Ile kosztują wakacje w Emiratach Arabskich i dlaczego musiałam sprzedać nerkę, żeby zwiedzić Dubaj (67 zdjęć!)

26 kwietnia 2017

Decydując się na ZEA nie mieliśmy pojęcia, że udajemy się w miejsce, które jest kierunkiem marzeń dla wielu osób. Właściwie to oświeciło mnie dopiero wtedy, kiedy wczytałam się w komentarze na FB i IG. Obstawiam, że winny temu wszystkiemu jest osławiony Dubaj, który otacza legenda zajebistości (przesadzona moim zdaniem, ale o tym w następnym wpisie). Przez to, że ten Dubaj taki sławny i taki olaboga, pewnie część z osób, które marzą o wakacjach w Emiratach Arabskich, nie przeklikała się nawet przez oferty biur podróży ze strachu przed kosmicznymi cenami. Nic bardziej mylnego…

Wakacje w 5-gwiazdkowym hotelu zarówno w Dubaju, jak i całych Emiratach to koszt około 5000zł-6000zł za osobę w regularnej sprzedaży, a w ofertach last minute, spokojnie można ustrzelić 7 dni z pakietem all inclusive za 3000-4000 zł. Czyli tyle ile zapłacimy za Wyspy Kanaryjskie w sezonie. Owszem, to nie są ceny Turcji i Egiptu, ale do Kuby, Sri Lanki czy Mauritiusa nadal jeszcze spora droga więc nie jest tak źle. Taka średnia półka cenowa.

Pod uwagę musimy wziąć przede wszystkim termin, w którym my lecieliśmy na wakacje. Połowa kwietnia, dla lubiących ciepełko i pluskanie się na plaży do wieczora, raczej nie sprzyja wycieczkom na Kanary, Cypr i inne bliskie kierunki. Kolejna sprawa to dziecko. Tak jak Ci wspominałam w TYM wpisie, my nie nastawialiśmy się na wielkie zwiedzanie, bo nie mieliśmy pojęcia czy nam się to w ogóle uda z maluchem u boku. To był taki wyjazd testowy. A na test, Emiraty Arabskie wiosną są doskonałe z dwóch powodów: temperatura i… niewiele do zobaczenia. Temperatury nie są tak męczące jak latem (czyli nie do wytrzymania), a zwiedzania jest naprawdę tyle co kot napłakał. Owszem, jeśli jesteś fanką parków rozrywki, to jest to zdecydowanie miejsce dla Ciebie. Ja skupiam się raczej na klasycznym poznawaniu danego regionu. 1, max 2 dni na Dubaj, żeby zobaczyć go i za dnia i wieczorem, przy dobrze rozplanowanej trasie wystarczy w zupełności. Nam zaproponowano w trakcie pobytu zakwaterowanie w hotelu „siostrze” w samym Dubaju, ale zrezygnowaliśmy bez większego zastanowienia. Dlaczego? O tym w następnym wpisie :) Tylko, żeby była jasność między nami. Ja kocham zwiedzać. Uwielbiam poznawać historię i kulturę innych ludzi, o ile jest co poznawać… Oj… dobra, nie ciągnij mnie za język! Powiedziałam, że w następnym wpisie nooo! ;)

Wracając do kasy. Na wakacjach w Emiratach nie wydasz dużo na np. wycieczki fakultatywne, bo po prostu nie ma na co. Dubaj, Abu Zabi, może Oman, ale tam lepiej polecieć oddzielnie i… koniec zwiedzania. Możesz sobie zaserwować ewentualnie jakieś szaleństwa na pustyni, nurkowanie, kąpiel z delfinami czy parasailing, ale to akurat zrobisz właściwie wszędzie, więc jeśli sobie tym razem odpuścisz w imię wygrzewania się na słoneczku, z drinkiem z kokosa, zostaniesz rozgrzeszona :) Maciek sobie parasailingu nie podarował i wykupił lot (około 350 zł), ale właściwie to niespecjalnie miał co oglądać, bo dookoła jest po prostu pustynia i skały. Zieleni brak… Fajną opcją jest dla wielu osób na przykład parasailing w Dubaju, ponad sztuczną wyspą w kształcie palmy, ale kolejki są jeszcze gorsze niż na Burdż Khalifa, a i ceny zawrotne. No, ale to w końcu Dubaj nie ;)

Do sposobu na zwiedzanie zaraz wrócimy. Najpierw chciałabym Ci trochę opowiedzieć o samym hotelu, w którym się zatrzymaliśmy. Fujairah Rotana Resort & Spa (zajrzyj TUTAJ). Miły, przyjemny i co najważniejsze – najbardziej zielony ze wszystkich, spośród których przyszło nam wybierać. I to jest niesamowicie ważny aspekt moim zdaniem. Bo jeśli lecimy na egzotyczne wakacje, to nie po to, żeby stać w kolejce do zdjęcia pod palmą i zachwycać się wszechobecną… pustką. A jak przejrzysz sobie oferty hoteli w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, od razu zauważysz, że akurat ten zdecydowanie odbiega od reszty właśnie rozbudowanym ogrodem. Zależało nam też na tym, żeby hotel miał swoją prywatną plażę, z której właściwie korzystaliśmy częściej wieczorami, bo za dnia nie szło tam wytrzymać. Piasek po prostu topił skórę (a to jeszcze nie jest sezon!), a ja, człowiek – nos, niespecjalnie rozkoszowałam się zapachem Zatoki Omańskiej… A jeszcze żebyś wiedziała dlaczego tak bardzo zależało nam na prywatnej, hotelowej plaży. Ano dlatego, że Emiraty Arabskie to jednak islam. A islam rządzi się swoimi prawami. Nie, że złymi, ale ja ich po prostu nie znam, więc mogę pobłądzić, tak jak to było z TYM ZDJĘCIEM. Wyczytałam gdzieś w przewodniku, że kilka lat temu, aresztowano tam kilkadziesiąt osób, za to, że niestosownie zachowywały się na publicznej plaży, gdzie przebywali również zgorszeni ich zachowaniem obywatele Emiratów. Nie to, żebym miała zamiar zaraz kogoś gorszyć, ale wolę dmuchać na zimne :)

No więc jeśli planujesz pierwsze wakacje testowe z dzieckiem, tak jak to było w naszym przypadku, albo po prostu wygrzewanie tyłka wiosną, bez ciśnienia na zwiedzanie, polecam Ci hotel, który wybraliśmy bez mrugnięcia okiem. Piękny ogród, smaczne jedzenie (chociaż po 7 dniach miałam już dosyć tych samych potraw… dzień w dzień praktycznie to samo), całkiem przystępne animacje dla dzieci, szczególnie wieczorami. Jest okej. Do lotniska 40 minut autokarem, do Dubaju… no właśnie. Teraz nasz pomysł na zwiedzanie, który mamy opatentowany już w większości kierunków:\

 

Z Fujairah, do Dubaju jest około 150 km. Można tam pojechać z wycieczką z touroperatorem, ale nie ma wtedy szans na zobaczenie Dubaju wieczorem. Wycieczka kosztuje około 100 dolarów. Jeśli zbierzesz 6 osób, możesz pojechać tam wynajętym busem, który wysadza Cię w Dubaju i około 18 zawozi z powrotem. Cały dzień zwiedzasz na własną rękę. Jest jeszcze możliwość wynajęcia własnego samochodu za około 200 plnów na dobę, ale jeśli nie daj Bóg, spowodowałabyś wypadek samochodowy, w którym ktoś by zginął, nie wyjechałabyś z Emiratów dopóki nie zapłaciłabyś rodzinie ponad 50 000 dolarów odszkodowania. Nooo… to ja może podziękuję za takie stresy. Najbardziej bezpieczna i wygodna opcja moim zdaniem, to wynajęcie własnego kierowcy. My zapłaciliśmy za całodzienną wycieczkę we troje, 750 AED czyli jakieś 800zł, ale miejsca w samochodzie mieliśmy na 6 osób więc jeśli pojedziesz większą grupą koszty się rozłożą. Kierowca wozi Cię po całym Dubaju i czeka, aż we własnym tempie zobaczysz, co chcesz zobaczyć. W naszym przypadku to najlepsza opcja – sporo nam się schodzi z robieniem zdjęć i filmów, a do tego tym razem, mieliśmy ze sobą dziecko, którego nie wyobrażam sobie męczyć na takiej patelni bujając się po mieście na własną rękę.

Sam Dubaj jest koszmarnie drogi. Albo trafiasz na strefy „dla bogatych turystów”, gdzie płacisz kosmiczne pieniądze za byle jedzenie (za 3 lody jogurtowe i wodę 0,33 l zapłaciłam blisko 200 plnów), albo jesz showarmę, dużo taniej niż nasz polski kebab. No, ale kto jedzie do Dubaju, żeby szukać kebabów przy targowiskach! :) Wjazd na Burdż Chalifa kosztował nas ponad 1000 pln i chwała Matiemu za to, że przyszedł na świat w sierpniu, bo nie miał jeszcze ukończonych 4 lat. Gdyby miał – 500 AED za wjazd dziecka i nie ma zmiłuj! No chyba, że wykupisz sobie bilety na niższe piętra, 2 dni wcześniej. Wtedy czeka Cię tylko gigantyczna kolejka, ale wjedziesz taniej :)

Oprócz Dubaju, możesz jeszcze przejechać się do Abu Zabi. Ja trochę żałuję, że nie zobaczyłam Meczetu Szejka Zajida, uwielbiam takie budowle, ale nie chciałam tracić całego dnia na męczącą dla Matiego podróż, więc tym razem odpuściliśmy. Pewnie wrócimy tam, za jakieś 5 lat (we wpisie o Dubaju wyjawię Ci dlaczego akurat za 5 lat). Wtedy nadrobię Abu Zabi :)

 

No dobra. Przenieśmy się więc jeszcze do naszego hotelu. Czy jest wart swoich pieniędzy? Moim zdaniem jest. I porównując zdjęcia z reszty kompleksów, uważam, że jest najprzyjemniejszy ze wszystkich właśnie za sprawą zieleni. Jeśli tak jak my, nie nastawiasz się na wielkie penetrowanie Emiratów, lepiej wybrać opcję all inclusive, bo na nadmiar urokliwych knajpek, Fudżajra nie narzeka, a jedzenie hotelowe naprawdę jest spoko. Tylko nie dłużej niż 2 tygodnie. Bo można nabawić się smakowej anemii :) Można też zamawiać jedzenie a’la carte, ale nie różni się specjalnie od tego, co serwowane jest dla wszystkich, więc nie ma sensu płacić za samą świadomość płacenia. Zimne napoje podawane są w puszkach, woda w butelkach, drinki z karty w naprawdę przyzwoitych cenach. A wieczorem jest taka promocja, że jeśli zamówisz 2 drinki, 2 dostajesz w gratisie. Nie to, żebyśmy z nich korzystali, nieeee no, co Ty! Fuj! Alkohol! Ble!

Hotel nie był przepełniony, nie zaznałam więc jakiejś zaciętej walki o leżaki, czy godzinnych kolejek do baru. Plus za zadaszony brodzik dla dzieciaczków, z fontanną, która była obiektem zainteresowania dosłownie wszystkich maluchów (i Maćka) i łagodne zejście do basenu z jednej strony (no i z drugiej to nieszczęsne, z drabinkami, o którym pisałam Ci TUTAJ). Pokoje bardzo fajne i jak całe Emiraty właściwie, po prostu nowe (chociaż Maciek dopatrzył się jakiś niedociągnięć, ale to jest Maciek, większy perfekcjonista niż ja) :) Mieszkanie w samym Dubaju, jeśli nie masz zamiaru penetrować go wzdłuż i wszerz, odradzam. Cena ta sama, a jest jeden malutki szczególik, o którym nie piszą w przewodnikach o Dubaju. Ale o tym, już w kolejnym wpisie. A teraz zapraszam Cię na resztę z 67 zdjęć, które pozwolą Ci ocenić Fujairah Rotana Resort & Spa (TUTAJ) według swoich wewnętrznych kryteriów.

Ale zanim rozsmakujesz się w zdjęciach, mam dla Ciebie niespodziankę :) Do rozdania mam 3 bony zniżkowe po 500zł na wakacje marzeń, od biura podróży RAINBOW. Wystarczy, że zrobisz 2 rzeczy:

  1. Polubisz i udostępnisz ten wpis (post na FB TUTAJ)
  2. Napiszesz w komentarzu na FB, GDZIE (I DLACZEGO AKURAT TAM), SPĘDZIŁABYŚ SWOJE WYMARZONE WAKACJE.

Konkurs potrwa do 07.05.2017. Wyniki podam standardowo, pod postem na FB (TUTAJ). POWODZENIAAAA :*

A TAK HOTEL I PLAŻA WYGLĄDAJĄ WIECZOREM <3

 

 

Udostępnij Skomentuj

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3