraną przez Ciebie książeczką. Wejdź TUTAJ i wybierz tytuł książeczki, który chciałabyś wybrać dla swojego dziecka, a w komentarzu pod tym wpisem napisz jaki Ty masz sposób na zajęcie swojego dziecka w długie jesienne dni. Udostępnij ten wpis na swoim FB i zajrzyj tutaj 21 listopada :) Obiecuję, że wyniki tym razem podam terminowo :) :) :)


Ten wpis jest dla normalnych wyluzowanych mam, które nie idealizują rzeczywistości z dzieckiem i potrafią szczerze przyznać się do tego, że nie zawsze jest kolorowo. Że czasem mamy pod górkę, a jak już przydarzą się jakieś trudności, zamiast udawać przed światem, że wcale nas to nie wzrusza, po ludzku szukamy rozwiązania sytuacji. Podpowiedzmy sobie wzajemnie co u nas działa, a co okazuje się fiaskiem. Niech ten wpis będzie taką naszą jesienną grupą wsparcia, skarbnicą dobrych pomysłów. A te mamy, które będą się upierały, że fakapy w stylu choroby dziecka pośrodku tygodnia wcale ich nie wzruszają, pewnie po cichutku będą tu do nas w komcie zaglądały… podczas grudniowych przygotowań do IDEALNYCH świąt ;)

NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI!

 

Udostępnij Skomentuj

Dodaj komentarz

54 komentarzy do "Jest jedno zdanie, którego nie chce usłyszeć żadna matka…"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Sonia
Gość

Długopis z książką moje ciało.
Uczniów podczas jesienią śmiało można zabawić w grę tzw. Bazyliszek.
1 osoba jest bazyliszkiem a jedna osoba spośród wszystkich tego nie wiem. Na spojrzenie „bazyliszka” na dowolną osobę z kręgu dana osoba siada (kuca). Zadaniem osoby (ukrytej wcześniej) jest odgadnięcie kto jest bazyliszkiem.

Ela
Gość

Moim sposobem żeby zająć czymś moją córeczkę jest… układanie puzzli. Uwielbia to robić więc kiedy muszę coś zrobić rzucam hasło ze chciałabym zobaczyć jak Nadia pięknie układa np. Księżniczki i Nadia bierze sie za układanie a ja w tym czasie robie co mam zrobić:-) Oczywiście jak skończy to ja chwale a potem to już sama mówi mamo a może uloze jeszcze inne.

Marta
Gość

Moim sposobem na zajęcie dziecka jest niestety tablet lub bajka w tv. Zuzia ma takie dni kiedy bawi się świetnie sama, ale są też takie że nie chce jej się bawić i potrzebuje ciągłego towarzystwa przy budowaniu klocków, ciastolinie puszkach lalkach.. Nie mam nawet pojęcia czy taka książęczka byłaby w stanie zająć się chwilę sama..

Marta
Gość

Długopis z książka poznaje zo czy jakoś tak xd

Ania
Gość
Ja znam kilka patentów które wcielałam w zycie odkąd tylko moja starsza córeczka skończyła rok. Po 1 „zadanie do wykonania”w zależności od wieku dziecka i twojej kreatywności określamy dziecku cel, dajemy ku temu „narzędzia’ tłumaczymy o co chodzi np(my mamy do tego celu tkzw: artystyczne pudelko) ;) czyli moje dzieci dostaja wtedy taką informacje: Mamusia musi zajać sie obiadkiem w tym czasie będziecie miec ważne zadanie dam wam z artystycznego pudelka muline,klej,rurki,kolorowe kawałki papieru i poproszę o pieknę np zwierzatka bo koniecznie chcialabym miec wasze nowe prace na scianie :) moje dzieci to kochaja.Choć są równiez inne nie zwiazane z… Czytaj więcej »
Paula
Gość
U nas sprawa była z góry przegrana – matka z zerową cierpliwością a ojciec na wiecznych dyżurach (pińcet godzin na tydzień). Młody z racji permanentnego i wrodzonego (po matce) „nudzi mi się po po spojrzeniu na zabawkę”, wyprowadzał leniwą(ileż można wymyślać zabawy?) matkę z równowagi w związku z tym należało przedsięwziąć poważne działania. Dzieć rozpoczął budowę doświadczeń życiowych poprzez czynne uczestnictwo we wszystkich działaniach podejmowanych przez matkę tudzież ojca. Ot dziś na przykład spędziliśmy wolny, ojcowy dzień na przygotowaniach do nadejścia kolejnego jegomościa. Wspólnie z synem, który doświadczył dziś niesamowitych wrażeń z jazdy samochodem dostawczym, transportowaliśmy meble do nowego, 2-chłopięcego… Czytaj więcej »
Magda M
Gość
Dlugopis z ksiazeczka o czesciach ciala. Trudny czas przeziebien u mnie takze… mam 5ciolatka (ma autyzm) i prawie 4-rolatke (w styczniu konczy 4lata). Synek drugi rok w przedszkolu, corcia pierwszy. MASAKRA! Srednio co tydzien lub dwa ktores cos lapie… potem zaraza drugie… Nie mam super pomyslow, niczym nie zaskocze… pozwalam na bardzo duzo (moze za duzo?).. Ukladanie stosow z poduszek, kocow, kolder.. bardzo zajmujace… buduja z tego domki, chowaja sie albo „zjezdzaja”. Ukladanie klockow, znakow drogowych (zabawkowych) Zjezdzanie autkami po torze. Ogladanie ksiazeczek, malowanie, kolorowanie.. ( mamy tablice dwustronna, z jednej strony na krede, a z drugiej na flamastry suchoscieralne)… Czytaj więcej »
Dorota
Gość

Mój 1.5 roczny synek podczas gotowania przeze mnie obiadu najczęściej siedzi w kuchni na podłodze i bawi się znalezionymi przez siebie skarbami…(plastikowa miska i drewniana łyżka do gotowania). Reszta niebezpiecznych narzędzi kuchennych jest pochowana by nie mógł tym sie skaleczyć bądz ich zniszczyć.Bajki owszem potrafią go zająć i coraz częściej bawi się swoimi zabawkami ale najlepiej gdyby mama zamiast w kuchni była z nim…i jak zwykle wyrzuty sumienia albo nie będzie posprzątane albo dziecko nie będzie dopieszczone 😢

Kasia
Gość
Wybieram „Jak się to nazywa po angielsku i niemiecku” Mój patent na jesienne dni jest naprawdę prostu i zajmuje moje dziecko na dluugo:) uwielbiamy zbierać liście w parku a te zebrane właśnie, rozkładam mojemu dziecku w przedpokoju w którym mam dużą szafę z lustrem na całe drzwi, dostaje farbki i pędzel i malujeeee. Maluje oczywiście liście na różne kolory a potem odbija je na tym lustrze. Zabawa mega, różne kolorowe wzory wychodzą, dodatkowo łapki pomalowane które później również odbija się w tym lustrze. A że podłoga w płytkach, nic się nie zabrudzi, biorę mop i wodę i wszystko posprzątane w… Czytaj więcej »
Marta
Gość

Moim sposobem na ciszę w domu jest kolorowanka. Mój syn uwielbia kolorować! Potrafi siedzieć przy nich cały dzień. A jak się go chwali, ze pięknie koloruje to dostaje dodatkowej siły i robi dalej. Oprócz zwykłych małych kolorowanek o różnej tematyce mamy takze mega kolorowanki😊 gdy znudzą się mojemu trzylatkowi kolorowanki to bierzemy puzzle. Puzzle to jest drugie ulubione zajęcie Wojtka. Bajki w tv to ostateczność. Z tableta już zrezygnlwalismy, ze względu na to co proponuje YT.
Pozdrawiam 😊

Natalia
Gość

Długopis z książeczką o zwierzętach w zoo
Najlepszym sposobem na zajęcie mojego dwu i pół letniego Hubercika jest bajka BING na pewno każda mama zna:) ona potrafi zając malca na dłuższy czas a przy okazji uczy wielu rzeczy z życia codziennego. Po za tym największą uwagę skupia na zwierzątkach. Są dni w których potrafi swoje pudło z różnymi krówkami, owcami, prosiaczkami, dinozaurami i robaczkami układać, karmić je, wyprowadzać na spacerki nawet nie wiedziałam ze tak małe dziecko ma taką wyobrażnię ale cóż widzi u nas na wsi co robią sądziedzi i doskonale ich naśladuje w miniaturowym świecie.

marietta
Gość

Moim sposobem na zajęcie córki jest niestety puszczenie bajek jesli nie mam czasu, a jesli jej sie znudza bajki to zabawa badz wyslanie jej do taty i wtedy on niech sie glowi, a ja mam chwilę dla siebie i ogarniecie domu ;)

Agnieszka
Gość

Marysia ma dopiero 7 miesięcy i oczywiście juz ogrom sprezentowanych zabawek, rzecz jasna dostosowanych do wieku, rozwijających, edukacyjnych… Jak wygląda top na liście tych interesujących?
1. Chusteczka higieniczna (akurat przy okazji i katar zdarzy jej się wytrzeć – samodzielna bestia ;D )
2. Pusta butelka po mineralnej
3. Gazetka promocyjna pobliskiego sklepu
4. Mój pantofel
5. Opakowanie po ciastkach

Agnieszka
Gość
Moje ciało. U mnie jest łatwiej mamy starszego brata który popołudniu ma trochę czasu i bawi się z młodszą siostrą. A to co robimy przed poludniem zależy od tego tego jak się czuje Eliza. Bo czasem potrafi spać do 12, albo leży cały dzień w łóżku bo bidulka nie ma siły. Ale takie dni to rzadkość i na ogół słyszę że mi się nudzi. A ile można kupować nowe zabawki. Wiec zrobiłyśmy opaski, domek dla lalek czasem coś uszyjemy. Ciastolina też się sprawdza i tablet. Tylko że my mamy wygrane bajeczki, A tv działa u nas cały czas, bo moje… Czytaj więcej »
Malwinka
Gość

Przy przeziębieniu mamy, żeby je szybciej wyleczyć pomoże noszenie spodni. Wiem to z doświadczenia i polecam!

Marta
Gość

Ting. Moje ciało – zdecydowanie, ma okres fascynacji.
A czym zajmuje Ru jesienią? Wieloma rzeczami, ale zawsze muszę jej towarzyszyć. Chociaż ciałem. Ona rysuje, bawi się Barbi czy bobasami w przedszkole, a ja muszę po prostu być obok. Mogę pracować, prasować czy wycierać kurze, ale muszę być blisko.

Anna
Gość
Książka moje ciało. Jestem macochą i muszę ogarnąć dwie dziewczynki :) tata w tygodniu w pracy, w weekendy się doszkala, więc często zostajemy same. Z uwagi na erę Internetu i modzie na wieczne „bycie online” staram się robić wszystko, żeby im pokazać, że poza siecią istnieje inny, dużo ciekawszy świat. Jesień w tym roku niestety nie sprzyja przyrodnicznym wycieczkom, dlatego też w weekendy naszym najfajniejszym zajęciem jest… nauka gotowania! Chociaż właściwie to one gotują, a ja nadzoruję ;) coraz więcej rzeczy potrafią już zrobić same, a możliwość uczestnictwa w procesie kulinarnego tworzenia ma same plusy: odciąga od internetu, wyzwala ciekawość… Czytaj więcej »
Karolina
Gość
„Poznaję zwierzęta w zoo.” Moja córa ma 19 miesięcy a jej najkochańszą rozrywką jest… przymierzanie butów, swoich, moich, taty, nie ważne, jakie tylko wpadną jej w łapki ;) im większe tym łatwiej wchodzą na nogę :D Numer 2 to książeczki – wyciąga wszystkie jakie ma i ogląda :) Na 3 miejscu klocki, już nie tylko burzy ale i buduje. I nieśmiało zaczynamy z puzzlami :D umie poskładać takie dwuelementowe zwierzątka, i jest z siebie mega dumna, czasem sama bije sobie brawo :) Ogólnie mam wielkie szczęście, bo potrafi zająć się sobą, muszę tylko być w zasięgu wzroku. Aha, no i… Czytaj więcej »
Kaśka
Gość
U nas chorowanie na całego trwa już od miesiąca… Robie praktycznie wszystko z jedną córką na rękach a drugą przy nodze (7 msc i trzy latka). Nawet w toalecie mam widownie 😂😂 uwierz mi, że jestem taka zdesperowana że gdybyś stała obok mnie z tą książeczką to bym ci ją wyrwała z rąk 😂😂 ale do rzeczy 😜 młodszą zajmuje chrupkami (orkiszowe wafle mniami! Spróbuj, dużo lepsze od kukurydzianych moim zdaniem ;)) a starsza zajmuje się na chwilę drewnianymi układankami, ciastoliną albo farbkami ale zazwyczaj domaga się żebym jej towarzyszyła, więc zaciągam ją do pomocy przy gotowaniu np,to lubi najbardziej… Czytaj więcej »
Klaudia
Gość

Długopis z książeczką o zwierzętach w zoo
Córka ma dopiero 1,5 roku, ale powoli zaczynamy spędzać czas w „kocowym (koncym?) namiocie, tj. w namiocie z koców, który wspominam z własnego dzieciństwa z łezką w oku. W takim miejscu zwykłe czytanie książeczki urasta do rangi niezwykłej, tajemniczej przygody :) Oprócz tego dużo się przytulamy, rysujemy kredkami, śpiewamy i uczymy lalek (i siebie przy okazji) Savoir-vivre w zaawansowanej wersji (np. jak pić z kubeczka z ustnikiem). Ot, zwykłe czynności, ale dają mi poczucie, że realnie jestem z córką a nie obok niej :)

Gosia
Gość

Książeczka- o zwierzętach w zoo. Moim sposobem na zajęcie 2 latka sa: puzzle, farbki do malowania rękami, piasek kinetyczny, włączanie w prace domowe- pomaga przy sprzątaniu i gotowaniu ( właściwie kombinuje jak tu Mamie zepsuć i rozsypac wszystko)

Ania
Gość
Czesc.mam w domu pieciolatke I trzylatka oraz dwumiesiecznego malucha.dzieci sa ze mna w domu,nie chodza do przedszkola.duzo czasu spedzamy na dworzu.w domu starszaki bawia sie ze soba kilka H dziennie w swoje wymyslone zabawy-teraz na tapecie sa klocki Lego Duplo plus maskotki plus figurki zwierzat.syneka swoje krolestwo aut.corka bawi sie sama najczesciej przy stole w kuchni cos rysujac…kiedy przychodza znudzone,daje im gazety I wycinaja z nich prawie wszystko a potem tworza z tego obrazki.balaganu przy tym jest sporo ale zajmuje Ich to na dlugo.take samo chetnie bawia Sie kartonami.przerabiaja ja na pojazdy,zamki,albo robia w srodku garaz DLA autek lub kraine… Czytaj więcej »
Ania
Gość

Podoba mi sie ksiazka o ciele czlowieka I ta ze slowkami po angielsku I niemiecku

Gosia Socha
Gość

Malwina, u nas nie ma sposobu! Przyznajmy sobie szczerze – NIE MA REGUŁY i recepty zarazem :D Wszystko zależy od przypływu focha (czy tam chęci, whatever). Jeśli ma dobry humor, to idą wspólne zabawy – puzzle, kredki, czytanie książek. Jeśli on ma dobry humor, a ja nastrój do sprzątania leci piasek kinetyczny i ciastolina :D Jeśli oboje nie mamy niczego poza brakiem nastroju – wsiadają bajki i kocyk :D Dużo tutaj zależy od tego małego BOSSA :D

Paulina
Gość

Wszystko zalezy od humoru.. Raz malowanie farbkami raz kredkami..ciastolina tez na kilka minut. Ale jest cos co potrafi zajac czas na dluzej.. Ja jako male dziecko pamietam jak robilismy domki pod stolem..koce koldry i byl taki domek i tak tez robimy teraz.. Zabawki przynosimy i super zabawa 😁

Patrycja
Gość
Długopis z książką do nauki angielskiego i niemieckiego. Pewnie nikogo nie zaskoczę – u nas też bajki są zwykle na pierwszy ogień w takich sytuacjach, tyle że na Netflix. Mam 6-latkę i 10 miesięczną córeczkę, także to co działa na starszą na młodszą już nie :) Mała zwykle bawi się w kojcu zabawkami będąc ze mną w kuchni czy gdzie tam akurat muszę coś zrobić. Starsza bardzo często po prostu wymyśla swoje zabawy – akurat ratuje zwierzęta z pożaru w swoim pokoju w tym momencie (ma baaardzo bujną wyobraźnie, kocha książki jak mama) Poza tym dla dzieciaków które już manualnie… Czytaj więcej »
Anna
Gość

Odkrywam i poznaję świat.
Mój 4 letni syn Antek bardzo lubi oglądać bajki. Staram się znajdować mu inne zajęcia np. układanie puzzli (coraz lepiej sobie radzi), kolorowanki i wyklejanki (pomoc mamy niezbędna). Najbardziej jednak lubi, gdy może pomóc mamie w pracach domowych. Lepimy razem pierogi, kroimy warzywa na zupę, robimy ciasto. Chociaż praca z Antkiem idzie wolniej, to synek jest szczęśliwy i czuje się potrzebny.

Marta
Gość

Książeczka o ciele człowieka. Mój 2 latek jest bardzo absorbując dzieckiem, jak czytam, że Twój Mati musi mieć widownię to u Nas dokładnie jest to samo, po prostu trzeba patrzeć i chwalic. U Nas najbardziej sprawdza się miska z wodą 2 kubeczki i łyżeczka, taką zabawa trwa w nieskończoność i o dziwo przy tym nie musi być widowni.

Asia
Gość

U nas zawsze się sprawdzają książeczki, a jak mają okienka do otwierania radość sięga chmur. Budowanie z klocków zoo, domków, miasteczek – w takich zabawach wysiedzi godzinę. Jednak ostatnio NAJSUPER zabawą jest pomoc przy przygotowywaniu posiłków. Młoda opanowała obieranie ziemniaków, marchewki. Wystarczy dać garnek z warzywami i nie ma dziecka, a dzięki swojej dokładności będzie kolejnym MasterChefem.

Jola
Gość
Sama za bardzo kreatywna nie jestem, ale bardzo kreatywnie podpatruję wszelkie pomysły rodziców naokoło i bezczelnie korzystam ;) I tak – puszka monet z dziurką, tak aby dziecko mogło wysypywać monety, a potem je zbierać i wrzucać przez dziurkę – jakieś 40 minut spokoju (poza porysowaną podłogą, straty małe). Budowanie najwyższej wieży z klocków – 35 minut (tutaj może ucierpieć pobliski sprzęt RTV/AGD, ale powiedzmy że straty w granicach rozsądku). Zabawa w gotowanie (wiadomo, zależy od „potrawy” ;) ale jakieś 50 minut z włączeniem stopera w komórce i czekaniem na „upieczenie”, straty mogą być spore, np. pobita butelka z oliwą,… Czytaj więcej »
Dorota
Gość

Mój sposób to piankowe puzzle z wyciaganymi literkami i cyferkami, ale to na bardzo krótko. Poza tym
mój dwulatek ma teraz na fazę przelewania wody, herbaty, soków z kubka do kubka itp. Wysypywanie mąki, cukru :D puzzle mu się nudza także na chwilę obecną moje pomysły sie wyczerpały. A nie chce żeby ogladal bajki w tv czy na czym kolwiek. Ten długopis to super sprawa ;)

Marlena
Gość

Mój czterolatek coraz częściej potrafi sam się zabawić na dłuższą chwilę, najczęściej klockami lego duplo lub figurkami zwierząt i dinozaurów 😊 są też chwile kiedy nie ma ochoty na samotną zabawę, wtedy niestety pozostają bajki na telefonie:( moim takim sposobem na przedłużenie samodzielnej zabawy jest przesłanie Niko na realizację jego pomysłów,np. potrzebuje garnki to mu je daje😊, oczywiście wszystko w granicach rozsądku 😉 Dla małego fascynata dinozaurów wybieram książkę o dinozaurach 😁

Paula
Gość
Prosimy o Fascynujący świat dinozaurów :) My natomiast kiedy mały jest już znudzony wszystkim i włącza mu się nie kończące się „Nuuuuuuudzi mi sie” czytamy baa ale co? Nie książeczki dla dzieci o dziwo mój trzylatek z zafascynowaniem słucha moich książek. Książek które czasem mnie potrafią znudzić… Czytam z przyjemnością i radością że moje dziecko uwielbia to tak samo jak ja ale czasem lecimy pół zdaniami omijając treści niedozwolone – po których następuje burza pytań „Mamo a co to jest kłopot” „Mamo a co to jest problem” „Mamo a co to jest dziewica” szczególnie nauczyło mnie tego ostatnie pytanie :D… Czytaj więcej »
Agnieszka
Gość

Jak to się nazywa po angielsku i po niemiecku. Czym zająć dziecko? Włączam synkowi na YouTube krótkie filmiki w języku angielskim np. Kolorowe smieciarki lub nazwy aut lubi to i potrafi spędzić przy tym godzinę… a przy okazji uczy sie

Justyna
Gość
Ja mam w domu prawie 3 latka (grudniowy) co rozpoczął przedszkole i roczną pyśkę. Starszak jest mega energicznym dzieckiem, jego muszę wyszaleć najpierw a potem dopiero wyciszyć. Najlepiej się sprawdza u nas taka książeczka z materiału, którą maluje się mokrym pędzielkiem i pod wpływem wody pojawiają się kolory i różne dodatkowe elementy obrazka. TO jest HIT bo młody ma pędzelek z wodą, poczucie że maluje,natomiast jest to tylko woda, więc jak rozleje to nie mam bólu d….że więcej sprzątania niż malowania ;P co przy jeszcze młodszej chodzącej, wspinającej się, ściągającej wszystko łącznie z dresami mamy z pupy (bo wisi na… Czytaj więcej »
Iwona DP
Gość
„Na nudę zawsze jest dobra rada”… Jakiś czas temu syn „przyniósł” tę piosenkę z przedszkola. Moja porada na cymesa brzmi: ryż , fasola, makaron no i… miska!!! Wiem, wiem. Zabrzmi jak z czasów prehistorii, ale na pięciolatka działa. Najpierw wsypujemy wszystko do miski. Proponuje na początku, aby zrobił segregację. I tak przez kilka dobrych minut robi sobie „kupeczki”: oddzielnie makaron, oddzielnie ryż, oddzielnie fasola. Później podrzucam nitkę i plastelinę. Powstają z tego węże, koraliki (dla mamy;)), jeżozwierze, diplodoki, pterozaury i inne szmery bajery. Na koniec jak widzimy jakieś odpadki na podłodze to „pożera” je odkurzacz. A ja w tym czasie… Czytaj więcej »
Justyna
Gość
Wybieramy książeczkę: Moje ciało. Witaj. Najpierw się wyżalę.Doskonale znam te dreszcze na plecach gdy na ekranie dzwoniącego telefonu widzę „Przedszkole” albo budząc mojego przedszkolaka głaskaniem po głowie zastanawiam się, czy przypadkiem dotknęłam rozpalony piec? Od września mój synek regularnie co dwa tygodnie choruje..a my (rodzice) i 3 miesięczna siostra również..ARMAGEDON! Przejdźmy do meritum, bo przecież jakoś trzeba sobie radzić z energicznym przedszkolakiem. Nasze sposoby na jesienne chorowanie to: układanie najróżniejszych budowli z klocków lego, robimy cały plac budowy (ten temat jest zawsze na topie), budujemy garaż/parking z sygnalizacją dla samochodów (przy okazji powtarzając,że na zielonym się jedzie a na czerwonym… Czytaj więcej »
Kasia
Gość
Moim sposobem na zajęcie czasu dziecka,jest zabawa w gości, córeczka przygotowuje stół,i jedzenie (z plasteliny, plastikowe owoce,warzywa)rozłożenie talerzyków,kubeczków,sztućców,krzesełek i zaprasza swoje misie i lalki na kolację,wciela się tam w przedszkolankę,opowiadając przeróżne historię i udaje swoja ciocie z przedszkola ;) .kolejnym sposobem jest układanie puzzli,24-38 elementowe obrazki,główną tematyką jest kraina lodu,która córeczka uwielbia,ma przy tym sporo frajdy i przeprowadza dialogi między Anna i ELSA :),moja córeczka lubi także ćwiczyć i słuchać muzyki,rozkładam jej mate, włączam z YT muzykę, i mała wykonuje różne wygibasy na macie,często też córeczka bawi się klockami,budujemy wielki domek z pokojami,i córka umieszcza w nim swoje małe ludziki… Czytaj więcej »
Kasia
Gość

P.s wybieram któraś z książek o zwierzątkach :)

Ewelina
Gość

Razem z pięcioletnią córką chętnie przygarnęłybyśmy książeczkę „Jak to się nazywa po angielsku i po niemiecku”. A na jesienne wieczory polecamy wspólne przygotowywanie kalendarza adwentowego z kolorowych torebek, klamerek i sznurka – taka girlanda będzie też piękną ozdobą. Lub malowanie kamieni, a następnie doklejanie im oczek, nosków, itp. tak by otrzymać zabawne zwierzątka. Albo po prostu beztroską zabawę z niespełna rocznym młodszym bratem :-)

Lenka
Gość
Odkrywam i poznaje świat. To musi być mega fajna zabawka, pierwszy raz takie coś widzę ☺ Jak moja 3 letnia córka jest w domu to potrafi się ładnie z braciszkiem niespełna rocznym pobawić, ona buduje z klocków wieże, zagrodę dla zwierzątek a on jej to jeszcze szybciej rozbiera. Jeszcze lubią się ganiać po kuchni i salonie. A jak się wspólna zabawa znudzi to matka wymyśla zajęcia podwójnie… Starsza zajmie się malowaniem farbkami, ostatnio z modeliny lepi jakieś „coś”, kolorowy piasek przylepiany na klej, bajka też się gdzieś pojawia Psi Patrol, Masza i Niedźwiedź.A u synka ostatnio hitem jest wyciąganie z… Czytaj więcej »
Gość
Gość

Artykuł świetny! Ale mam pytanie z innej beczki: gdzie zakupiłaś szary sweter który masz na sobie, jest cudny! :)

Czcibora Gosława
Gość
Długopis z książeczką „Moje ciało” Cóż, czym zajmuję moją małą? Przede wszystkim moim ciałem. Szczególnie teraz, kiedy jest chłodniej, a ja nie świecę gołymi łydkami i nie czuję potrzeby pozbywania się futra na zimę. Nie ma nic bardziej zajmującego, niż pęseta i depilacja maminych łydek. (Żeby nie było, pomysł małej – podpatrzyła jak mój M. to raz zrobił mi z ciekawości. Teraz albo siedzą we dwoje u moich stóp, albo mała. KOSMOS!). Z mojej kreatywności? Przestawiłam wszystkie garnki i metalowe miski w kuchni do szafki najniżej jak mogłam, żeby młoda mogła po to sięgać. O ile się nie rozpędzi z… Czytaj więcej »
Ewa
Gość
Wiadomy jest fakt, że każde dziecko zainteresuje coś innego. Zdecydowanie długi jesienny dzień z naszą czterolatką zazwyczaj są pełne obaw że mała będzie się nudzić. Nasza Miki jest ogromną gadułą i zawsze wszędzie jej pełno :) nazywana przez nas pieszczotliwie małą Hanką Bielicką :) uwielbia kreatywne zajęcia. Daje jej różne zadania które wiem że sprawiają jej frajdę a nie naraża skrajnie przepracowanych rodziców ;) . Np. uwielbia tworzyć BAZY! Mamy nie bójmy się narobić troszkę bałaganu ;) po stworzeniu jakiejś magicznej bazy pod suszarka na pranie na przykład córa zaszywa się że swoimi konikami i urządza różne scenki w których… Czytaj więcej »
Marta
Gość

puzzle, puzzle i jeszcze więcej puzzzzzzli ;) poza tym ciastolina i córki (prawie 4 lata) nie ma na dłuuugo… no, okruchy ciastoliny pozostają, ale z tym da się żyć (o ile przede mną nie znajdzie ich syn (nieco ponad rok), bo on wszystko co na drzewo nie ucieka, ładuje do otworu gębowego) ;)
a w sytuacjach mega kryzysowych jest you tube i tam… filmiki z zwierzątkami z… ciastoliny :P
poprosimy „moje ciało”

Binqs.k
Gość
Mój 15 miesięczny syn uwielbia książki. Chciałabym wygrać dla niego książkę „moje ciało” Co do sposobów na zajęcie dziecka, to najlepiej wychodzą spontanicznie wymyślone, oryginalne i jeszcze nie testowane zabawy. Więc ciągle coś wymyślam nowego. Ale mam pewne schematy,które można modyfikować w zależności od humoru dziecka. 1. Wanienka dziecięca – raz do środka lądują pluszaki, czasem kolekcja plastikowych nakrętek po napojach (dla starszych dzieci niż miesięczniaki). Powstaje mini wersja basenu z „kulkami”. Wanienka może być też skrytką, skorupą zółwia, itp. 2. Tipi z koca. Domek z krzeseł i koca, pufy, lub suszarki do bielizny okrytej prześcieradłem. Najlepiej wszystko na raz… Czytaj więcej »
Binqs.k
Gość

Zapomniałam dodać jeszcze jedną zabawę:
5. Pudła, pudełka. Duże do siedzenia, małe do układania jak klocki. Starszaki mogą posklejać pudła tworząc zamki, statki kosmiczne. Małe dzieci-jak moje dziecki- mogą siedzieć w środku i np. Rysować. Fakt, dużo miejsca zajmuje, ale podczas choroby warto dziecku przytaszczyć że sklepu kilka egzemplarzy. Zabawa gwarantowana.

Ewelina
Gość

Wraz z pięcioletnią córką chętnie przygarnęłybyśmy książeczkę „Jak to się nazywa po angielsku i po niemiecku”. A na jesienne wieczory polecamy wspólne przygotowywanie kalendarza adwentowego z kolorowych torebek, klamerek i sznurka – taka girlanda będzie też piękną ozdobą. Lub malowanie kamieni, a następnie doklejanie im oczek, nosków, itp. tak by otrzymać zabawne zwierzątka. Albo po prostu beztroską zabawę z niespełna rocznym młodszym bratem :-)

Magdalena
Gość
Jesień ma to do siebie, że korzystamy z uroków naszego ultra malutkiego mieszkanka, wspominając chwile spędzone w parku czy u znajomych. Dobra, trochę mnie poniosło, ja wspominam. A dzieci robią Sajgon. Zrobić Sajgon na 48 m2 to jest błahostka. I dzieje się to w okamgnieniu. Trzy niewinne i słodkie (na zdjęciu) dzieci potrafią zamienić dom w chaos, który ogarniam później żmudnie i wciąż nie działam na autopilocie. Znalezienie im zajęcia jest dla mnie wciąż sporym wyzwaniem. Dziś jaraja się kolorowankami, by jutro nie chcieć na nie nawet spojrzeć. Też to znasz. Zaczynamy grzecznie i dosyć spokojnie, przy stole. Planszówkujemy się.… Czytaj więcej »
MARTA
Gość

Układanie węża z miliona samochodzikow. Bałagan w całym domu, ale dla synka nie ma nic bardziej wciagajacego😉 poza tym puzzle i wszelkie układanki, czytanie ksiazeczek 😉 w momentach kiedy wszystko jest na nie to cudownym uzdrowieniem jest pytanie czy chce pograć na telefonie, odpowiedź zawsze jest na TAK😉 A KSIĄŻECZKĘ WYBIERAM O TYTULE ZEGAR.

Iwona
Gość

Czy są już wyniki, a jeśli tak to gdzie można sprawdzić?

Paula
Gość

Chyba jeszcze nie ma.

wpDiscuz

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3