Dlaczego pozwoliłam dziecku popełnić ten błąd?

30 stycznia 2017

Piękna słoneczna niedziela. Mróz jakby ustąpił słońcu, które nie pozwoliło mi długo siedzieć w domu. Taka piękna pogoda nie zdarza się często. Dawaj młodego przebierać w jakieś ciepłe ciuchy i biegniemy na spacer, dopóki słońce nie zaszło. Przesiedzieć takie popołudnie w domu, to grzech.

Oczywiście młodzież musiała manifestować swoje „NIE”, podczas zakładania rajstop, wyboru czapki (dzięki Ci Panie Boże, że udało mi się nauczyć Matiego, że czapka i szalik powinny do siebie pasować) :) Swoje „NIE”, gość musiał wykrzyczeć też podczas zakładania kurtki. Bo on nie chce zapinać i już. Bo jemu będzie ciepło. Bo on jest już duży… wieeeesz, te same teksty, które dopiero co sama sadziłaś swoim rodzicom podczas ubierania. Postąpiłam dokładnie tak samo jak moja mama. Powiedziałam dziecku, że jestem starsza i więcej przeżyłam i musi się mnie słuchać. W odpowiedzi dostałam kwiecistą wiązankę brzmiącą mniej więcej tak: „Jesteś gupi. Nie jesteś moim psyjacielem. Jak Matuniowi będzie zimno to Ci powie!”. Nie ugięłam się. Zapięłam kurtkę i jeszcze szczelniej okręciłam szyję szalikiem, odpowiadając małemu pieniaczowi, że jak mu się nie podoba, to niech pakuje walizki i wyprowadza się na swoje… w myślach oczywiście odpowiedziałam. To wystarczy. Wychodzimy.

Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek2

Po otworzeniu drzwi, Mati o kłótni już nie pamiętał. Pamiętałam jednak ja. I tak dziwnie mi z nią było wiesz? Nareszcie miałam czas, pomyśleć o takiej sprzeczce dłużej niż sekundę, pomiędzy kolejnymi czynnościami, które wykonuję jak robot, jedna po drugiej, w wiecznym niedoczasie. Ta niedziela była inna. Zdecydowanie. A jeszcze większą zmianę miała mi przynieść kilkanaście minut później.

Kiedy dotarliśmy na polankę, na którą prowadzi śmiercionośne 20 metrów pod ukosem, przez ulicę. O matko! Ileż ja stresu mam zawsze, przechodząc z tym bąblem przez ulicę! Boję się jak szalona, że puści się mojej ręki, tak jak kiedyś puściłam się mojej mamie ja i wbiegłam prosto pod nadjeżdżający samochód. Nic się nie stało, ale trauma pozostała. Od tamtej pory trzymałam się mamy kurczowo za rękę, podczas każdego przechodzenia przez ulicę. Później, wykorzystywałam patent na bojącą się przejścia przez ulicę Malwinkę do złapania za rękę mojego chłopaka, który wstydzioch był jeszcze większy niż ja. Ha! Taki ze mnie strateg! :)

Ale wróćmy na naszą polankę. To właśnie tutaj, dotarło do mnie coś bardzo ważnego. Chwilę po tym, jak na nią weszliśmy, Mati zobaczył lód. Ślizgawka, taka sama jak te, na których ślizgaliśmy się za małolata, wracając ze szkoły. Wyrżnęłam kiedyś na takiej tyłkiem i tak się potłukłam, że przez kilka lat omijałam lodowe atrakcje szerokim łukiem.

Mamusiu, mogę pobiegać po lodzieeeee? – zapytał Mati. I już miałam mu standardowo odpowiedzieć, że nie, bo się przewróci i wybije sobie zęby, albo złamie rękę, kiedy z moich ust, jakby bez porozumienia ze mną wyrwało się: „Spróbuj, ale nie za szybko, bo jak się przewrócisz to będzie bolało”.

Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek9

Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek26

Ja jestem fatalistką nad fatalistkami wiesz? Boję się o Matiego niesamowicie. Widzę w głowie zawsze czarne scenariusze. A czasem straszę samą siebie wyimaginowanymi scenariuszami, jakoby Mati miał być chory na nieuleczalną chorobę, która objawi się dopiero w którymś momencie jego życia, a ja żyję w nieświadomości. BOJĘ SIĘ O NIEGO JAK CHOLERA! Ale w tamtym momencie uzmysłowiłam sobie, że nie mogę przeżyć życia za moje dziecko. Muszę dać mu przestrzeń do popełniania błędów i wyciągania z nich wniosków. Tak jak ja wyciągnęłam wnioski z sytuacji, w której wbiegłam pod samochód, albo z tego że zbyt szybkie ślizganie się, może się skończyć obitym tyłkiem.

Dotarło do mnie, że jeśli chcę, żeby mój mały Mati wyrósł na samodzielnego, odpowiedzialnego, dorosłego Mateusza, muszę pozwolić mu na to, żeby sam do tego doszedł. Mati bawił się na ślizgawce, przewracał raz za razem i zaczynał od nowa. Sytuacji podbramkowych było kilkanaście. O dziwo nie połamał sobie rąk, nie dostał wstrząśnienia mózgu i wrócił do domu w jednym kawałku, co było dla mnie lekkim prztyczkiem w nos, za to moje chuchanie i dmuchanie nad nim przez ostatnie lata. Spektakularnie pacnął tylko raz. I wiesz co się po tym stało? Zaczął bardziej uważać. Zabolało. Poczuł to na własnej skórze. I zrozumiał sto razy mocniej, po tym jednym razie, niż po moich stu powtórzeniach „że mama kiedyś się potłukła”.

Pozwoliłam mojemu dziecku popełnić błąd. Przestrzegłam jako osoba, z większym doświadczeniem, ale decyzję pozwoliłam podjąć mu sama. Co prawda nie puszczam go teraz po ulicy w samopas, żeby się chłopak nauczył, że nie można pod samochody wbiegać, a kurtkę zapnę i tak i tak, bo za młody jeszcze jest na decydowanie czy nabawić się zapalenia płuc czy nie, ale wiem, że teraz, zanim odpowiem mu moje standardowe „nie”, zastanowię się 10 razy. A dla mnie to już jest wielki wyczyn :)

 

Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek13 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek18 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek16 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek17 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek19 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek21 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek3 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek4 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek28 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek30 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek10 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek11 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek6

Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek7 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek8 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek22 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek24 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek23 Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek27

Mati:

Kurtka – Next

Spodnie – Zara

Butki – Bartek (tutaj) 

Szalik – Smyk

Czapka – zabij mnie… Next albo Zara :)

Blog Modowy Dzieciecy Buty Bartek25

 

 

Udostępnij Skomentuj

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3