Dla mnie to cud. Prawdziwy cud…

8 września 2017

Inaczej nie mogę tego co się wydarzyło nazwać. No, ale zacznijmy od początku, żebyś mogła połączyć ze sobą wszystkie fakty :) Pamiętasz TEN wpis? Był w nim taki urywek, w którym Ci zaznaczyłam, że celowo pomijam pewną część mojej opowieści, przypomnę Ci go:

[TU POMIJAM SPORĄ CZĘŚĆ MOJEJ OPOWIEŚCI, KTÓRA JEST KLUCZOWA, ALE ZAJMĘ SIĘ NIĄ W ODDZIELNYM TEKŚCIE. JEŚLI BĘDZIESZ MIAŁA UCZUCIE DZIWNEGO PRZESKOCZENIA Z WĄTKU DO WĄTKU… MASZ PRAWO TAK SIĘ CZUĆ, BO ROBIĘ TO ŚWIADOMIE] Efektem tej pominiętej części było to, że z dnia na dzień odstawiłam hormony. Wszystkie. A kwestię zachodzenia w ciążę postanowiłam „puścić wolno” i jedyny wspomagacz w tej kwestii jaki sobie pozostawiłam to… modlitwa. Ale do tego wrócimy…

W drugą ciążę chciałam zajść już od 3 lat. Zanim Mati skończył rok, my już „pracowaliśmy” nad rodzeństwem dla niego. Moją historię mniej więcej znasz, bo trułam Ci o tym moim zachodzeniu w ciążę już nie raz. Okazało się, że obydwoje mamy pokręcone wyniki badań i szanse na drugie dziecko są mizerne. Proponowano nam nawet in vitro, ale nie braliśmy tego rozwiązania pod uwagę. Zaczęłam przebąkiwać Maćkowi o adopcji, ale do niego chyba to wszystko nie docierało. No jak to tak… mamy jedno dziecko to nie możemy mieć drugiego? Ano tak to… niepłodność wtórna… to się zdarza. I dupa. Nic nie poradzisz. Tzn. możesz się leczyć, ale czy się uda nie masz pojęcia.

Szprycowałam się tabletkami i zastrzykami hormonalnymi po kilka miesięcy z przerwami. Bez skutku. Tzn. raz skutek był… ale nasze szczęście trwało kilka chwil… To było na początku tego roku. Bardzo to przeżyłam, ale nie robiłam z tego sensacji na blogu. Nie wszystko jest na sprzedaż. Dlaczego więc zdecydowałam się jednak Ci o tym powiedzieć? Bo wierzę w to, że moja historia może pomóc i dać cień nadziei tym wszystkim dziewczynom, które piszą do mnie maile, w których opowiadają mi o swoich wieloletnich, bezskutecznych staraniach. Tym razem nie mogę tego tak po prostu pominąć.

Po „tej” sytuacji stwierdziłam, że mam dosyć szprycowania się chemią. Wyglądałam jak słonica, czułam się w swoim ciele fatalnie. Dodatkowo na moje samopoczucie wpływały hormony, które działały na przysadkę mózgową, a więc i na moje ogólne samopoczucie. Uznałam, że gdybym była dzieckiem, nie chciałabym rozwijać się w takich warunkach. Oznajmiłam Maćkowi, że nie wezmę już ani jednego zastrzyku i nie łyknę ani jednej tabletki. Ta decyzja była na tyle poważna w skutkach, że odstawiając hormony właściwie było pewne, że wszystko wróci do normy, czyli w moim wypadku do totalnej ruiny.

Postanowiłam oczyścić organizm z tego świństwa, którym trułam się przez tyle czasu. Pewnie jakiś dobry psycholog zaraz by to podciągnął pod jakiś standardowy schemat działania… nie ważne. Ważne, że oczyszczając swój organizm poczułam, że odcinam się od przeszłości. Postawiłam sobie nowy cel – cieszę się tym co mam, a to, na co nie mam wpływu, puszczam wolno. Nadal modliłam się o dziecko. To się nie zmieniło. Ale zmieniła się forma mojej prośby z takiej w stylu: „Weź się nie wygłupiaj i daj mi już to dziecko bo ja chcę.” na „Ty wiesz lepiej co jest dla mnie najlepsze.”. Jakiś czas temu rozmawiałam z Basią Szmydt o kwestii wiary. I Basia powiedziała mi, jedno, bardzo ważne zdanie (właściwie to dwa) „Zazdroszczę Ci Twojej wiary. Ona działa na Ciebie terapeutycznie.”. I tak kurczę jest. Zgadzam się z tym w 100%. Osoby, które wierzą mają w życiu łatwiej. Dużo łatwiej. Mogłam odpuścić temat ciąży nie żegnając się z nim raz na zawsze, tylko zostawiając go pod opieką Kogoś mądrzejszego ode mnie. Nie wiem jak mam Ci podpowiedzieć jeśli w nic nie wierzysz… masz kurczę trudniej niż ja… Ale możesz jeszcze zrobić oprócz tego, resztę rzeczy, które ja wykonałam, chociaż wiary i tak Ci życzę z całego serca :)

Wracam do tego oczyszczenia organizmu. Wieeesz… ja należę do osób „jak coś robić to na 100%”, więc stwierdziłam, że uderzam z grubej rury i zaczynam post dr Dąbrowskiej. Wytrzymałam na nim 13 dni. Dałabym radę dłużej, ale w międzyczasie rozpoczęłam współpracę z Fit Adept, gdzie na pierwszym treningu okazało się, że pomimo tego, że czuję się fenomenalnie, to nie mam za grosz siły (nie potrafiłam nawet podnieść gryfu od sztangi!), a że wychodzenie z postu musi trwać 2 razy tyle co sam post, przerwałam go tego samego dnia co mój pierwszy trening. Tych 13 dni wystarczyło żebym już nigdy nie wróciła do starych nawyków żywieniowych. Zaczęłam biegać, chodzić na siłownię, zwracać uwagę na to co jem. Zajęło to połowę uwagi, którą skupiałam do niedawna na zachodzeniu w ciążę. Drugą połowę zajęło projektowanie ogrodu i podwórka (chyba przeczuwałam podświadomie, że wreszcie musimy zrobić z zewnętrzną częścią domu porządek, bo już niedługo nie będzie na to czasu).

Ale ja tak o mnie i o mnie, a przecież w całej historii bierze udział też Maciek. I to niemały ;) A u niego też się sporo zmieniło! Otóż widząc moje efekty postu postanowił wrócić do detoksu zupowego, o którym Ci wspominała też kilka razy. Właściwie to jest delikatniejszą formą postu. Maciek schudł około 5 kg i zaczął mi przebąkiwać coś o siłowni, a ostatecznie zabrał się za nią po kilku moich treningach na podwórku, które dla Ciebie relacjonował na FB :) A kiedy po 2 miesiącach pojechaliśmy na badania na nietolerancje pokarmowe, zrobił sobie jeszcze kontrolne badania standardowe i o dziwo, po 3 latach, jego wyniki wróciły do normy! Zmiana diety i ruszenie tyłka. Tylko tyle. Żadnych leków.

Wkręciliśmy się obydwoje w prace przy domu, które poza Matim i blogiem wypełniały każdą naszą chwilę. Zrobiło się jakoś tak inaczej. Wszystko zaczynało się układać. Może podświadomie godziliśmy się z myślą, że będziemy mieli tylko Matiego? Maćkowi było łatwiej. Jest jedynakiem. Ja natomiast chyba potrzebowałam tej „sytuacji” z początku roku, żeby zrozumieć, że nawet po takiej stracie da się żyć…

Na początku lipca okazało się, że jestem w ciąży. Przez to, że przez tyle miesięcy obserwowałam swoje cykle wręcz nałogowo, bardzo szybko zauważyłam, że coś tu jest nie tak. Na teście zobaczyłam małą ledwo dostrzegalną kreseczkę. Lekarz na pierwszej wizycie uznał, że ciąża jest zbyt mała w porównaniu do wyliczeń. Miałam się zgłosić za 3 tygodnie. Jeśli ciąża urośnie tyle ile powinna urosnąć przez 3 tygodnie to znak, że zaszłam w nią około 26 dnia cyklu. Brzmiało to tak nieprawdopodobnie, że nie miałam siły myśleć pozytywnie. Pokłady nadziei, które miałam w sobie, wyczerpały się przy ciąży z początku roku. To były 3 najgorsze tygodnie w moim życiu. Znów żyłam w zawieszeniu. Znów nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć…

Po 3 tygodniach poszłam do lekarza na glinianych nogach. Wizytę pamiętam jak przez mgłę. Nie zarejestrowałam nic, oprócz tego migającego punkciku na USG. To było bijące serduszko, które zobaczyłam zanim lekarz zdążył mi je pokazać. A kiedy je usłyszałam odpłynęłam. Jedyne co chciałam zrobić to wyjść i przytulić się do chłopaków, którzy czekali na mnie przed gabinetem… Dziecko rozwijało się prawidłowo!!!

Dziś jesteśmy już po szczegółowych badaniach genetycznych. Widzieliśmy się już z naszym maluszkiem wszyscy, a Mati ma nawet pamiątkowe zdjęcie „dzidzi z brzucha” od Pana Doktora i przybiega do mnie codziennie żeby posłuchać swojego brata/siostry i przetłumaczyć nam, co do nas mówi. Na razie nie wyprowadzam go z błędu i nie informuję, że słyszy raczej to, co dzieje się w moich jelitach (a dzieje się dużo, matko jedyna co za ciąża!!! mam chyba wszystkie podręcznikowe dolegliwości!).

W niedzielę moje 30. urodziny. Toast wzniosę szampanem bezalkoholowym (jeśli ten mały wybredny szkrab pozwoli mi chociaż na łyczek), ale to będzie najpiękniejszy toast w moim życiu… A jeśli zachce Ci się wznieść go w niedzielę również za mnie, to pamiętaj, że musisz to zrobić dwa razy, żeby się na Ciebie nie obraziło małe Bakusiątko 2, które poznasz już za kilka miesięcy <3

Starania liczone w latach, tabletki liczone w setkach, łzy liczone w hektolitrach. Nie pomagało nic. A decydując się na odstawienie hormonów właściwie podpisywałam na siebie wyrok… Aż tu nagle, właściwie to na 4 dni przed standardowym u mnie końcem cyklu, a więc w warunkach totalnie nieprawdopodobnych, moje marzenie się spełnia. Dla mnie to cud. Prawdziwy cud…  

*** EDIT ***

Nie spodziewałam się TAKIEGO odzewu. Jestem w totalnym szoku… Dziękuję za każdą wiadomość. Cieszę się, że moja historia jednym dała nadzieję, innych po prostu ucieszyła :) Nie wiedziałam, że dookoła mnie jest tyle ciepłych dusz :* Będę na Was czekać TUTAJ „na lajwie” z szampanem urodzinowym w niedzielę 10 września o godzinie 21:00 :*

 

 

Udostępnij Skomentuj

Dodaj komentarz

140 komentarzy do "Dla mnie to cud. Prawdziwy cud…"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Agata
Gość

Gratuluję za całego serca. Zdrówka dla Was ♥

Roksana
Gość

Znając waszą historię mam łzy w oczach więc nie wiem co musicie czuc wy :* ogromne gratulacje niech dzidzia rośnie zdrowo :* wszystkiego dobrego i dbajcie o siebie Kochani :*:*:*:*:*:*

Ewelina
Gość

U nas to samo 😀 zaczęliśmy 4 miesiąc,też byliśmy pewni, że będzie jedynak a jednak wkoncu się udało, jak urodzę między dziećmi będzie 8lat różnicy. Gratulacje 😀

Olka
Gość

Bo to tak jest jak ludzie się spinają… muszę mieć dziecko teraz i tu, to nie wyjdzie… a jak się odpuszcza zmienia się punkt myślenia skupia się na czymś innym od razu pyknie ;) Ja miałam tak, że po prostu pęcherzyki były zbyt małe ale wystarczyło kilkanaście dni leczenia i dzidziuś się od razu pojawił a teraz skończył już 10 miesięcy ;) Powodzenia i gratuluję :)

Marlena P.
Gość

Moja przyjaciółka stara się od jakiegos czasu o dzidziusia i wierzę, że ona wkrótce też będzie mogła podzielić się tak radosną nowiną jak Ty. Gratuluję z całego serca. 😊❤

Iwona
Gość

Gratulacje ! 😉 oby więcej takich pozytywnych niespodzianek 😉 jednak marzenia się spełniają 😉 ( u nas tez już 25 tc ) 😘

Emilia
Gość

Gratuluję Ci z całego serca. Trzymam kciuki za was. Ja Poronilam 4 razy zanim urodziłam drugie dziecko. Trzymam kciuki. Pozdrawiam

Malwina
Gość

Wielkie gratulacje. :-)

margo
Gość

Dużo daje NIEMYŚLENIE I OBSESJA na punkcie zajscia. ja myslalam ze to trudna sztuka a wlasnie lezy kolo mnoe 6tyvodniowy klocuś. w dniu jego narodzin przyszedl na swiat syn kokezanki-poczety w 24 dniu 30 dniowego cyklu. Więc tez niemozliwy. Super ze jest wszystko dobrze ! Buziaczki!

Katka
Gość

Gratulacje! My co prawda nie staraliśmy się tak długo, ale w maju przeżyliśmy stratę, a wczoraj oglądaliśmy na USG genetycznym pierwszego trymestru naszego kolejnego brzdąca :) Zaczynam czuć, że to dzieje się naprawdę i że niedługo znów zostaniemy rodzicami, termin na 20 marca :):):):)

Emilia
Gość

Moja historia jest niemal identyczna z małym wyjątkiem: ja walczyłam 13 lat a mój Cud ma już 11 miesięcy <3 Gratulacje !

Wiktoria
Gość
Łoooo <3 Cieszę się Twoją ciążą tak jakby była moją :)) Ja dopiero zaczynam swoje starania o dzidzię, jestem młodą , swieżo upieczoną mężatką , ale mąż jest o 10 lat starszy więc po co czekać? :)) Tyle czytałam o kobietach , które się starają i starają i nie wychodzi i modlę się w duchu żeby Nam było łatwiej. Pochodzę z rodziny wielodzietnej : mam 6 rodzeństwa biologicznego i 4 adoptowanego i tak sobie nieraz myślę "ta moja mamcia to miała szczęście". 7 ciąży i na żadną nie musiała długo czekać. 7 porodów i każdy naturalny. Gratulacje i powodzenia :*… Czytaj więcej »
Agnieszka
Gość

Wiara czyni cuda a Najmądrzejszy wie co robi :) ja w niedzielę pozwolę sobie wznieść za Was toast inaczej (szampan odpada, mam małego ssaka)- modlitwą podczas mszy świętej. Gratuluję i życzę zdrowia dla całej Waszej rodzinki a przede wszystkim dla Ciebie i Bakusiątka :)

Szczesliwa_ja
Gość

Olbrzymie gratulacje. Dużo zdrowia dla ciebie maluszka nr 2 i całej rodzinki

Justyna
Gość

Ja czekałam na swój cud 11 lat. Kiedy się poddałam i postawiłam sobie inne cele do zdobycia zobaczyłam 2 kreski. Jedną krechę i druga bladziutka taka ledwo widoczna jakby wręcz urojoną. Dziś moje 2 kreski mają 2 lata i 3 msce. Moja Córcia, Milosc Mojego Życia zobaczyłam pierwszy raz twarzą w twarz gorącej czerwcowej nocy ,roku 2015. Mój Mały Wielki Cud!!!

Ania
Gość

Gratulacje!!!!!wzruszylam sie czytajac ten post. Bardzo sie ciesze, ze rodzina sie powiekszyla. Toast wzmiesiemy rowniez w niedziele obchodzac 4te urodziny corki. Malwina, super jest!!!! Fajnie zaczal sie weekend :)

Kinga
Gość

Gratulacje serdeczne! 😍 Rośnijcie sobie zdrowo! Trzymam kciuki ☺

Gonia
Gość
Zgadzam się z Tobą. To cud. U nas jest podobny :) 21 tydzień❤ jesteśmy mega szczęśliwi. Rok temu w sierpniu straciłam pierwszą ciążę. Od tego czasu dużo się wydarzyło. Listopad kolejna ciąża – pozamaciczna :( dwa tygodnie w szpitalu. Luty kolejne badania – niedrozne oba jajowody – niepłodność wtórna. Żyłam w nadzieji że ktoś się pomylił. My braliśmy on vitro pod uwage, choć bez przekonania. W marcu zrobiliśmy wszystkie potrzebne badania. Moje wyszly fatalnie nawet na in vitro. W kwietniu cud… dwie kreski. Potem krew na hcg co dwa dni… rośnie. Czas na usg. Widać i słychać :)❤ teraz jest… Czytaj więcej »
Ilona
Gość

Jak to mozliwe tez mam niedroznosc obu jajowodow a dokladniej ( lewy jajowod niedrozny na calej dlugosci prawy kontrastuje sie do poziomu banki kontrast nie wyplywa do jamy ostrzewnej )
Lekarz odrazu stwierdzil ze nie bede miec dzieci :( a tu taki cud ze sie Wam udalo ja przestalam wierzyc ze moze jednak nam sie uda a teraz znow mysle ze moze kiedys jeszcze bede mama

Marta
Gość
Gratuluję z całego serca, mi lekarz po poronieniu powiedział, że nie będę mieć więcej dzieci, a za chwilę rodzę więc rozumiem Twoje szczęście i ściskam kciuki. A co do poronienia, nie uważam tego za tanią sensacje. Wręcz przeciwnie. U nas się o TYM nie mówi. Gdy mnie to spotkało czułam się jak wyrzutek społeczny. Dopiero później okazało się, że zdarzyło się to nawet osobom w moim otoczeniu. Ale nadal pojmowane jest to jako wstyd dla kobiety, że już nie wspomne o komentarzach starszych babć w stylu ” zmarnowałaś”. Dla mnie był to taki dramat, że nadal do końca nie doszłam… Czytaj więcej »
Kornelia
Gość
Witaj! Z całego serca gratuluję i trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie :) Jesteś kolejną znaną mi (choć nie osobiście) kobietą, która po odstawieniu farmakologii zaszła w ciążę. Mam taki przykład w rodzinie. Myślę też, że duży (jeżeli nie najważniejszy) wpływ ma fakt, że jak to się potocznie mówi „odpuściłaś” i spokojnie zostawiłaś bieg sprawy losowi. Mój ginekolog kiedyś potwierdził, że nastawienie psychiczne ma bardzo duży wpływ. Im bardziej się chce, tym bardziej nie wychodzi. No ni hu, hu ;) Obecnie jestem w dość podobnej sytuacji. Mam więcej, bo już 40 lat, a na stanie dwoje dzieci w wieku 9 i… Czytaj więcej »
Natalia
Gość

Gratulacje! 😊😊😊😊😊😊 ciszę się Waszym szczęściem

michalina
Gość

Ja mam taki cud z 43dc :) w sumie dwa. Bo żaden z nich według badan, wyników nie powinien zaistnieć :)

Kasia
Gość

Wiara czyni cuda!

Ania
Gość

Gratulacje i dużo zdrowia dla Was 😘😘😙

Kreatywna dżungla
Gość

Gratulacje :) Wiara czyni cuda, niezwykła historia. życzę wszystkiego najlepszego :*

Kasia
Gość

Aż się popłakałam, bo ten tekst dał mi nadzieję. Gratuluję serdecznie! Ja też już cztery lata się staram. Mój syn ma 6 lat, a ja mam 35. Może i mi kiedyś się uda..

Ela
Gość

Czytam i ryczę :) Gratuluje :)

Kasia
Gość

Gratulacje 🎆 bardzo się cieszę z Waszego szczęścia!!! Ja mam prawie 4letniego łobuza. Od dwóch lat sie staraliśmy o drugie bobo 😉 a kiedy odpuściłam bo nic na siłę to stało się !!! Teraz jestem w 7msc i będzie kolejny chłopak 😁 ps. Tez w tym roku skończyłam 30 😉

Basia
Gość

Cudowny post! cudowne wiesci! ogromne gratulacje dla Was :-* To naprawdę cud :-*

Aga
Gość

Malwina gratuluje. U mnie zrobilam tak samo wzielam sie za diete i cwiczenia. Moj maz tez. Teraz czekamy bo jestem w ciazy ale beta wskaxuje niski wynik i tak jak u ciebie podejrzewaja ze owulacja byla pozniej. Mam nadzieje ze i moj przypadek bedzie taki jak twoj.

Kreatywny Rodzic
Gość
Znam to diagnoza lekarzy kilku „jest Pani bezpłodna” a jednak jeden lekarz dał mi nadzieje, modliłam się każdego dnia i po długim czasie bardzo długim udało się zajść w ciążę, po 3 tygodniach strata jednego z bliźniąt, ale drugie się utrzymało. Nikt nie dawał szans, a jednak dziś lata i ma 3 lata moja córka. W międzyczasie, kiedy marzyłam o drugim, ale nie dawałam sobie nadziei modliłam się jak ty, aby decyzja tam w górze ktoś podjął i tak 6 grudnia 2015 roku dowiedziałam się, że jestem w ciąży i tak o to syn ma już rok. Bo dla Boga… Czytaj więcej »
Ania
Gość

Wzruszyłam się!

Karolina
Gość

Oh tak ogromnie sie cieszę Twoim szczęściem. Czytając bloga od tylu lat miałam cichą nadzieję, że Wam sie uda! I jest :) Ciesze się też, że moge przechodzić to razem z Toba ponieważ nam po stracie w maju takze sie udalo w lipcu czego zupełnie sie nie spodziewaliśmy. U mnie 3 miesiąc i tez mam wszystkie dolegliwości, najgorsze są mdłości i wymioty ale póki je mam wiem że dzidzia sie rozwija ;)

MarzaLena
Gość
Mamy podobną historię… Ja mam córeczkę która ma już 2,5roku. Starałam się dla mniej o rodzeństwo odkąd skończyła rok. W Święta Bożego Narodzenia byłam pewna, że jestem w ciąży, ale test zrobiłam dopiero po świętach i zobaczyłam dwie kreski! Byłam taka szczęśliwa, ale w styczniu w 10 tyg miałam łyżeczkowanie (serduszko przestało bić). A teraz stawiam na los co ma być to będzie – ja i tak na to wpływu nie mam… Jednak czas dałam sobie do końca roku bo później wracam do pracy i chcę się realizować zawodowo :) Jakoś teraz jestem już dużo spokojniejsza dzięki temu, że postawiłam… Czytaj więcej »
Katarzyna K.
Gość
Hej Również kończę w niedzielę 30tkę ! :) Czytając Twój wpis oczy mi się spocily, tak sie wzruszylam. Byc moze dlatego że widze w niej cząstkę siebie. Cudem nazwałam moją córę która skończyła niedawno 3 latka :) Szczerze mówiąc nie wierzylam ze sie uda choc iskra nadzieji zawsze sie tlila i modlilam się tez o ten cud:) co prawda po roku leczenia, nie w taki naturalny sposób jak u Ciebie ale po 2 zastrzykach sie udalo. U mnie byla o tyle nieciekawa sytuacja ze teoretycznie hormony w granicach normy a owulacji nie miałam nigdy,a miesiaczki i po pół roku (pewnie… Czytaj więcej »
Notoryczna
Gość

Gratuluję z całego serca. Jesteśmy z mężem 4 lata po ślubie, od dawna staraliśmy się o dziecko, bez skutku. Byłam zrozpaczona, co rusz dowiadywalam się, że komuś się udało, co chwilę widziałam kobiety w ciąży, w mieście, w kościele, na zakupach. Tak bardzo mnie one denerwowały, tak bardzo im zazdrosciłam. Przyszedł kwiecień, odpuściłam, postanowiliśmy wszystko zostawić Bogu, niech działa, może taka Jego wola. Z intencją udaliśmy się na Ekstrymalną Drogę Krzyżową, nocą w deszczu. O 7 rano zmęczeni, ale szczęśliwi ukonczylismy drogę. Dziś jestem w 19tc. I tak bardzo się cieszę 😊 Dla nas to też prawdziwy cud.

Paulina
Gość

Gratuluję z całego serca. Całego serca matki nie mogącej zajść w drugą ciążę. Gratuluje i dziękuje. <3. Ja diagnozę usłyszałam na kilka dni przed moimi 30 urodzinami. Prezent taki, że pff. Ale tak jak Ty. Oddałam to w ręce kogoś mądrzejszego. Przede mną jeszcze pół roku leczenia, a potem.. potem to stanie się to co dla mnie najlepsze. <3. Dziękuję – za nadzieję !

Moni
Gość

Gratulacje, ja bardzo bym chciała mieć 2 dziecko, niestety mój mąż nie chce… Bo mamy małe mieszkanie, ja nie mam pracy, i tak ciągle coś… Chcę by to była Nasza wspólna, świadoma decyzja, tak jak przy 1 dziecku… Ale raczej zostanie tak jak jest…

Joanna
Gość

Wiem co czujesz i bardzo Ci współczuję,bo mam identyczną sytuację z dokładnie tymi samymi argumentami i brakiem chęci żeby coś w tej materii zmienić 😔

Kasia
Gość

Gratulacje! Będę trzymała kciuki, żeby wszystko poszło dobrze. A tak przy okazji- opiekunką ciężarnych i matek jest święta Anna. Kiedy moja ciąża była zagrożona, codziennie się do niej modliłam. Pomogło ☺

Domcia
Gość

Dobrze, że sięgnęłaś po rozum do głowy i odstawiłaś chemię, która cię tylko zatruwała i zaczęłaś jeść normalnie, mam na myśli Dąbrowską. Ale jesteś kretynką, że chcesz wypychać kolejne gówno na świat, ludzi jest za dużo na świecie. Mam nadzieję, że nie urodzisz.

Karolina
Gość

Kretynka to Ty jesteś. Bez wątpienia.

Gocha
Gość

Nie nauczyla mamusia milczec?

Natalia
Gość

Boże! Jakim trzeba być człowiekiem żeby coś takiego napisać?!

Agnieszka
Gość

Jak można tak komuś napisać?

Justyna
Gość

Czytając tę historię aż się cieplej na serduchu robi! Gratulacje dla Was zasługujecie na szczęście! ❤️

Anna
Gość

Jako człowiek siedzący w npr nie mogę się absolutnie zgodzić ana to, że jest to ciąża z „na cztery fni przed okresem”. Może być z 26 dnia cyklu,ale nie na cztery dbi przed okresem. Prowadziłas obserwacje, znasz zasady. Więc jaka była wtedy pozycja szyjki? Jaki śluz, jakie temperatury? Kiedy wg Ciebie organizm zareagował wzrostem progesteronu (tzw skok).

Poza wszystkim – wiadomo – Ogromnie gratuluję!!!!

Magda
Gość

U mnie było podobnie liczenie kiedy dni płodne i że wtedy musimy się kochać. Aż przyszedł czas że wrzuciłam na luz postanowilam o siebie zadbać bo nie ukrywam że mam kilka kilogramów zbędnego balastu
. I tak po 2 miesiącach treningów diety niespodzianka 2 kreski na teście a teraz 5 miesiąc i oczekiwanie na małą lobuziare która rośnie w brzuchu

Lucy
Gość

Cieszę się z Wami. Zdrówka i spokoju!

Izabela
Gość

Doskonale rozumiem co czujesz. W pierwszej ciąży byłam 3 lata temu zaraz po ślubie… ogromne szczęście i strata przed końcem 1 trymestru… 3 lata starań, smutku, nieudanych prób. I tak od stycznia zaczeliśmy z mężem dietę i ćwiczenia… w czerwcu okazało się, że jestem w 8 tygodniu ciąży 😂😂 miałam okres i nawet nie zauważyłam żadnych zmian. Żyłam, ćwiczyłam i pracowałam bardzo intensywnie i jedyny objaw to było odrzucenie od jedzenia. Dziś jestem w połowie i czuję się fantastycznie. Dla mnie to też mój mały cud ❤❤❤

Karolina
Gość

Gratulacje <3

JoannaB
Gość

Gratulacje kochana! Myślę, że będziesz miała dziewczynkę! :)))
Odpoczywaj i dbaj o siebie!

Inezka
Gość

Mój cud ma już dwa latA. I choć nie jest idealnie wada serduszka i uon to jest cuuuudownie bo po prostu jest. 😀

Kamila
Gość

Najserdeczniejsze gratulacje :) u Nas Franek pojawił się dzień przed końcem cyklu i uznaliśmy z mężem,ze taki musiał być Boży Plan :) dużo zdrówka dla Was :*

Kasia
Gość

Miałam podobne przeżycia przy starania o mojego cudownego synka, cztery lata tabletek, łez i monitoringu cyklu aż zaszła w ciążę w 30 dniu cyklu ( gdzie zwykle lekarz kazał starać się ok 14 dnia) cuda są wokół nas i doświadczamy ich codzienne. Wielkie szczęście i wielkie gratulacje!

wpDiscuz

Za kilka sekund zostaniesz przekierowana kolejny post

No czeeeeeeść! Bardzo się cieszymy, że do nas trafiłaś!

Jeśli jesteś mężczyzną, wybacz, ale jesteś zdominowany przez żeńską część bakusiowej społeczności. Bakusiowo to zdecydowanie blog dla kobiet :)

Co prawda zasłynęliśmy jako blog parentingowy, ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzamy, że ramy parentingowe za bardzo nas ograniczają.

Jak więc nas określić? Blog rodzinny – zdecydowanie. Blog lifestylowy – jeszcze lepiej! Ale… to nadal zbyt mało.
Na naszym blogu każdy znajdzie coś dla siebie… piękne fotografie, niebanalne teksty, filmy… pokazujemy nasze wnętrza, podróże, inspirujemy, bawimy, wprawiamy w zadumę.

Podobno uzależniamy… ale pozytywnie! Odwiedzaj więc nas jak najczęściej! Jesteśmy baaaaaardzo gościnni ;) Do zobaczenia! Mati, Malwina i Maciek

PS. Jeśli jesteś u nas pierwszy raz kliknij TUTAJ. Zrobimy Ci szybką wycieczkę po blogu i opowiemy kilka ciekawych historii. Po 5 minutach będziesz się tutaj czuła jak u siebie <3